Trener Probierz da mi szansę

Krzysztof Hus wierzy, że w niedalekiej przyszłości zdoła zaistnieć w Ekstraklasie

Krzysztof Hus od lipca tego roku, próbuje się przebić do składu Jagiellonii Białystok. Wychowanek Stali Rzeszów, na razie nie zadebiutował na boiskach Ekstraklasy, ale wierzy, że doczeka się tego już wkrótce.- Podczas zimowych przygotowań postaram się powalczyć o swoje. – powiedział Krzysztof Hus.

- Trener Michał Probierz na pewno da mi szansę. Podczas zgrupowania w Turcji i sparingów, postaram się go przekonać, że warto dać mi szansę.

- Na początku sezonu zagrał pan w Superpucharze Polski i pojawiły się widoki na debiut w Ekstraklasie.

- Rzeczywiście byłem tego bliski. Niestety we wspomnianym występie, nabawiłem się urazu. To przekreśliło moje szanse. Na kilka dni wypadłem z treningów, później znów miałem drobny uraz, a skład pierwszej drużyny się wykrystalizował. W trakcie rundy ciężko było mi nadrobić stracony dystans. Teraz będę miał kolejną okazję, by to zrobić.

- Jesienią musiał się pan zadowolić występami w Młodej Ekstraklasie i patrzeniem na występy kolegów z pierwszej drużyny. Spodziewał się pan, że będą tak dobre?

- Na pewno liczyliśmy na dobry wynik. Jagiellonia już w poprzednim sezonie była mocna, czego może jednak nie było widać, bo zespół odrabiał 10 minusowych punktów. Przyznam jednak, że nikt chyba się nie spodziewał, że będziemy tak wysoko, że zostaniemy liderem.

- Trener Probierz od początku mówił, że Jaga będzie walczyć o mistrza.

- I nadal to powtarza. Teraz kładzie akcent na to, że mamy wielką szansę i nie możemy jej wypuścić. Zespół solidnie na nią zapracował, bo przez większą część rundy, prowadził w tabeli. Kibice na początku przyjmowali to z niedowierzaniem, teraz już się przyzwyczaili, widząc nas na szczycie. Na wiosnę zrobimy wszystko, by ten stan rzeczy się nie zmienił.

- Co panu dało ostatnie pół roku w Jagiellonii?

- Wbrew pozorom bardzo dużo. Nie grałem w Ekstraklasie, ale na co dzień ćwiczyłem z takimi piłkarzami jak Tomasz Frankowski, Jarosław Lato, Andrius Skerla czy Hermes. Dużo od nich się nauczyłem. Poza tym, różnica pomiędzy II ligą, a najwyższą klasą rozgrywkową, jest kolosalna. Tak pod względem sportowym, jak i organizacyjnym.

- Śledził pan wyniki Stali po odejściu do Białegostoku?

- Oczywiście. Przyznam, że nie byłem zaskoczony dobrą postawą kolegów. Już na wiosnę mieliśmy niezły zespół. Latem został on dodatkowo wzmocniony. Widziałem chłopaków podczas meczu derbowego i byłem pod wrażeniem. Szkoda, że na finiszu rundy stracili kilka punktów, ale z drugiej strony wszystko można odrobić na wiosnę

- W zespole biało-niebieskich jesienią dobre noty zbierał pana młodszy brat – Konrad.

- W domu mamy małą wojenkę, kto lepszy i dalej zajdzie. Mówiąc zaś poważnie, cieszę się, że tak dobrze wypadł. Mocno mu kibicuję, mam nadzieję, że w przyszłości mnie przebije.

- Mocny zespół w Ekstraklasie, a na jego bokach bracia Husowie. Wierzy pan w taki scenariusz?

- Nie miałbym nic przeciwko temu, aby on się sprawdził.

Rozmawiał Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.