Tajny pas przemytników

Przemytniczy proceder, który opisujemy, odbywa się za zgodą niektórych celników zatrudnionych na kierowniczych stanowiskach. Fot. Monika Kamińska

Celnicy ujawniają do czego służy członkom Grupy Lubaczowskiej tzw. zielony korytarz.

Od czasu, kiedy poruszyliśmy na naszych łamach temat tzw. grupy lubaczowskiej napływają do nas kolejne informacje na temat jej działania, a także podziękowania od celników. – Wreszcie się za to ktoś wziął, nagłośnił – pisze do nas jeden z nich. – Ale to, o czym piszecie to czubek góry lodowej – podkreśla opisując szczegółowo działania wspomnianych “lubaczowiaków” na tzw. zielonym korytarzu, czyli pasie “nic do oclenia”.

Niedawno doszło na przejściu w Korczowej do incydentu. Samochody z kontrabandą wiały z pasa “nic do oclenia”. Doszło do zniszczenia szykan, czyli przeszkód, które są specjalnie ustawiane na przejściu, by uniemożliwić takie “akcje”. Informacja o tej sprawie pojawiła się na oficjalnej stronie Izby Celnej w Przemyślu dopiero po naszych zapytaniach o to zdarzenie. Poza nią mieliśmy jednak jeszcze inny głos w tej sprawie: głos doświadczonego celnika, który twierdził, że szykany zostały specjalnie nieprawidłowo ustawione, a służbę na “zielonym pasie” pełniła wówczas niedoświadczona funkcjonariuszka. Przemyska IC ustosunkowała się do naszego artykułu na swej stronie internetowej: “(…) Cytowany przez Super Nowości informator, podaje również, że na stanowisku kontroli końcowej -szlaban-wjazd do RP, służbę pełniła funkcjonariuszka z kilkumiesięcznym stażem, co miało skutkować niewłaściwą obsługą stanowiska jak również informuje o nie dopilnowaniu sprawy przez kierownika zmiany. Funkcjonariusze Służby Celnej prawidłowo wypełnili obowiązki służbowe – skoro kierowcy samochodów staranowali zapory, by móc uciec z terenu przejścia, to zarówno ramię szlabanu znajdowało się we właściwej pozycji a także separatory, stanowiące zaporę dla samochodów, ustawione były we właściwym miejscu.” – czytamy w tej publikacji.

Piękne założenia, ciemne praktyki?

- Te wyjaśnienia to pic na wodę, fotomontaż – takimi słowami skwitował komentarz IC kolejny celnik, który do nas napisał. – Ci zwiewający to “wpadka”, fakt, ale “zielonym korytarzem” idzie regularny przemyt – alarmuje funkcjonariusz dokładnie opisując proceder z użyciem nazwisk członków grupy lubaczowskiej, które, z wiadomych względów redakcja zachowuje dla siebie.

Tzw. “zielony pas”, czy “zielony korytarz” to wynalazek z założenia cenny dla podróżnych. Ustawienie się na nim jest samo w sobie deklaracją: “nie wiozę nic, co byłoby zabronione, nie mam nic do oclenia”. Podróżny przyłapany na tym pasie na przewożeniu kontrabandy, musi liczyć się z sankcjami większymi, niż taki, który “wpadł” na zwykłym pasie. Jednocześnie kontrola w “zielonym korytarzu” jest uproszczona, a odprawa przez to, szybsza. – No, tak, tylko, że to są założenia, a w praktyce “lubaczowiacy” zrobili z zielonego korytarza pas przemytniczy – twierdzi celnik, który się z nami skontaktował. – Jak to możliwe? To bardzo proste – zapewnia mężczyzna.

