Trawienie nie musi być utrapieniem

Ruch przyśpiesza metabolizm, ułatwia usuwanie toksyn z organizmu, co ułatwia trawienie. Fot. Archiwum

Uczucie ciężkości w żołądku, wzdęty brzuch, bolesne skurcze pod mostkiem albo pieczenie w przełyku dokucza prawie połowie dorosłych Polaków

Ideałem byłoby, gdyby trawienie posiłków odbywało się tak jak oddychanie – bezwiednie. Coraz więcej osób jednak ma z tym problemy, a dokuczliwe objawy sprawiają, że przyjemność jedzenia zamienia się u nich w udrękę, która trwa nawet kilka godzin i potrafi wyłączyć ich z normalnego funkcjonowania. Dla “bezpieczeństwa” więc nie rozstają się z pigułkami na zgagę czy niestrawność. Co przyczynia się do sensacji trawiennych i jak ich uniknąć. Wystarczy posłuchać rad dietetyka.

Układ trawienny w niektórych sytuacjach ma prawo kaprysić. Na przykład wtedy, gdy przeholujemy z jedzeniem na przyjęciu, albo w restauracji podadzą nam coś “wczorajszego”. Czynnikami, które sprzyja problemom trawiennym są też:

*Wiek. Z upływem lat zwykle zwalnia metabolizm, pojawiają się kłopoty z prawidłowym rozdrobnieniem pokarmów (braki w uzębieniu), a ilość leków przyjmowanych dłuższy czas przez seniorów nie jest obojętna dla trawienia.
*Podróże. Zmiana diety, a zwłaszcza wody oznacza dla organizmu także nową, nieznaną organizmowi florę bakteryjną. Oznacza to zwykle pojawienie się biegunek albo uporczywych zaparć.
*Ciąża. Układ hormonalny przyszłej mamy wpływa na pracę wszystkich układów, także pokarmowego. Pracuje wolniej, a mięśnie tzw. dolnego zwieracza przełyku oddzielające przełyk od żołądka są rozluźnione i zwiotczałe, pozwalając pokarmowi i ostrym sokom żołądkowym wędrować ku górze zamiast w dół.

Najczęściej sami sobie szkodzimy
Gdy coś szwankuje w układzie trawiennym, pojawia się uczucie dyskomfortu, nieprzyjemne dolegliwości sięgamy po “cudowne środki” widziane w reklamie. W większości przypadków pomagają “zwalczyć uczucie dyskomfortu”, ale nie sam problem. Dlaczego? Bo żeby trawienie przebiegało bardziej “bezkolizyjnie” potrzebna jest zmiana codziennych nawyków.

Co robimy źle?
* unikamy śniadań oraz… błonnika. Poranny posiłek dla właśnie dla układu trawiennego i jego enzymów sygnałem, że trzeba rozpocząć pracę. Wyjście z domu na czczo zaburza ten mechanizm. Jemy też za mało błonnika, który usprawnia przemianę materii, pomaga uporać się z zaparciami. Dziennie wystarczy ok. 25-40 g błonnika – porcja kaszy, dwie kromki ciemnego pieczywa z pełnego ziarna, 5 porcji warzyw i owoców oraz łyżka otrąb zaspokoi to zapotrzebowanie. Pamiętać należy też o piciu. Każdego dnia należy wypić ok. 2 litrów niegazowanej, niskozmineralizowanej wody.

* jemy za dużo i byle jak. Jedząc duże porcje obfitujących w tłuszcz i cukry proste posiłków zaburzamy swój naturalny metabolizm. Spożywając produkty wysokoprzetworzone, zawierające konserwanty, niszczymy naturalną mikroflorę bakteryjną przewodu pokarmowego. Napoje z kartonów, chipsy, zupki z torebek sprzyjają obniżeniu napięcia w tzw. dolnym zwieraczu przełyku, co oznacza cofanie się treści żołądka powodując zgagę, odbijanie się, pieczenie w gardle, ale także symptomy nie kojarzone z trawieniem: męczący, suchy kaszel, stany zapalne gardła, czy bóle w klatce piersiowej.

* wierzymy w suplementy, oczekując błyskawicznych rezultatów. Łykając “magiczną pigułkę” liczymy na rozwiązanie wszystkich problemów trawiennych, a takiego leku po prostu nie ma. Lepiej poznać swój organizm i spróbować go nie przeciążać. Jeżeli nasza wątroba “nie trawi” bp zbyt dużej ilości tłuszczu, lub alkoholu lepiej jej tego oszczędzić.

* zaniedbujemy “swoje” bakterie. Nasza flora bakteryjna stoi na straży prawidłowego trawienia. Powinna być stale odbudowywana, szczególnie gdy zostanie zubożona np. podczas antybiotykoterapii. Wzbogaćmy wtedy dietę w fermentowane napoje mleczne (jogurty, kefiry, maślanka).

* dajemy się stresowi. Układ pokarmowy jest wrażliwy na nasze stany emocjonalne. Długotrwały stres jest jednym z głównych winowajców trawiennych dolegliwości. O ile więc badania wykluczają inne schorzenia, należy baczniej przyjrzeć się swojemu stylowi życia: zwolnić tempo i nauczyć się odreagowywać.

* za mało się ruszamy. Siedzący tryb (sprawca wielu chorób cywilizacyjnych, m.in. otyłości, nadciśnienia, cukrzycy), spowalnia metabolizm. Utrudnia pozbywanie się z organizmu toksyn, a to prowadzi do zaparć i wzdęć, czy infekcji pokarmowych.

* jemy późnym wieczorem. W dzień i w nocy w organizmie zachodzą inne procesy, wydzielają się inne hormony. Kolacja zjedzona późno leżakuje w żołądku do rana, bo brakuje enzymów, które “pomogą” posiłkowi przejść przez cały układ trawienny. W nocy dajmy więc żołądkowi wolne.

* bagatelizujemy problemy. Kiedy objawy nękają nas miesiącami, przestańmy się leczyć na własną rękę i wybierzmy się do lekarza. Dolegliwości trawienne bowiem mogą być symptomem choroby. Gastroskopia (badanie górnego odcinka przewodu pokarmowego) pozwoli wykluczyć np. refluks żołądkowy, albo pobrać próbkę do badań na stwierdzenie obecności Helicobacter pylori, bakterii, która powoduje podobne nieprzyjemne dolegliwości, w dodatku stanowi zagrożenie dla zdrowia.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.