Terror wrócił do Ameryki

W odstępie około 15 sekund tuż przed metą eksplodowały dwa ładunki wybuchowe. Fot. PAP

BOSTON. Masakra podczas maratonu. Wśród ofiar nie ma Polaków.

Bomby, które wybuchły w Bostonie, były wypełnione prochem dymnym. Służby amerykańskie poszukują tropów dotyczących sprawcy – lub sprawców – eksplozji, w których zginęły co najmniej 3 osoby, w tym 8-latek, a ponad 140 zostało rannych.

17 rannych jest w stanie krytycznym. Wielu rannych straciło nogi lub ręce. Inne obrażenia to złamania, rany spowodowane przez odłamki i pęknięte bębenki w uszach. Konsul RP w Bostonie, Marek Leśniewski-Laas, powiedział, że nie ma informacji, by wśród ofiar byli Polacy. Również polski konsul w Nowym Jorku Mateusz Stąsiek, który pojechał do Bostonu, potwierdził późnym wieczorem, że wśród ofiar nie ma obywateli Polski ani innych krajów UE.

Najmłodszą ofiarą wybuchów jest ośmioletni chłopiec. Czekał przy mecie z mamą i dwiema siostrami na biegnącego w maratonie ojca. Pierwsza eksplozja zabiła chłopca i ciężko raniła jego mamę oraz jedną z sióstr. Biegnący w maratonie ojciec nie odniósł ran.

- Fala uderzeniowa trafiła we mnie, nogi zaczęły mi drgać. Wiedziałem, że upadam. Po chwili leżałem na asfalcie. Nie czułem bólu – mówił świadek zdarzenia, 78-letni maratończyk. Jak mówi, miał dużo szczęścia, bo przebiegał bardzo blisko eksplodującego ładunku. Mimo szoku mężczyzna wstał i z pomocą innego mężczyzny ukończył bieg.

Dwa ładunki
W odstępie około 15 sekund tuż przed metą eksplodowały dwa ładunki wybuchowe. Doroczny Maraton Bostoński, odbywający się od 1897 roku, przyciąga tysiące ludzi. W tym roku było to ponad 20 tysięcy. Na ulicach maratończykom kibicowały setki tysięcy osób.

W chwili eksplozji wyczynowi sportowcy dawno już skończyli maraton, do mety docierali biegacze amatorzy. Siła eksplozji rzuciła ich na ziemię. Krótko po tym w odległości 45-90 metrów wybuchł drugi ładunek. Wielu rannym trzeba było amputować nogi.

FBI nie potwierdziło doniesień amerykańskich mediów o wykrytych dalszych ładunkach wybuchowych, które nie eksplodowały i zostały unieszkodliwione. Zdementowane zostały też informacje o podejrzanym, który znajduje się pod opieką lekarzy w szpitalu w Bostonie.

Odwołany został też meldunek o trzeciej eksplozji i wybuchłym w jej efekcie pożarze w bibliotece im. Johna F. Kennedy’ego. Wszystko wskazuje na to, że chodzi o „zwykły” pożar niemający nic wspólnego z eksplozjami podczas maratonu – powiedziała policja.

Wzmożone środki bezpieczeństwa
We wtorek w Bostonie większość instytucji i firm działało normalnie, ale w mieście wzmożono środki bezpieczeństwa. Ulice patrolowali uzbrojeni funkcjonariusze, a w transporcie publicznym przeprowadzano kontrole pasażerów. Dostęp do głównych ulic w bezpośrednim sąsiedztwie wybuchu, czyli w rejonie Copley Square, został odcięty. Specjaliści szukali na miejscu zdarzenia wskazówek, które mogłyby naprowadzić na sprawców zamachu.

TVN 24/ps

do “Terror wrócił do Ameryki”

  1. emigrant

    Islam to zakala i trucizna Swiata.

  2. borjan

    kto sieje wiatr ten zbiera burze ….

    • galicjok

      No i arabstwo znowu zawojowalo i pokazalo swiatu co potrafi.
      Niedlugo dostana pelne zagle tego wiatru ktory posiali bo burza coraz blizej !

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.