To nie byli banderowcy, tylko sympatycy Polski

- Nie zamierzam rekomendować Radzie Miejskiej rezygnacji ze współpracy z Komarnem – mówi Ordon. Fot. Bogdan Myśliwiec

NOWA DĘBA. Burmistrz broni ukraińskiej delegacji, która przybyła na święto miasta

Władze Nowej Dęby wyjaśniają sprawę obecności na Militariadzie delegacji ukraińskiej i tłumaczą, że nie byli to banderowcy, ale mieszkańcy Komarna i okolicznych miejscowości, którzy darzą Polaków sympatią i z podziwem patrzą na nasze osiągnięcia.

W przysłanym do nas oświadczeniu burmistrz wyjaśnia, jak doszło do współpracy z Komarnem.

-  Przedstawiciele miasta Komarno zwrócili się do nas z propozycją współpracy, gdy okazało się, ze wycofała się z niej pobliska Suhowola. Po krótkiej wizycie w Komarnie uznaliśmy, że warto rekomendować współpracę z mieszkańcami miasta Komarno z kilku powodów.

Pierwszy powód, zdaniem Wiesława Ordona, to ślady polskości tego miasta, o których warto mówić, dla których warto coś zrobić (śladem hrabiny Lanckorońskiej), których nie oszczędził czas, ale które tam trwają: m.in. katolicki kościół z okresu baroku, polski cmentarz z monumentem poświęconym legionistom, który stoi tam od 1921 r., czy mogiła żołnierzy polskich, którzy zginęli w pierwszych dniach września od niemieckich bomb. To poznawanie śladów naszej historii służyć ma jej lepszemu zrozumieniu.

Istotna była także chęć mieszkańców Komarna poznawania Nowej Dęby, Polski, przeszczepiania naszych demokratycznych doświadczeń na tamten grunt. To doskonała okazja do tego, aby również w ten sposób budować mosty pojednania, szczególnie między młodymi mieszkańcami naszych gmin. Nikt w tym miejscu nie mówi o zapominaniu trudnej historii wzajemnych kontaktów, o zapominaniu o ludobójstwie na Wołyniu.

- Te przesłanki współpracy przedstawiłem Radzie Miejskiej, która jednomyślnie przyjęła stosowną uchwałę o nawiązaniu współpracy. Jako historyk z wykształcenia wiem doskonale, jak trudno mówić obu narodom o wzajemnych relacjach, które niewątpliwie są i będą nadal wyjaśniane przez władze państwowe i stosowne instytuty. Nie zmienia to jednak faktu, że obecnie należy budować relacje wzajemnej współpracy, zwłaszcza wśród młodego pokolenia, a to właśnie legło u podstaw nawiązania współpracy na szczeblu samorządowym.

Burmistrz mówi wprost: – Do Nowej Dęby, na Militariadę nie przyjechali banderowcy, ale mieszkańcy Komarna i sąsiednich miejscowości, którzy chcieli zobaczyć Nową Dębę, a z drugiej strony ofiarować nam na nasze święto swoje pieśni, ale także i nasze popularne piosenki. Przyjechali ludzie, którzy przywieźli nasz herb wykonany przez tamtejszych kowali, jako wyraz sympatii do mieszkańców Nowej Dęby. Przyjechali ludzie, którzy chcieli zorganizować choćby wspólne plenery malarskie dla najmłodszych. Nikt z nich nie odniósł się w czasie tego pobytu z jakąś nieprzychylnością do polskości, do polskiego narodu. Wręcz przeciwnie. W trakcie wizyty niejednokrotnie słyszeliśmy wyrazy uznania dla osiągnięć i rozwiązań samorządowych, a czasem wręcz zazdrość, że Ukraina ma dopiero przed sobą tę drogę do samorządności.

Małgorzata Rokoszewska

do “To nie byli banderowcy, tylko sympatycy Polski”

  1. zgrzyt

    Panie burmistrzu – olej pan tych ksenofobów. Wytykać trzeba zbrodnie i zbrodniarzy. Tym co wyciągaja do nas rękę – trzeba podać swoją.

  2. Stefan

    Historyk i pip… takie banialuki. Widać że się nie nadaje ani na nuczyciela ani na samorządowca. Pewnie jeszcze jeden wybraniec z pszeniczno-buraczanej hołoty zwanej PSL.

  3. anty banda

    skandal!

  4. Marek

    Od kiedy sympatycy Polski uczestniczą w inicjatywach mających na celu upamiętnienie zbrodniarza, autora ludobójstwa na Wołyniu gen. Szuchewycza?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.