Tajemniczy krzyż przy ulicy

Ten krzyż stał z kwiatami i zniczami tuż przy ul. Miłocińskiej od ubiegłego tygodnia. Obecnie ze względu na prace przy remoncie drogi został przeniesiony pod pobliskie drzewo. Fot. Paweł Bialic
Ten krzyż stał z kwiatami i zniczami tuż przy ul. Miłocińskiej od ubiegłego tygodnia. Obecnie ze względu na prace przy remoncie drogi został przeniesiony pod pobliskie drzewo. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Czy to głupi żart protestujących przeciwko budowie drogi, jak twierdzą niektórzy, czy też może rzeczywiście zginęła w tym miejscu dziewczynka o imieniu Zosia.

Przy ul. Miłocińskiej stoi niezgrabnie zbity krzyż, a właściwie kawałek drewna z przykręconą tabliczką informującą o tym, że w tym miejscu zginęła mała Zosia. Takich krzyży przy drogach jest mnóstwo, tyle tylko że zarówno policja, jak i prokuratura nic nie wiedzą o śmierci dziecka.

Zapytaliśmy jedną z mieszkanek osiedla, czy mógł to zrobić ktoś z protestujących. – To absurdalne, że w katolickim kraju, jakim jest Polska, mielibyśmy dla protestu stawiać fikcyjny krzyż. Po prostu nie chce mi się wierzyć, że ktoś dla żartu stawia krzyż i codziennie przynosi świeże kwiaty oraz zapala znicze. Całe osiedle o tej sprawie mówi, ale nikt nie wie, co tam się naprawdę stało – mówi mieszkanka ul. Miłocińskiej.

Wujek Bob z USA
Na tabliczce tworzącej krzyż napisane jest: „Tu zginęła mała Zosia. Śpij aniołku. USA. Wujek Bob“. Krzyż pojawił się w poniedziałek, 30 września, na zakręcie drogi, tuż obok skrzyżowania ulicy Miłocińskiej z Tarnowską, od strony pobliskiego parku. W środę już go nie było przy samej drodze, ponieważ został przeniesiony pod pobliskie drzewo, prawdopodobnie przez robotników pracujących przy poszerzeniu drogi.

Policjanci twierdzą, że ostatnio nie odnotowali tam żadnego wypadku drogowego, a tym bardziej śmiertelnego z udziałem dziecka. Pytamy więc, czy doszło tam być może np. do zabójstwa. – Nic o tym nie wiem – mówi komisarz Adam Szeląg, rzecznik prasowy rzeszowskiej policji.

Prokuratura nic nie wie o śmierci dziecka
Postanowiliśmy sprawdzić w Prokuraturze Rejonowej w Rzeszowie, czy nie wiedzą czegoś o śmierci Zosi. – W ostatnim czasie z pewnością na ul. Miłocińskiej w żadnym wypadku nie zginęło dziecko – mówi Edyta Lenart, szefowa prokuratury. Dopytujemy jednak prokurator, czy nie przypomina sobie śmierci dziecka w tym miejscu nawet kilka lat temu. – Ciężko taką sprawę znaleźć, bo podane jest zaledwie imię i nic więcej, ale i tak sobie nie przypominam. Z pewnością też nie było tam zabójstwa, bo to bym doskonale pamiętała, tym bardziej że chodzi o dziecko – dodaje szefowa prokuratury.

Kim była mała Zosia? Czy rzeczywiście nie żyje?
Jeżeli ktoś z naszych Czytelników wie cokolwiek o tajemniczym krzyżu i śmierci Zosi, proszony jest o kontakt z autorem artykułu pod numerem telefonu 17 747 08 43 lub o kontakt e-mailem na adres: ganton@supernowosci24.pl.

Grzegorz Anton

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Garda.
Garda.
7 lat temu

A jest problem kto stawia zapalone znicze.Dzisiaj kiedy każdy z nas jest podglądany ,podsłuchiwany nawet w toaletach to niema możliwości sprawdzić kto stawia zapalone znicze.Wiwat dla Policji.

orest
orest
7 lat temu

Ja-ro-sław! Polskę zbaw!

socjolog
socjolog
7 lat temu

„To absurdalne, że w katolickim kraju, jakim jest Polska, mielibyśmy dla protestu stawiać fikcyjny krzyż. ”
A zapomnieliście już jak stawiano krzyże przed Pałacem Namiestnikowskim ?

hijena
hijena
7 lat temu

samowolka budowlana,Wyj..ać te dwie listewki do śmieci