To będzie trudny rok dla szpitali

- Organizując wspólne przetargi na dostawę leków i sprzętu jednorazowego użytku można by było wynegocjować niższe ceny - mówi Teresa Gwizdak, dyrektor Departamentu Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej w Urzędzie Marszałkowskim.

PODKARPACIE. Upadłość? Przekształcenia w spółki? Łączenie szpitali i przychodni? Co czeka zadłużone po uszy placówki służby zdrowia?

Tylko placówki podległe marszałkowi mają zadłużenie sięgające 432 mln zł, z czego 87 mln zł to zobowiązania wymagalne, których termin spłaty minął. Mało pocieszający jest fakt, że nadwykonania, za które NFZ nie zapłacił sięgają połowy sumy zadłużenia i gdyby wpłynęły do kas szpitali te byłyby w dużo lepszej sytuacji. Samorządy mają już tylko rok na wyprowadzenie ich na prostą. Potem, nie chcąc pokrywać ich długów, będą musiały je zlikwidować lub skomercjalizować. Szpitale i zarząd województwa mają plany ratunkowe.

- Chcemy pozyskać większy kontrakt na radioterapię, neonatologię, ginekologię i położnictwo – mówi Witold Wiśniewski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie.
Niestety nie jest to takie proste, bo żeby to osiągnąć placówka musi zwiększyć zatrudnienie o 8 radioterapeutów i dwóch neonatologów. Stara się o to już od przeszło roku. Podobne pomysły na zwiększenie kontraktu mają dyrektorzy innych placówek. Jedni planują poszerzenie oferty, otwarcie nowych oddziałów, wprowadzenia nowych procedur. Konieczność zwolnienia blisko 100 pracowników zaproponował dyrektor szpitala w Przemyślu. Placówki według niego będącej w dramatycznej sytuacji, tuż przed utratą płynności.

Co na to zarząd odpowiedzialny za stan służby zdrowia?

- Zaproponowaliśmy kilka wyjść mających na celu zmniejszenie kosztów szpitali. Niestety prawie wszystkie zostały skrytykowane przez opozycję – mówi Teresa Gwizdak, dyrektor Departamentu Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej w Urzędzie Marszałkowskim. Jakie to propozycje? – Po pierwsze wprowadzić zasadę budżetowania do każdego oddziału i przeanalizowanie czy jest w stanie i na ile się zbilansować. Racjonalizować zatrudnienie wprowadzając łączone dyżury lekarskie na kilku oddziałach (z wyłączeniem oddziałów intensywnej terapii czy zabiegowych). Organizować wspólne przetargi na dostawę leków i sprzętu jednorazowego użytku (przy dużych zamówieniach można by było wynegocjować niższe ceny). Poza tym pomyśleliśmy o połączeniu dwu wysokospecjalistycznych placówek: Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie i Specjalistycznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc. Na co zgodę wyrazili obaj dyrektorzy.

W przyszłości zarząd chciałby połączyć także trzy inne jednostki Wojewódzki Zespół Specjalistyczny, Obwód Lecznictwa Kolejowego i Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy w Rzeszowie. W najbliższych planach zarządu jest jeszcze utworzenie oddziału alergologicznego i onkologii klinicznej dla dzieci, które pozwoliłyby zatrzymać pieniądze płacone za migrujących pacjentów.

To na razie plany. Zastrzeżenia do nich ma jednak opozycja, która wszystkie pomysły storpedowała nie przedstawiając jednak alternatywnych wyjść.

Anna Moraniec

do “To będzie trudny rok dla szpitali”

  1. Kaptowaniec

    Wleźliśmy w bagno restrukturyzując służbę zdrowia i brniemy dalej po to tylko, aby nie przyznać się do błędu. Od lat durnie niemający pojęcia o zarządzaniu mówią o cięciu kosztów a cięcie kosztów w służbie zdrowia to gorsza opieka nad chorym i gorsze leczenie. Księgowy z banku, jako dyrektor szpitala oszczędza grosze na żywieniu pacjentów jednocześnie wydając miliony na nikomu niepotrzebne dyżury lekarskie na oddziałach, na których leczy się 10% stanu łóżek. Dyrektor Szpitala przemyskiego nic innego nie potrafi wymyśleć tylko zwolnienia pracowników a zwalnia ich już od trzech lat i ma najgorsze wyniki finansowe w województwie. Zarząd odpowiedzialny za stan służby zdrowia jak zwykle pieprzy o zmniejszeniu kosztów a powinien wiedzieć, że koszty szpitala nawet nieprzyjmującego pacjentów wynoszą jakąś nie do zmniejszenia kwotę łatwą do obliczenia, gdy się ma dane, jakie posiada Zarząd. Następną sprawą to Zarząd powinien mieć świadomość, że obłożenie w szpitalu zależy od decyzji urzędasa w NFZ, który może zwiększyć kontrakt za dyżury w tym szpitalu (zajęcie dla CBA). Bajeczki o niższych cenach przy zakupie leków, które stanowią zaledwie do 10 % kosztów szpitala są śmieszne, gdy spojrzy się logicznie na koszt funkcjonowania szpitala. Proponuję by Zarząd Województwa zatrudnił ludzi o wysokim IQ, którzy rozważą restrukturyzację ochrony zdrowia Podkarpacia, bo ktoś za Zarząd wywalczył zmianę niekorzystnego algorytmu, o którym Zarząd wiedział, ale nie puszczał pary z ust dopiero Związki Zawodowe ściany wschodniej przywróciły sprawiedliwość w podziale środków na leczenie, ale dalej wolimy nie słuchać argumentów załóg szpitali przekazywanych przez Związki, bo mamy wytyczne wielkiego kapitału, który widzi interes tylko swój a nie społeczeństwa.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.