Tak ją kochał, że ją zabił

Trzy strzały padły na podwórku państwa W. tydzień temu w sobotę około godz. 11.

Gdy się w nim zakochała miała tylko 16 lat. Gdy ją zabił jedynie 24… Krótką historię o miłości zakończy podwójny pogrzeb.

Wioletta i Zenek. Gdy 8 lat temu przysięgali sobie miłość ona miała tylko 16 lat. On miał 28. Wyszła za mąż, bo była w ciąży. Zamieszkali u niego. Rok później urodziła drugie dziecko,  w 2008 trzecie. Nie nacieszyła się ani młodością, ani życiem. Tydzień temu zginęła na oczach córki i synów. Mąż strzelił jej prosto w serce.

Do tragedii w Stalach koło Tarnobrzega doszło tydzień temu przed południem. To była bardzo słoneczna sobota. Pierwsza taka podczas tegorocznych wakacji. W niewielkim, zadbanym domu stojącym przy głównej drodze w Stalach nie działo się nic specjalnego. Babcia pojechała z samego rana do Tarnobrzega na targ sprzedać jagody. Na miejscu zostali 24-letnia Wioletta, 36-letni Zenek i troje dzieci: 8-letnia dziewczynka i chłopcy w wieku siedmiu i trzech lat. Około godz. 11  na podwórku państwa W. padły trzy strzały… Jedynymi świadkami tragicznych wydarzeń były dzieci. Nie były jednak dotąd przesłuchane i prawdopodobnie, ze względu na ich dobro, nigdy do tego nie dojdzie.

Prosto w serce

Wioletta zginęła od jednego strzału. Zenek wymierzył samodział prosto w jej klatkę piersiową. Drugi raz mierzył w głowę żony, ale nie trafił. Jedna kula zresztą wystarczyła. Przebiła serce i aortę. Trzeci strzał oddał we własną głowę. Przyłożył pistolet do skroni i nacisnął spust. Upadł, ale znaleziono go z oznakami życia. Pogotowie ratunkowe zdążyło zabrać go do szpitala. Po kilkunastominutowej akcji ratunkowej jednak zmarł. Wiadomość o tragedii rozniosła się po niewielkich Stalach w ciągu kilkunastu minut. Mieszkańcy wsi znają się dobrze, a drobną Wiolę i potężniejszego Zenka kojarzyli wszyscy.

Dom, w którym doszło do morderstwa i samobójstwa otoczyła policja. Na miejsce przybył także prokurator. Leżące na podwórku zwłoki kobiety przykryto zieloną matą i oddzielono od płotu niebieskim parawanem z napisem “policja”. Gapiów, którzy chcieli zerknąć na denatkę nie brakowało. Spacerowali wzdłuż płotu i przejeżdżali na rowerach, żeby wypatrzyć jakieś szczegóły.

Poszło o zazdrość

Wioletta była drobną dziewczyną. W dniu śmierci miała na sobie delikatną sukienkę w małe kwiatki. Nie wiadomo, czy uciekała przed mężem, ale gdy do niej strzelił miała bose stopy. Choć była matką trojga dzieci, sama wciąż wyglądała jak nastolatka. Wielu kumpli mogło Zenonowi zazdrościć takiej żony… O tym, jak układało się między małżonkami niemal każdy z ich sąsiadów ma swoją teorię. Większość przyznaje, że bywało różnie. On pracował, ona wpadła w domowe obowiązki, zanim tak naprawdę zdążyła dorosnąć. Nie miała żadnego wykształcenia, nie miała żadnych szans na pracę. Siedziała w domu, zajmowała się dziećmi i marzyła o miłości. Czy 36-letni Zenek nie potrafił spełnić tych marzeń?

- Przesiadywał w knajpie z kumplami. Każdy z nich miał coś do powiedzenia na temat Wiolki. Może trochę zazdrościli, może dogadywali, żeby zrobić na złość – przyznaje jeden z mieszkańców Stalów. – Ona była młoda, chciała żyć, a przy nim ciężko było cieszyć się życiem. Zazdrosny był, ale żeby zadbać o żonę, to już mu się nie chciało.

Bywało, że uciekała

Winę za zachowanie Zenka część mieszkańców zrzuca na samą Wiolettę. – Nie dorosła do roli żony. Miała męża, troje dzieci, ale wydawało jej się, że jest nastolatką. Potrafiła zniknąć z domu na kilka tygodni. Gdzie? Z kim? Trudno powiedzieć. Gdy Zenek zaczynał szaleć – uciekała. To nie była sielanka. Oni się tak szarpali już wiele lat. Ona była dla niego za młoda. On był dla niej za stary. Żal tylko, że dzieci straciły oboje rodziców – mówi bliska znajoma rodziny.

Kilka dni po tragedii odwiedziliśmy obie opłakujące zmarłych rodziny. Rodziców Wioletty i brata Zenka. Ci pierwsi nie chcieli w ogóle rozmawiać o tym, co się stało. Odesłali nas na policję. – Wszystko co mieliśmy do powiedzenia, powiedzieliśmy. Jak chcecie to popytajcie ludzi, a nam dajcie spokój – powiedział ojciec zmarłej.
Gdy zapytaliśmy o wnuki, mężczyzna odparł, że powinny zostać tam, gdzie mieszkały dotychczas. – Tam jest ich dom. Tam powinny zostać. My na tyle, na ile będziemy mogli, to pomożemy – przyznał mieszkaniec Żupawy oddalonej od Stalów o około 10 km.

Złączeni ślubem, złączeni w grobie?

Jak powiedział nam brat samobójcy, rodziny Wioletty i Zenka spotkały się dzień po tragedii. Ponieważ obie poniosły ogromną stratę i na obie spada obowiązek zadbania o przyszłość dzieci, to głównie o nich się teraz rozmawia. Tymczasową decyzją sądu troje dzieci trafiło pod opiekę siostry Zenona, która mieszka w Tarnobrzegu. Babcia, z którą dotąd mieszkały, chce się nimi nadal opiekować. Dzieci są z nią zresztą bardzo związane i to właśnie ona stanowi dla nich największe zaczepienie z przeszłością. Najmłodsze z dzieci nie będzie zapewne pamiętało tego, co się wydarzyło, starsze najpewniej nigdy nie wymażą z pamięci tego, co zrujnowało cały ich dotychczasowy świat.

Ciała zmarłych początkiem tygodnia zabrane zostały do Krakowa do Instytutu Ekspertyz Sądowych. We wtorek przeprowadzono sekcje zwłok. Do wczoraj nie była znana data pogrzebu, nie udało nam się także ustalić, czy małżonkowie zostaną pochowani w jednym grobie.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.