Tarnobrzeżanie kupili dworzec

Tu zajdzie kolosalna zmiana. PKS na sprzedaży dworca już zarobiło, a wkrótce odczują to podróżni. Stanowisk dla autobusów nie ubędzie, a pasażerowie będą oczekiwać w warunkach godnych obecnego wieku. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. PKS sprzedało plac z zabudowaniami w centrum miasta, ale przez pół wieku będzie mogło z niego korzystać na preferencyjnych warunkach.

Iwona i Dariusz Kołkowie kupili dworzec autobusowy przy ul. Okulickiego. PKS będzie jednak dalej korzystać ze stanowisk dla autobusów. Ba, będzie to firmę przewozową mniej kosztowało, niż do tej pory. Dla podróżnych zmieni się tylko to, że będą oczekiwać na autobusy w bardziej cywilizowanych warunkach. A do tego powiatowy przewoźnik sporo na transakcji zarobi.

Sporo, czyli 5,1 mln. zł. Tyle udało się szefostwu stalowowolskiego PKS wynegocjować od biznesmenów z Tarnobrzega. Był to drugi przetarg, w którym o kupno nieruchomości przy ul. Okulickiego ubiegało się 6. oferentów. Oferta Kołków była najwyższa, a do tego była stąd. Nie mówiąc już o tym, że najbardziej koncepcyjnie odpowiadała sprzedającemu.

To była pokerowa zagrywka warta prawie 2 mln zł
Choć powiat, który jest właścicielem stalowowolskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej nie podaje, co stanie się z obecną bryłą dworca, to nie mamy najmniejszej wątpliwości, że zostanie zburzona. Nie dlatego, że konstrukcja z czasów średniego Gierka nie odpowiada współczesnym standardom architektonicznym, ale zajmuje cenne miejsce w środku miasta, a na takim miejscu można dużo zarobić.

PKS-y w wielu miastach sprzedają swoje dworce, a w ich miejscu powstają galerie handlowe. Tak też prawdopodobnie będzie w Stalowej Woli. W transakcji sprzedaży zawarto jednak klauzulę, że PKS przez 50 lat będzie mogło użytkować dworzec, czyli 9 stanowisk, poczekalnię dla podróżnych, kasy i  stanowisko dla dyspozytora.

- Co ważne, będziemy za to płacić znacznie niższą dzierżawę od dotychczasowego utrzymania obiektu – mówi Tadeusz Makowski, dyrektor PKS w Stalowej Woli. – Firma otrzyma teraz sporą bardzo jej potrzebną gotówkę, a przez następne lata będzie mniej wydawać na utrzymanie dworca.

Stalowowolskie PKS jest od dwóch lat spółką powiatową. Samorząd dostał ja za darmo od rządu, bo była w nie najlepszej sytuacji ekonomicznej. Program naprawczy zaczęto od zwolnienia poprzedniego dyrektora i sprzedaży majątku, który przewoźnikowi nie jest potrzebny, m.in. dworca w Janowie Lubelskim i dwóch innych działek w tym mieście. Nie obyło się bez zwolnień pracowników. Teraz przyszedł czas na dworzec w Stalowej Woli. Do sprzedaży doszło po drugim przetargu. W pierwszym najwyższa oferta wynosiła 3,2 mln. zł i m.in. dlatego przetarg został unieważniony. – Trochę ryzykowaliśmy, bo nie mieliśmy pewności, że znajdziemy inwestorów gotowych zapłacić więcej, ale to pokerowe zagranie opłaciło się – komentuje Mariusz Sołtys, wicestarosta powiatu stalowowolskiego.

Galeria na piętrze, poczekalnia na parterze

Nowi właściciele stalowowolskiego dworca są tarnobrzeżanami. On jest przewodniczącym Rady Miejskiej w Tarnobrzegu. Ona była radną miejską, a w ostatnich wyborach z PO ubiegała się o miejsce w samorządzie wojewódzkim. Przez kilka dni była nawet wiceprezydentem Tarnobrzega. W Stalowej Woli mają galerię handlową w bezpośrednim sąsiedztwie dworca autobusowego. Robili starania o rozbudowę jej w przeciwnym kierunku, ale natrafili na opór innych kupców. Teraz na placu dworcowym wybudują zapewne kolejną galerię i być może pasażem połączą ją z istniejącą.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.