Trochę deszczu i kierowcy głupieją

- W piątek, po przejściu burzy przez Rzeszów, kierowcy jadący przez centrum doznali jakiejś metamorfozy. Nagle ci wszyscy „mistrzowie kierownicy” zbaranieli. Na ul. Dąbrowskiego w kierunku mostu Zamkowego korek kilkusetmetrowy, ale tylko na prawym pasie. Lewy pas pusty.

Podobnie na placu Śreniawitów, niewielu wpadło na pomysł, że lewym także można jechać. Tym samym skrzyżowania zostały zablokowane. Ci nieliczni jadący lewym pasem w żaden sposób bez wpychania się nie mogli zjechać na pas prawy. Większość, widząc korek, postanowiła w spacerowym tempie opuszczać skrzyżowanie. Patrzę, co robi kierowca przede mną, i widzę, że dosłownie dłubie w nosie. Tym samym na zielonym świetle przejeżdżały trzy auta. Chwilę później obserwuję karetkę, która chciała przejechać jedną z ulic. Ktoś zjeżdżał na prawo, inny kierowca do środka – no istny chaos. A wszystko dlatego, że spadło trochę deszczu. To nie koniec. Na osiedlowej uliczce dwie kobiety, które spokojnie mogłyby przejechać obok siebie, stoją jak zaklęte. Żadna nie wpadnie na pomysł, że jak już nie potrafi przejechać w odległości 40 cm od siebie, to może trzeba podjechać w bok, żeby ta druga przejechała. Oczywiście kolejny korek tyle, że osiedlowy.

A to tylko świadczy o jednym, a mianowicie o tym, że duża część kierowców nie powinna jeździć nawet na hulajnodze, a co dopiero autem. Nie sztuką jest wcisnąć gaz na prostej suchej drodze, gdy świeci ładne słoneczko. Sztuką jest myśleć za kierownicą, przewidywać zdarzenia, jakie mogą mieć miejsce na drodze, potrafić jeździć po lodzie, śniegu i w czasie deszczu. Nie wpadać w panikę za kierownicą, nie być flegmatykiem, ale również nie być narwanym i szalonym.

Ale żeby być dobrym kierowcą, nie wystarczy zapisać się na kurs, trzeba mieć jeszcze iskrę bożą, a że jak w każdej dziedzinie życia nie wszyscy ją mają, to później mamy takich jeźdźców, jakich mamy. Nikt przecież zresztą nie powiedział, że każdy musi mieć prawo jazdy. Jeżeli ktoś chce sobie posadzić kwiatki na swoim parapecie i nie ma do tego powołania, to najwyżej mu te kwiatki oklapną i padną, ale to będzie jego własna sprawa. Jeżeli jednak na drogi wyjeżdżają nieudacznicy, przez których muszą cierpieć dobrzy kierowcy, stojąc w korkach lub będąc narażonym na utratę zdrowia i życia, to ja mówię takim praktykom stanowcze nie!

Grzegorz Anton

do “Trochę deszczu i kierowcy głupieją”

  1. Jan

    niestety zgadzam się z tym

  2. GOŚĆ

    Rzeszowscy kierowcy to jest totalne dno.Po prostu nie umieją jeździć i tyle.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.