To niesprawiedliwe – mówią o scaleniu działek mieszkańcy wsi

- Zrobili po swojemu, bez żadnego porozumienia z nami - oburzają się niezadowoleni ze scalenia mieszkańcy Zaczernia. Fot. Wit Hadło

ZACZERNIE. – Śmiał się ze mnie, że jak jestem stara, to już mi pole niepotrzebne – oburza się na geodetę pani Zofia.

- Płakać się chce – mówią o tzw. scaleniu działek spowodowanym budową odcinka autostrady A4 mieszkańcy wsi Zaczernie (pow. rzeszowski). Z nowego rozdziału są zdecydowanie niezadowoleni, a wielu czuje się wręcz oszukanych. Odpowiedzialne za scalanie starostwo rzeszowskie stoi jednak na stanowisku, że nie można wszystkich zadowolić. Mieszkańcy się z tym zgadzają, ale twierdzą, że ich zdanie nie miało przy nowym podziale większego znaczenia.

Wszystko zaczęło się w 2010 roku, a scaleniu podlegała część wsi – dokładnie 1122 uczestników. – Przedstawiciele Podkarpackiego Biura Geodezji oraz Terenów Rolnych w Rzeszowie i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz starostwa zapewniali nas na spotkaniach, że mieszkańcy będą mogli się między sobą porozumieć – mówi Helena Pyrcz.

Spośród uczestników sierpniowego spotkania wybrano też komisję, która miała być ciałem doradczym przy geodecie. – Po zebraniu zbierali od nas życzenia, jak my to widzimy i gdzie chcemy działki – mówią mieszkańcy.

Na podstawie tych życzeń rzeszowskie Podkarpackie Biuro Geodezji zrobiło projekt i wkopało graniczniki w polach. – Nikogo o tym nie powiadomili – twierdzą mieszkańcy. Przy okazaniu działek, tuż przed tegorocznymi żniwami, wielu z nich złapało się za głowę. – Miałam 60 arów dobrej ziemi w jednym kawałku. Teraz mam trzy kawałki ugorów w wąskich paskach, a 40 arów z tamtej działki dostała moja sąsiadka. Geodeta śmiał się ze mnie, że jak jestem stara, to już mi pole niepotrzebne – oburza się pani Zofia, staruszka, dla której ziemia była jedynym źródłem utrzymania.

Inni udowadniają nam na zdjęciach i na mapie, że pola uprawne zostały im nie tylko rozczłonkowane i zmniejszone, ale również zamienione na odłogi lub gorsze ziemie. – Z 28 arów zostało mi 19, więc na tym całym scaleniu jestem stratna 9 arów – tłumaczy Anna Kamińska. – Mnie przesunęli całkiem do tyłu, a sąsiadów, którzy pół działki zachwaszczonej, a pół uprawionej, dali do przodu i się teraz cieszą, bo mają piękną działkę – narzeka Anna Miąsik.

Co na to starostwo? – Jest ludzką niemożliwością, żeby wszystkich zadowolić – mówi Wiesław Rzym, naczelnik Wydziału Geodezji Gospodarki Nieruchomościami i Ochrony Gruntów Rolnych. Zwraca uwagę, że podział działek musiał uwzględniać nowe drogi dojazdowe, które musiały przeciąć niektóre działki. – Mieszkańcy zgodzili się w formie uchwały na potrącenie 3 proc. wartości działek, co mogli później mylić z potrąceniem 3 proc. ich objętości – tłumaczy Rzym. Według niego, większość uczestników scalenia jest zadowolona, a niezadowoleni wciąż mogą składać zastrzeżenia do projektu.

Do tej pory było ich około 100 i, co ciekawe, niektórzy dostali dodatkowych kilka arów ziemi. Dlaczego? – To zależy od możliwości i umotywowania niezadowolenia – tłumaczy Rzym. Naczelnik Wydziału Geodezji uspokaja, że ostateczna decyzja o zatwierdzeniu projektu scalenia zostanie podjęta na przełomie lutego i marca 2013 roku, a na odwołanie się od niej mieszkańcy będą mieli 14 dni. Na razie mają czas na zgłaszanie swoich pretensji.

Arkadiusz Rogowski

do “To niesprawiedliwe – mówią o scaleniu działek mieszkańcy wsi”

  1. mieszkaniec gminy

    O ile się orientuję to stroną w sprawie są Urzędnicy Gminy Trzebownisko. Co zatem zrobili, jak pomogli mieszkańcom podczas prac scaleniowych? Czy wójt będzie tak chętnie robił zdjęcia nowo wytyczonym drogom gminnym jak czynił to w folderze chwalącym Gminę wydanym prawie rok temu? Coś mi się wydaje że akurat tym się nie pochwali bo drogi mimo że będą wytyczone to choćby żwiru na nich nie zobaczymy przez najbliższe długie lata. Zgadzam się z „mieszkańcem” – chcieliście Gminy to macie. Tutejsi urzędnicy tylko martwą się o swoje posadki a nie przejmują się czy mieszkańcom będzie żyło się lepiej.
    Może Pan wójt wytłumaczy jakim cudem jego podwładni wydają np pozwolenia na budowę w miejscach pozbawionych jakiegokolwiek dojazdu?

  2. rzeszowiak

    Mieszakńcy Zaczernia takie sprawy w Rzeszowie to załatwia się od ręki, nie chcieliscie być w mieście to teraz cierpcie podobnie jak mieszkańcy Malawy z tymi wiatrakami.

  3. Dario_Karwalio_Wikario

    Wujek i ciotka są na zdjęciu.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.