Po pierwsze “właściwy dobór kadry”

- Jeden z kierowników zmian, “lubaczowiak”, rozgrywał to tak, że kiedy miał
“zielonym pasem” jechać “jego” auta zawsze wybierał  do służby na nim niedoświadczonego funkcjonariusza, możliwie o najkrótszym stażu, a najlepiej, by była to kobieta – relacjonuje celnik. – Taka osoba miała przykazane, że “zielony pas” ma szybko iść, więc żadnych dodatkowych kontroli ma nie być. Wszelako dla pewności w budynku kontroli specjalnych na zmianie zawsze miał “swoich” celników, na których mógł liczyć w razie czego – dodaje. Według relacji naszego informatora takim sposobem wjeżdżały do nas z Ukrainy samochody nawet z ponad setką kartonów “ruskich cygarów”! – No jak to niemożliwe? To niby skąd biorą się całkiem tanie ruskie fajki na bazarach? – pyta z uśmiechem mężczyzna widząc nasze niedowierzanie. – Na “zielonym pasie” najłatwiej to zrealizować, bo pozostałe są regulowane przez Straż Graniczną, więc istniało ryzyko, że jeśli nie celnik, to strażnik się przyczepi – tłumaczy funkcjonariusz. – Poza tym na ten pas Ukrainiec wjeżdża bez możliwości zmiany go,  więc jest pewność, że umówione samochody pojadą jak trzeba – dodaje.

“Zielony korytarz” to zielone światło dla “swoich” przemytników?

- Zdaniem naszego informatora na niedoświadczonego celnika celowo ustawianego na pasie przez kierownika zmiany działa presja przełożonego, który każe mu odprawiać szybko, no i nie opatrzył się jeszcze z samochodami. – Doświadczony “na oko” widzi, które samochody często jeżdżą – mówi. W razie nadgorliwości “młodego celnika” sytuację ratować mieli “lubaczowiacy” ustawieni na “kanale”, czyli w budynku kontroli specjalnych. – Niby trochę im pomieszał szyki system losowania funkcjonariuszy na poszczególne stanowiska, ale to można “obejść” – wyjaśnia celnik dodając, że sprytnemu kierownikowi zmiany w całym procederze pomaga bliska znajomość z celnikiem o pseudonimie “Maniek”. – Młodzi celnicy nawet nie wiedza czasem, jaką kasę ich rękami się zarabia – mówi wprost nasz informator. – A jeśli już coś kojarzą, to się boją powiedzieć głośno, bo kierownik jest surowy dla takich co są nadgorliwi, albo za bardzo wnikliwie obserwują – dodaje.

Skąd się biorą lewe fajki?

“Zielony korytarz” miał być ułatwieniem dla podróżnych. Z relacji celnika, który się z nami skontaktował, jest jednak sporym ułatwieniem dla przemytników i co tu dużo mówić, nieuczciwych celników. Co prawda nasza Izba Celna zapewnia o swej czujności zarówno w stosunku do tych, co przewożą kontrabandę, jak i skalanych korupcją w swoich szeregach. Tylko … no rzeczywiście z zakupem “ruskich cygarów” w ilościach dowolnych nie ma u nas problemu. Skądś się te ogromne ilości kontrabandy po naszej stronie granicy biorą, a w to, że Ukraińcy nam je zrzucają z samolotów, jak niegdyś Amerykanie stonkę, chyba nikt nie uwierzy…

Monika Kamińska

 

do “Tajny pas przemytników”

  1. Marek

    Przyjeccie na gronowo to zobaczycie co tu sie dzieje calagranica dla ruskich a polskie sluzby celne i operacyjne mocno skupieni na szczegolowej kontroli naszych aut a ruski jada morze fajki do nas i do europy zenada

  2. celnik

    To nie tylko tam tak jedzie . Pracuję na granicy z Białorusią – tutaj 50kartonów przewieść to nie problem. Tylko że ten sam przemycior może jeździć raz na 8 dni a nie jak wcześniej raz na 5. Szara strefa tutaj pięknie kwitnie. Stacje benzynowe bankrutują, papierosy w sklepach można kupić po cenach sprzed pół roku. Raj póki co.

  3. NIKI

    KANAŁ TO TEZ PIC NA WODĘ,TAM Z REGUŁY POLAKÓW ZE ŚMIESZNYMI ILOŚCIAMI CZYSZCZĄ,UKRAINIEC NA PŁATNĄ ZMIANĘ JEDZIE PEWNIE,NIE BOI SIĘ KANAŁÓW ANI CZARNYCH ALE WIEZIE OK 50 KARTONÓW MA Z CZEGO SIĘ PODZIELIĆ.TO WSZYSTKO WIDAĆ GOŁYM OKIEM,

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.