Transplantologia to przyszłość medycyny

– Od dawna nosiłam się z zamiarem zarejestrowania się do bazy dawców szpiku, w której jest mój mąż, ale ciągle brakowało mi okazji. Święto Transplantologii było więc tym momentem, na który czekałam i jestem w bazie – mówi Marta Lupa z Rzeszowa. Fot. Anna Moraniec

RZESZÓW. Drugi dzień święta transplantologii upłynął na rozmowach z ludźmi, którym przeszczep uratował życie i rejestrowaniu się do bazy potencjalnych dawców szpiku kostnego.

Zgoda matki 34-latka, u którego lekarze stwierdzili śmierć mózgu, na pobranie twarzy syna i innych jego organów: serca, wątroby i rogówek pozwoliła na uratowanie życia kilku osobom. Na swoją szansę na życie doczekał się także Marcin, chory na białaczkę chłopak leczony na oddziale rzeszowskiej hematologii, dla którego znalazł się „bliźniak krwi”, i który doczekał przeszczepu. Codziennie ktoś jednak tej szansy nie dostaje, bo wciąż brakuje dawców narządów i wciąż zbyt małe są bazy dawców szpiku.

W przerwach między dramatycznymi nieraz wyznaniami chorych i rzeczowymi wyjaśnieniami lekarzy przybliżającymi dawstwo narządów i szpiku kostnego rzeszowski Rynek rozbrzmiewał też muzyką, a na podium prezentowały się wciąż nowe zespoły i nowi artyści.

Młodzi rzeszowianie wzięli sobie do serca apele specjalistów i gromadnie rejestrowali się do bazy dawców szpiku. Wśród nich nie brakowało również zapalonych harleyowców, którzy przyjechali na Rynek na swoich ryczących maszynach. – Dotychczas zarejestrowaliśmy kilkadziesiąt osób, a chętnych było dużo więcej. Niestety, nie wszyscy spełniali kryteria i musieli zrezygnować – mówi lek. med. Urszula Bzdek, zastępca dyrektora ds. Lecznictwa Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie.

am

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.