To ten bandyta napadł na dom w Orłach

Fot. Policja

ORŁY. Jeżeli rozpoznajesz mężczyznę na zdjęciu dzwoń natychmiast na policję.

Wczoraj Prokuratura Rejonowa w Przemyślu wyraziła zgodę na opublikowanie wizerunku jednego z bandytów, którzy w brutalny sposób napadli na dom w Orłach. Policjanci prowadzący tę sprawę proszą każdego kto posiada jakiekolwiek informacje na temat tożsamości tego mężczyzny lub jego związku ze sprawą o kontakt.

Do napadu doszło 12 grudnia w miejscowości Orły tuż przed wieczornymi „Wiadomościami”. Do jednego z domów zapukało dwóch mężczyzn ubranych w kurtki lub kamizelki z napisem „policja”. Grzecznie zapukali, a gdy przebywająca w domu kobieta otworzyła im drzwi okazało się, że są bandytami. 24-lstks została skrępowana taśmą klejącą, używaną zwykle na hurtowniach. Na całe szczęście napastnicy nic nie zrobili 2,5-letniemu dziecku, które także przebywało wówczas w domu. Można sobie jednak wyobrazić, co musiał czuć malec, gdy bandyci krępowali kobietę. Co ważne napad nie trwał jak to zwykle bywa w takich przypadkach kilka minut, ale napastnicy zamiast rabować i uciekać, czekali ponad godzinę na gospodarza domu. Tuż po wejściu do domu mężczyzny został on zaatakowany przez bandytów czymś co przypominało pistolet. Następnie napastnicy skatowali gospodarza i zabrali około 20 tys. zł . złotych oraz kluczyki i dokumenty do stojących przed domem samochodów. Wiadomo, że napastnicy wyszli z domu i skierowali się w stronę miejscowości Hnatkowice. Za bandytami ruszył pies tropiący. Prawdopodobnie 1,5 kilometra od domu, na który napadli wsiedli do samochodu, którego ślady opon zostały na błocie. Tam ślad po napastnikach się urwał.

Dziwne napady w okolicach Przemyśla
Czy mogli to być obywatele Ukrainy, którzy po napadzie uciekli do swojego kraju? – Raczej nie, bo z zeznań poszkodowanych wynika, że bardzo dobrze posługiwali się językiem polskim. Nawet nie mówili z innym akcentem – wyjaśnia Jacek Staszczak, zastępca Prokuratora Rejonowego w Przemyślu.
W Super Nowościach pisaliśmy także o równie dziwnym napadzie w Duńkowiczkach, do którego doszło w nocy z 19 na 20 grudnia. Tam napastnicy napadli na skład opału i nawozów należący do GS „Samopomoc Chłopska” w Żurawicy. Obezwładnili ochroniarza, skrępowali mu ręce taśmą klejącą i zabrali telefon komórkowy. Włamali się także do magazynów, ale nic z nich nie zginęło. Napastnicy wyrzucili niedaleko magazynu zrabowany chwilę wcześniej telefon komórkowy ochroniarza. Dlaczego więc zadali sobie tyle trudu? Na razie nie wiadomo, a początkowo pojawiały się wśród śledczych tezy o tym, że być może napady w Orłach i Duńkowiczkach są powiązane, ale ostatecznie sprawy są prowadzone oddzielnie i nic nie wskazuje na to, żeby można je było łączyć.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.