Tadeusz Ferenc nie jest biedakiem

Opr. graf. Mirosław Rykała

PODKARPACIE. Zajrzeliśmy do kieszeni prezydentów podkarpackich miast.

Najbogatszym okazał się Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa łącznie z emeryturą wzbogaciła się o 230 tys. zł Zgromadził on też spory majątek; ponad 220 tys. zł. oszczędności, a do tego jeszcze sporo nieruchomości. Nie oznacza to jednak, że włodarz z Rzeszowa zarabia najlepiej. Większą pensje pobiera m. in. Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli, ale on nie dorobił się samochodu ani oszczędności.

Prezydent Rzeszowa w ciągu ostatniego roku powiększył swoje oszczędności zaledwie o 4 tys. zł. Wzbogacił się natomiast o nowe auto. Jeszcze w 2010 jeździł mercedesem z 2007 roku, teraz jest posiadaczem znacznie młodszego mercedesa. Tym samym Tadeusz Ferenc ma najmłodszy samochód z pośród podkarpackich prezydentów miast. Inni posiadają nieco starsze wozy, lub jak Andrzej Szlęzak w ogóle nie maja auta.  Właśnie Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli nie zmienił zasadniczo swojego stanu posiadania, dalej ma to samo mieszkanie i żadnych oszczędności. Szlęzak ma mniejszy majątek niż jego koledzy po fachu, chociaż pensje bierze sporą bo jest to aż 174 tys. zł.

Od prezydenta Rzeszowa więcej zarobił też Piotr Przytocki, prezydent Krosna. Jego 178 tys. zł zarobione w 2011 roku to najwyższa prezydencka gaża w województwie. Dorobił się też nowego samochodu i wymienił Daewoo Leganza z 2002 roku na młodszego o 6 lat peugeot 407. Piotr Przytocki jest też jednym z liderów jeżeli chodzi o żyłkę inwestycyjną posiada papiery wartościowe, które wycenia na 180 tys. zł. Pod tym względem przebił go tylko Janusz Chodorowski, prezydent Mielca, który posiada papiery wartościowe warte jego zdaniem 250 tys. zł. Po za tym włodarz Mielca, jeździ najstarszym autem bo 14 letnią skodą octavią i może się też poszczycić całkiem spora kwotą odłożonych pieniędzy. Według oświadczenia majątkowego w zeszłym roku miał odłożone 150 tys zł.

Porównując podkarpackich prezydentów do włodarzy miast większego kalibru okaże się, że nasi włodarze nie mają wcale kiepskiego żywota. Otóż np. Ryszard Grobelny, prezydent Poznania zarobił w ubiegłym roku 164 tys. zł. Podobnie kształtują się pensje prezydentów innych miast, chociaż są oczywiście i wyjątki Hanna Gronkiewicz Waltz, prezydent Warszawy w ubiegłym roku zarobiła w stołecznym urzędzie miasta i na Uniwersytecie Warszawskim kwotę 279 tys. zł.

***

W sumie nie mam nic złego w tym, żeby urzędnicy, czy samorządowcy dobrze zarabiali. Pod warunkiem, że dobrze pracują. Gdzieś jednak zginęła nam proporcja, skoro prezydent Poznania, współorganizator Euro 2012 zarabia mniej niż niektórzy włodarze z Podkarpacia, którzy wsławili się co najwyżej organizacją hucznych dni miasta.

Artur Getler, Mariusz Andres

do “Tadeusz Ferenc nie jest biedakiem”

  1. Rzeszowianin

    Dobra, to były oficjalne – a teraz opublikujcie te faktyczne.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.