Tak jeszcze nie grali

PLUSLIGA. Resoviacy w 64 minuty rozbili zespół z Częstochowy i zamienili się z nim miejscami w tabeli

I jedni i drudzy tak jeszcze w tym sezonie nie grali. Resoviacy na wysokim i bardzo dobrym poziomie, natomiast siatkarze z Częstochowy fatalnie słabo. W sobotę Asseco Resovia z nawiązką zrewanżowała się ekipie Tytana AZS za porażkę 1-3 z I rundy, nie pozwalając jej na rozwinięcie skrzydeł.

Wszyscy w hali na Podpromiu oczekiwali wyrównanego pojedynku, ale zaskoczyła ich bardzo dobra postawa zespołu trenera Ljubo Travicy, a przede wszystkim fatalna dyspozycja siatkarzy z Częstochowy. – Bez wątpienia był to nasz najlepszy mecz w tym sezonie; nie tylko jeśli chodzi o wynik. Byliśmy skupieni od pierwszej piłki, bo mieliśmy świadomość, że będzie to bardzo ciężkie spotkanie. Dzięki takiemu podejściu wynik jest taki, a nie inny. To jest najlepsza recepta na sukces w każdym meczu – mówi środkowy Asseco Resovii, Grzegorz Kosok.

Jak kobiety

Częstochowianie, dla których porażka w Rzeszowie była trzecią z rzędu, nie byli w stanie przeciwstawić się bardzo dobrze dysponowanym rywalom, a do tego seriami popełniali błędy. – Rywale w każdym elemencie grali od nas co najmniej o 50 procent lepiej, jak nie więcej – mówi szkoleniowiec AZS-u, Marek Kardos. – My zupełnie nie mogliśmy się odnaleźć. Teraz już każdy „szykuje” się na Częstochowę, a my, niestety, zbyt szybko zaczynamy pękać. Liczę, że szybko wrócimy do swojej dobrej gry i takie momenty, jak w sobotę, kiedy przegraliśmy fragment spotkania 1:12, nie będą się nam przytrafiać, bo to był poziom trzecioligowy – stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej trener zespołu z Częstochowy, a jego kapitan Dawid Murek, dodawał. – Rywale zagrali znakomicie, a naszą grę ciężko jakkolwiek skomentować. To co wydarzyło się w II secie zdarza się w lidze kobiecej, oczywiście nikogo nie obrażając. Nie byliśmy dziś drużyną, a i rywal nie pozwalał nam w żaden sposób wydostać się z opresji – mówi Murek, którego zespół miał ogromne problemy z przyjęciem zagrywki rywala. Praktycznie każdy z resoviaków zapisał na swym koncie punkty bezpośrednie z zagrywki. – Dali się nam mocno we znaki nie tylko tym elementem – mówił libero AZS-u, Michał Dębiec. – Bardzo dobrze przyjmowali, co się później przekładało na dobre rozegrania i atak. My mieliśmy olbrzymie kłopoty nie tylko z rywalem, ale i z własną grą. Nie było elementu, w którym mogliśmy zaskoczyć Resovię. Na pewno po takim meczu mamy o czym myśleć w drodze powrotnej do domu – mówił Dębiec.

Rozmowy pomogły

W zespole Asseco Resovii każdy stopniowo w czasie meczu dokładał cegiełkę. W I secie gra zbytnio nie układała się Matejowi Cernicowi, ale świetnie dysponowany był Aleh Akhrem (100 proc skuteczność ataku, 80 proc przyjęcia), później jednak to Włoch spisywał się bardzo dobrze, m.in. siejąc popłoch swoją zagrywką. – Odnieśliśmy łatwe zwycięstwo, ale moim zdaniem wynikało to bardziej ze słabej postawy przeciwnika niż z naszej doskonałej gry – mówi Cernic. Bardzo dobrze wyglądała współpraca na linii Michał Baranowicz – Gyorgy Grozer (ostatnie wspólne rozmowy m.in. obu zawodników najwyraźniej pomogły). Nawet po nieudanych akcjach w wykonaniu rozgrywającego Assseco Resovii, który również zmienił swoje nastawienie do gry, nie było nieprzychylnych gestów, czy kręcenia głową. Widać było prawdziwy zespół. – Cieszy skuteczna gra zespołu w każdym elemencie, a zwłaszcza w zagrywce, dzięki której uniemożliwiliśmy rywalom ich grę. Ostatnio miewaliśmy różne momenty, ale wreszcie nasza gra zaczyna się zazębiać. Mam nadzieję, że będzie to szło dalej w takim kierunku – mówi trener Ljubo Travica.

Kibice w sobotę wychodzili z hali na Podpromiu w pełni usatysfakcjonowani i chcieliby jak najczęściej oglądać tak skutecznie grający zespół. Co zrobić by ten wysoki poziom gry został utrzymany jak najdłużej ? – Teraz to już zależy od każdego z nas indywidualnie – mówi Łukasz Perłowski i dodaje. – Robimy wszystko co się da. Mimo tych wyjazdów i natłoku meczów trenujemy ile tylko można, ale teraz już od indywidualności zależy, żeby stworzyć ten kolektyw na boisku, dawać z siebie wszystko i być skoncentrowanym na każdej piłce. Musimy sobie nawzajem pomagać, uzupełniać się i grać na 100 procent swoich możliwości. To co do tej pory wypracowaliśmy już nic więcej nie zmienimy – kończy środkowy Asseco Resovii.

Asseco Resovia – Tytan AZS Częstochowa 3:0 (25:17, 25:9, 25:17)

Sędziowali: Jacek Sęk (Kielce) i Janusz Soból (Radom). Widzów 4500. MVP meczu Gyorgy Grozer.

Wyniki innych meczów:

AZS Politechnika Warszawska – Pamapol Wielton Wieluń 3-0 (25:16, 25:19, 25:16),

Fart Kielce – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1-3 (27:29, 25:21, 21:25, 18:25),

PGE Skra Bełchatów – Indykpol AZS UWM Olsztyn 3-0 (25:19, 25:19, 25:22),

Jastrzębski Węgiel – Delecta Bydgoszcz 1-3 (21:25, 17:25, 27:25, 22:25).

1. Skra 16 42 46-13
2. Resovia 16 33 41-24
3. AZS Cz. 16 32 37-24
4. ZAKSA 16 28 39-31
5. Politechnika 16 27 34-27
6. Delecta 16 23 29-32
7. Jastrzębie 16 16 25-37
8. Fart 16 16 21-37
9. Pamapol 16 12 18-40
10. AZS O. 16 11 18-43

Mecze w następnej kolejce

(17.01.): Pamapol Wielton Wieluń – PGE Skra Bełchatów;

(18.01.):AZS Politechnika Warszawska – Fart Kielce, Delecta Bydgoszcz – Asseco Resovia, Indykpol AZS UWM Olsztyn – Jastrzębski Węgiel, Tytan AZS Częstochowa – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.