Technologiczny bubel? Kolejne problemy na basenie

To już kolejny raz, kiedy z powodu opadów deszczu, na sanockim basenie dochodzi do podtopienia pomieszczeń podbasenia. Z szacunków wynika, że na awarii, która wyłączyła baseny z użytkowania, miasto straci grubo ponad milion złotych. Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Wystarczyły krótkotrwałe opady deszczu, a przy Centrum Rehabilitacji i Sportu znowu pojawiły się wozy wypompowujące wodę ze studzienek. Czy doszło do ponownego zalania obiektu tego przez kilka dobrych godzin dziennikarze nie mogli ustalić, bo włodarze nabrali wody w usta, a kierownik biura burmistrza odpowiedzialna za udzielanie informacji zatrzasnęła przed dziennikarzami drzwi.

Sytuacja związana z Centrum Rehabilitacji i Sportu w Sanoku to od kilku tygodni temat numer jeden, o którym mówi się w mieście. Supernowoczesny basen, którego budowa kosztowała 40 milionów złotych, po ulewie, jaka w połowie lipca przeszła nad Sanokiem, musiał zostać zamknięty, bo woda zalała pomieszczenia techniczne pod obiektem.

Po kontroli przeprowadzonej przez komisję powołaną przez burmistrza okazało się, że do zalania doszło z powodu niewydolności miejskiej sieci sanitarnej. Woda, która wdarła się do pomieszczeń, zalała znajdujące się tam urządzenia. Koszt usuwania usterek i ponownego uruchomienia basenów został oszacowany na ponad 1,2 miliona złotych.

Aby w przyszłości zapobiec takim sytuacjom komisja zleciła pilny montaż zaworów zwrotnych na sieci wodociągowej. Zawory zostały wykonane na specjalne zamówienie i niedawno zamontowane.

Nabrali wody w usta

Czy zdały egzamin i uchroniły sanockie baseny przed powtórnym zalaniem, tego dziennikarze przez kilka godzin nie byli w stanie ustalić. Dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, w strukturach którego funkcjonuje CRiS, przebywa na urlopie, a kierownik sanockich basenów poinformował, że nie jest uprawniony do udzielania jakichkolwiek informacji i skierował do sekretarza miasta. Sekretarz z kolei odesłał dziennikarzy do burmistrza. Dziennikarze, którzy pojawili się w Urzędzie Miasta zostali odprawieni z kwitkiem. – Trwa ważna narada – poinformowała dziennikarzy Małgorzata Sienkiewicz-Woskowicz, kierownik biura burmistrza miasta, dodając, że nie ma możliwości spotkania z burmistrzem i zadania mu pytań. Zapewniła też, że w sprawie basenów zostanie wydanie oświadczenie.

Dziennikarze nie zostali także wpuszczeni na teren sanockich basenów.

Informacje dla wybranych

Standardem powoli staje się komunikacja sanockiego magistratu z mediami i mieszkańcami Sanoka za pomocą komunikatów i oświadczeń, które wysyłane są do dziennikarzy. A i to nie wszystkich, bo kierownik biura burmistrza odpowiedzialna za kontakt z mediami, stosuje sobie tylko znany klucz i informacje wysyła wybiórczo, co biorąc pod uwagę fakt, że jest urzędnikiem pobierającym wynagrodzenie z pieniędzy publicznych, może budzić wątpliwości co do profesjonalizmu wykonywanych przez nią obowiązków. 

Nowe wnioski po kolejnych opadach

W oświadczeniu, które zostało przesłane mediom czytamy, że – baseny od strony kolektora kanalizacji sanitarnej zostały zabezpieczone zaworami zwrotnymi, zamontowanymi w studniach na kanalizacji sanitarnej. Paradoksalnie opady deszczu, z jakimi mamy do czynienia od dwóch dni, pozwalają na wyciągnięcie pewnych wniosków, popartych obserwacjami, a dotyczących przyczyn zaistniałej sytuacji. Obserwowanie kanalizacji sanitarnej przy budynku pozwoliło stwierdzić, że przyczyny podnoszenia się poziomu wód w kanalizacji nie wynikają jedynie z przepływu zwrotnego z kanalizacji sanitarnej. Po zainstalowaniu zaworów zwrotnych stwierdzono, że na studniach kanalizacyjnych, zlokalizowanych pomiędzy zaworami a budynkiem, następuje dopływ wód opadowych przez nieszczelności. Spiętrzenie tych wód w studni spowodowało wypływ wody opadowej do pomieszczeń podbasenia przez kratki ściekowe, które zostały wcześniej zabezpieczone, ponieważ przygotowaliśmy się na wypadek gwałtownych opadów. Ze względu na brak możliwości odpływu ich do sieci sanitarnej, w związku z wysokim poziomem wód w kolektorze, odpompowywane są ze studni na zewnątrz – to się dzieje obecnie – mówi Piotr Bochnia, naczelnik Wydziału Rozwoju Miasta i Obsługi Inwestora UM, członek komisji, badającej przyczyny podtopienia CRiS.

Będą kolejne kontrole

W oświadczeniu przeczytamy także stanowisko Marka Karasia, prezesa Sanockiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.- SPGK na bieżąco monitoruje funkcjonowanie sieci kanalizacyjnej. Podnoszący się poziom wody w kolektorze sanitarnym powodowany jest przeciekami wody deszczowej, która z całą pewnością nie pochodzi z kanalizacji sanitarnej. Przybór wody deszczowej w sieci sanitarnej wskazywać może na nieprawidłowości bądź wręcz niezgodne z prawem odprowadzanie wody deszczowej do kolektora sanitarnego. Podjęliśmy działania związane z przeprowadzeniem szczegółowej analizy dopływów tych wód do kolektora. Po zidentyfikowaniu źródeł obcych wód w kanalizacji sanitarnej podjęte zostaną stosowne do sytuacji czynności techniczne i prawne – zapowiedział prezes Sanockiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

Niestety, dziennikarze nie mieli możliwości dopytać o to, jakie „nieprawidłowości bądź wręcz niezgodne z prawem odprowadzanie wody deszczowej do kolektora sanitarnego” prezes SPGK ma na myśli, ani o to, jakie konsekwencje pociągną za sobą owe ustalenia. 

Nie mieli też możliwości zapytać, czy zgodnie z zapowiedzią na konferencji prasowej z 31 lipca burmistrz powiadomił organy ścigania o nieprawidłowościach, które miały doprowadzić do zalania basenów, których konsekwencją jest wyłączenie ich z użytkowania na najbliższe kilkanaście tygodni. 

Nie wiemy też, jak obecna sytuacja wpłynie na dalszą działalność Centrum Rehabilitacji i Sportu w Sanoku. 

Martyna Sokołowska

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o