Trenerzy: – Stawiajmy na naszą młodzież!

Cztery podkarpackie drużyny miały jesienią dużo do powiedzenia w drugiej lidze. Oby tak było w rundzie rewanżowej. Fot. Bogdan Myśliwiec
Cztery podkarpackie drużyny miały jesienią dużo do powiedzenia w drugiej lidze. Oby tak było w rundzie rewanżowej. Fot. Bogdan Myśliwiec

PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Nasze kluby zanotowały świetną rundę jesienną. To jednak nie oznacza, że w przyszłość możemy spoglądać bez obaw.

Po pierwszej części sezonu podkarpacki kwartet zajmuje w tabeli miejsca od 2. do 8. To miła niespodzianka. Jaka jest zatem prawda o naszym futbolu? Być może nie jesteśmy tak słabi, jak się powszechnie uważa? Spytaliśmy o to trenerów Stali Mielec, Siarki Tarnobrzeg, Stali Stalowa Wola i Stali Rzeszów.

Mielczanin Włodzimierz Gąsior ma największe powody do zadowolenia. Jego zespół z przytupem wkroczył do II-ligowego towarzystwa. Ze swojego stadionu uczynił twierdzę, dobrą grą przyciągnął na trybuny tłumy kibiców, a po ostatnim meczu, gdy wspiął się na pozycję wicelidera, można było triumfalnie ogłosić, iż Stal zyskała potężnego dobrodzieja. Jak w latach świetności, sponsorem głównym została lotnicza spółka PZL.

– W mieście jest przyjazny klimat dla piłki nożnej. To ważne, bo bez odpowiedniej atmosfery, dobrego ducha, rozwój drużyny jest niemożliwy – zauważa trener Gąsior. – Pomalutku idziemy do przodu, podobnie jak cały podkarpacki futbol. Widać, że coś się w regionie ruszyło.

W ratuszu muszą się określić
– Nie pomyliłem się, wskazując przed sezonem na Stal Mielec jako czarnego konia rozgrywek. Do pierwszej ligi awansuje jednak Siarka. Mają mocny skład i prezydenta, który postara się wykorzystać te pięć minut – prorokuje Paweł Wtorek, opiekun Stali Stalowa Wola. W hutniczym mieście na takie wsparcie z ratusza piłkarze liczyć nie mogą. Prezydent Andrzej Szlęzak nie ma zbyt dobrego zdania o zawodnikach z polskiej ligi i ludziach zarządzających klubami.

– Każdy ma prawo do swoich opinii. Ale w pewnym momencie musi dojść do szczerej rozmowy, trzeba znaleźć kompromis. Inaczej Stal zniknie z mapy – alarmuje Wtorek. – Nasza drużyna godnie reklamuje Stalową Wolę w Polsce. Zapewniam, że miasto znane jest nie tylko z huty. Dlatego nasi włodarze muszą zdecydować: czy są zainteresowani futbolem, czy nie. Dla mnie zespół seniorów powinien być wizytówką klubu. Wymarzonym miejscem dla naszej młodzieży.

Skromniutki budżet to również zmora Stali Rzeszów. Relacje z ratuszem są lepsze, ale pieniędzy wciąż jest za mało. I raczej trudno się spodziewać, że prezydent Tadeusz Ferenc i radni odkręcą kurek. Trener Krzysztof Łętocha jest jednak optymistą. – Prezydenci miast w całej Polsce przekonują się do piłki nożnej. Miasto ma możliwości – może dać kasę, ale może też przyciągać sponsorów do klubu. Infrastruktura się poprawiła. Od Tarnobrzega po Rzeszów stadiony wyglądają lepiej niż kiedyś. Jak będą podgrzewane płyty boiska, zapali się światła, ludzie znów zaczną chodzić na mecze – przekonuje trener biało-niebieskich. Także i on jest zdania, że już w tym sezonie Podkarpacie wprowadzi na zaplecze ekstraklasy jedną drużynę.

Młodzież to nasz skarb
Wszyscy nasi rozmówcy zgadzali się co do jednego: trzeba otwierać drzwi przed młodzieżą. – Wychowankowie stanowią o sile Stali Mielec, Stali Rzeszów i Stalowej Woli. W mniejszości, ale jednak, są też w Siarce. Trzeba iść w tym kierunku. Nie może być tak, że szkolimy na potrzeby klubów spoza regionu – podkreśla Łętocha.

– Fajnie, że młodzi dostali szansę. Fajnie, że ją wykorzystali. Tak się działo w każdym podkarpackim klubie. Przykład z mojego podwórka: jeszcze rok temu nikt nie słyszał o Mateuszu Argasińskim. Dziś dopytują o niego kluby ekstraklasy. Takich Argasińskich musimy wyszukiwać i szkolić – mówi Wtorek.

– Największym pozytywnym zaskoczeniem jest postawa Stali Mielec i to wszystko, co się dzieje wokół tego klubu. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że cała czwórka zrobiła postęp. Nadchodząca reforma zmieniła trochę mentalność zawodników. Widać, iż walczą do samego końca, zdają sobie sprawę, że każdy punkt może mieć znaczenie. Myśmy w ostatnich minutach zmieniali wynik kilkakrotnie – przypomina Łętocha.

To tylko druga liga
Trenerzy zauważają progres, ale jednocześnie zalecają zimny okład na rozgrzane głowy. – Zobaczymy, co się wydarzy w zimie. Na pewno kluby spoza ósemki będą się wzmacniać. Pamiętajmy, że nie brakuje takich, które mają od nas większe możliwości finansowe – ostrzega Wtorek.

Jak zwykle twardo po ziemi stąpa Tomasz Tułacz, szkoleniowiec Siarki. – Dziś możemy być zadowoleni z tego, co udało się wypracować. Jesteśmy wysoko, ale przed nami dużo trudniejsza druga runda. Jesteśmy złaknieni sukcesów, bo ostatnio powodów do radości raczej nie mieliśmy. Wszystkim kibicom i dziennikarzom pragnę przypomnieć jednak, że rozmawiamy tylko o drugiej lidze. Innymi słowy – o trzeciej klasie rozgrywkowej. Nie powiem za innych, bo nie wypada, ale w Siarce mamy nad czym pracować – zakończył.

Tomasz Szeliga

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
ROMAN
ROMAN
7 lat temu

no to teraz jak wszędzie jest taki przyjazdny klimat – to z najlepszych zawodników zrobić drużynę i ekstra liga nie ?

blondynka
blondynka
7 lat temu

A wszystko dzięki Kazimierzowi Greniowi. Dzięki Ci Panie Prezesie !