To bracia urodzeni w Polsce stworzyli Królika Bugsa

associatedsource.com

4 kwietnia minęło 88 lat, odkąd powstała wytwórnia Warner Bros. Założyli ją pochodzący z Mazowsza synowie szewca

Co łączy Casablancę, Matrixa, Batmana i Harry’ego Pottera z zabawnymi kreskówkami z królikiem Bugsem w roli głównej? Te kultowe produkcje są dziełem filmowego giganta, czyli wytwórni Warner Bros., którą przed 88 laty założyli bracia… urodzeni na Mazowszu. W realizacji ich amerykańskiego snu pomógł projektor, który kupili, zastawiając w lombardzie zegarek ojca oraz sprzedając rodzinny majątek w postaci konia o imieniu Bob. 20 lat później założyli wytwórnię filmową, która stworzyła pierwszy udźwiękowiony film, a dziś współpracuje z gwiazdami formatu Mela Gibsona czy Clinta Eastwooda.

Prawie 7 tysięcy filmów fabularnych, 36 tysięcy produkcji telewizyjnych, 14 tysięcy tytułów animowanych, w tym 1500 krótkich kreskówek… Dorobek Warner Bros., jednej z największych wytwórni na świecie, jest niekwestionowany. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że przyczyniła się ona także do rozwoju formatu DVD, którego przydatności w przemyśle filmowym nie trzeba wyjaśniać.

Warner zamiast Wrona?

Wszystko zaczęło się w XIX wieku w Krasnosielcu na Mazowszu, gdzie przyszli na świat Aaron, Szmul i Kirsz – dziś znani jako Albert, Sam i Harry. Bracia Warner, pochodzenia żydowskiego, najprawdopodobniej nazywali się… Wrona (choć są także wersje mówiące, że Wonsal). Znana jest anegdota wyjaśniająca zmianę nazwiska słynnych filmowców. Kiedy ich ojciec Beniamin przybył do Ameryki i spotkał się z urzędnikiem emigracyjnym, ten zapytał go o nazwisko. Mimo, że odpowiedział: “Wrona”, urzędnik napisał “Warner”, stwierdzając: “Co będziesz się męczył z takim nazwiskiem?”.

W 1890 roku ich rodzina wyemigrowała z Polski do Ontario w Kanadzie (później przeniosła się do Ohio i Pensylwanii). Tam też po dwóch latach urodził się czwarty z późniejszych założycieli wytwórni – Itzhak, czyli Jack Leonard. Jednak zanim przyszedł na świat, jego starsi bracia, sprzedając rodzinny “majątek”, kupili projektor, którym wyświetlali filmy w różnych miasteczkach. To był początek biznesu.

Kolejnym krokiem było założenie teatru pod nazwą “The Cascade”. Albert i Harry sprzedawali bilety, Sam ręcznie uruchamiał projektor, a podczas przerw Jack z grającą na fortepianie siostrą Rose zabawiali publiczność piosenkami. O tym, jak korzystny był to interes świadczy fakt, że istnieje on do dziś. Zyski pozwoliły braciom na kontynuację realizacji ich filmowych marzeń, a w międzyczasie dołączył do nich młodszy brat Jack.

Już w powiększonym składzie w 1912 r. rozpoczęli produkcję filmów, by kilka lat później pokazać się Hollywood. W filmowej krainie marzeń założyli studio, a  4 kwietnia 1923 r. – wytwórnię Warner Brothers.

Kto chciałby słyszeć jak aktorzy mówią?

Wytwórnia ewoluowała w szybkim tempie, a bracia podzielili się obowiązkami. Harry objął funkcję prezesa, Albert został skarbnikiem prowadzącym finanse firmy, natomiast Sam i Jack zajęli się produkcją. To właśnie bracia Warner wyprodukowali pierwszy w historii kina udźwiękowiony film “Śpiewak jazzbandu”. Krąży anegdota, że jeszcze w “przeddzień” ich innowacyjnego debiutu jeden z założycieli Warner Brothers – Harry, miał się zastanawiać: “kto, do cholery, chciałby słyszeć, jak aktorzy mówią?”.

Nowatorska produkcja to zasługa przede wszystkim Sama, genialnego samouka w dziedzinie mechaniki i nowych technologii, który filmem zainteresował się po obejrzeniu “Wielkiego napadu na pociąg”. Za tą zasługę zapłacił jednak wysoka cenę, bo dzień przed premierą filmu zmarł z wyczerpania. Sam nie doczekał nie tylko ogromnego triumfu produkcji, ale i honorowego Oscara, jaki bracia otrzymali od Akademii Filmowej za wyprodukowanie pionierskiego filmu mówionego. Przedwcześnie zmarły, bo w wieku 40 lat Sam Warner, za wkład w rozwój kinematografii otrzymał gwiazdę w hollywoodzkiej alei sław.

Bawić, uczyć i wychowywać

Bracia trzymali się zarówno w swojej pracy, jak i w życiu wyznaczonych zasad moralnych. Nigdy nie zapomnieli, kim byli, jak było im ciężko jako emigrantom, ale też tego, ile razy spotykali się z ludzką życzliwością. Dlatego też nie zawahali się wesprzeć finansowo amerykańskiej armii podczas II wojny światowej, czy wspomagać organizacje humanitarne. Każdy z nich był też wyjątkową osobowością.
- Był jednym z najlepszych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałam. Wszystkich traktował tak samo – zarówno dozorcę, jak i słynnego aktora. Serio podchodził do tego, co robił. Był świadomy odpowiedzialności spoczywającej na barkach filmowców. Można powiedzieć, że on i jego bracia byli pierwszymi społecznie świadomymi filmowcami – wspominała Harry’ego w jednym z wywiadów jego wnuczka Cass Warner podczas wizyty w Polsce. – Kochał to, co robił. Dużo podróżował, był ciekawy świata i świadomy tego, co się działo na przykład w Europie w czasie wojny.

Podobnie jak Sam, tak i Harry oraz Jack, otrzymali wyróżnienie w postaci gwiazdy w hollywoodzkiej alei sław. To właśnie Jack żył najdłużej z braci Warnerów. Dożył 86 lat. I to właśnie on w 1956 r. został prezydentem wytwórni, gdy bracia sprzedali mu swoje udziały. 8 lat później doczekał się Oscara za produkcję filmu “My Fair Lady”. W 1967 r. sprzedał swe udziały kanadyjskiej korporacji Seven Arts.
Bracia Warner byli nie tylko pionierami w udźwiękowieniu kina. To oni wprowadzili na filmowy rynek czworonożne gwiazdy, to oni wyszli naprzeciw oczekiwań najmłodszych widzów. Ich bajki z królikiem Bugsem czy Kaczorem Duffym są ponadczasowe i śmieszą zarówno dzieci, jak i starsze pokolenie. I do dziś aktualne jest motto przyświecające wytwórni: “bawić, uczyć i wychowywać”.

Aneta Jamroży

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.