Temida w stanie spoczynku

Najnowszy i najnowocześniejszy gmach sądowy w Polsce jest w Stalowej Woli, a sędziowie z likwidowanego sądu w Nisku nie chcą orzekać w jego murach. Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO, STALOWA WOLA. Nowy gmach sądu to nie wszystko. Sędziowie z Niska przywiązani są do starych sal rozpraw i nie chcą dojeżdżać.

Aż siedmiu z ośmiu sędziów pracujących w Sądzie Rejonowym w Nisku złożyło podania o przeniesienie w stan spoczynku. Gdyby minister sprawiedliwości i Krajowa Rada Sądownicza przystały na ich prośby, praca Sądu Rejonowego w Stalowej Woli zostałaby sparaliżowana. Chęć odpoczynku sędziów jest odpowiedzią na ministerialną reformę sądownictwa, w ramach której na samym Podkarpaciu zostanie zlikwidowanych 8 sądów. Z nich aż 31 sędziów nie chce orzekać pod nowym szyldem.

1 stycznia zlikwidowanych zostanie w Polsce 79 małych sądów rejonowych. Zostaną one przekształcone w wydziały zamiejscowe innych sądów, najczęściej sąsiednich. Zmiany obejmą nieco ponad pół tysiąca sędziów (na Podkarpaciu 58) i niektórzy z nich będą musieli dojeżdżać do pracy.

Tylko w Lubaczowie i Brzozowie nie chcą odpoczywać
Dojazdy to na razie tylko teoria, bo rozprawy dalej będą się odbywać w dotychczasowych budynkach sądowych. Gdyby nawet, to prawdopodobnie najmniejszą odległość do pokonania będą mieli sędziowie z Niska, bo z obecnego sądu w Nisku, do sądu w Stalowej Woli (sąd w Nisku stanie się wydziałem zamiejscowym SR w Stalowej Woli) jest tylko 7 km i to bardzo dobrej, prostej drodze. W znacznie gorszej sytuacji są sędziowie z innych podkarpackich sądów, bo żeby porozmawiać z prezesem będą musieli pokonywać 20 i więcej km. To m.in. dlatego 6 sędziów (na 7 zatrudnionych) obecnego Sądu Rejonowego w Leżajsku nie chce pracować pod szyldem SR w Łańcucie. Najgorzej jest w Przeworsku, bo tam na 8. zatrudnionych, podania o przeniesienie w stan spoczynku złożyło… 8 sędziów. Z pozostałych likwidowanych sądów chce odejść: Kolbuszowa 5 (na 7), Ropczyce 2 (na 8), Strzyżów 3 (na 6). Tylko sędziowie z Lubaczowa i Brzozowa nie zamierzają korzystać z konstytucyjnego prawa do odpoczynku.

- Na razie nie ma żadnego zagrożenia – mówi sędzia Marcin Rogowski, prezes Sądu Rejonowego w Stalowej Woli, który od nowego roku będzie szefem dla ośmiorga kolegów z Niska. Spokój prezesa Rogowskiego wypływa z Warszawy. Sędzia ma prawo poprosić Krajową Radę Sądowniczą o przeniesienie w stan spoczynku, ale jego podanie musi najpierw zaakceptować minister sprawiedliwości, a Jarosław Gowin prawie hurtowo odrzuca ostatnie sędziowskie prośby.
Odrzucenie podania to nie koniec problemu

Przeniesienie w stan spoczynku przysługuje sędziemu przed wiekiem emerytalnym, tylko w przypadku zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych, a zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości, nic takiego nie zaszło. Na decyzję ministra sędziemu przysługuje jeszcze skarga do Sądu Najwyższego i tu może być problem. Otóż do czasu rozpatrzenia skargi, sędzia może odmówić orzekania, a z tego co wiemy, prawie wszyscy sędziowie zapowiadają złożenie takich skarg, o ile minister wcześniej odrzuci ich podania. Sędzia sądu rejonowego zarabia ok. 7 tys. zł brutto. W każdej chwili może oczywiście odejść i rozpocząć praktykę adwokacką poza swoją obecną aplikacją i zarabiać o wiele więcej.

Jerzy Mielniczuk

do “Temida w stanie spoczynku”

  1. Eryk

    się w dupach się poprzeracał, ile jest z Niska do Stalowej Woli, że taki problem z dojazdem ?? przeciez prawie to jedno i to samo miasto – dzieli ich tylko granica. Panowie i panie sędziowie nie róbcie sobie jaj ze społeczeństwa!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.