Trudniej walczy się u siebie w domu

Fot. Marcin Jeżowski

BOKS. – Trenujemy, zwiedzamy miasto, ja odwiedzę rodzinę. Koledzy z kolei na pewno nie będą się nudzić – tak o ostatnich godzinach przed piątkowym meczem z Ukrainą mówi jeden z liderów polskiej drużyny

34-letni Piotr Wilczewski stoczy jedną z walk wieczoru podczas piątkowego meczu bokserskiego Polska – Ukraina, który odbędzie się w rzeszowskiej hali na Podpromiu (początek godz. 18.30). – Trudniej walczy się u siebie w domu, kiedy ogląda cię rodzina i znajomi, niż na obcym terenie – mówi PIOTR WILCZEWSKI, który ma w naszym regionie rodzinę.

- Kuźnia boksu skupia głównie młodych zawodników. Jak pan się czuje w tym gronie?
- Bardzo dobrze. Nie czuję tej różnicy wieku między mną a pozostałymi zawodnikami. Otwieram nowy rozdział w swoim życiu. Najważniejsze, aby nie czuć się wypalonym. Ja chciałbym jeszcze boksować. Dwie ostatnie porażki pokazały, że wcale nie jest tak źle. Gdybym miał lepszego promotora, te walki mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Z obecnym promotorem, a właściwie sponsorem, mam nadzieję, że w tym roku jeszcze dostanę jakąś poważną walkę.

- Jak pan traktuje piątkowy pojedynek?
- W boksie tak bywa, że są słabsze walki i mocniejsze. Niby teoretycznie ma to być walka słabsza, na podbudowanie psychiki, która w boksie jest bardzo ważna. Na tym etapie taka walka jest mi potrzeba. Jednak nikogo nie lekceważę i nie wierzę, że będzie to słaba walka. Taką miałem mieć w Olsztynie, a okazała się niemal walką życia.

- Co pan wie o swoim piątkowym przeciwniku, Władimirze Borowskim?
- To zawodnik bardzo niewygodnym, męczący, narzucający swój styl boksowania, czyli taki przeciwnik, którego ja nie lubię. Nie mogę się dać mu zdominować. Mam nadzieję, że ta walka odbędzie się po mojej myśli i wygram ją w efektowny sposób. Chciałbym się pokazać waszej publiczności, zwłaszcza że w Łańcucie mam chrzestną, rodzinę mam w Ostrowcu, tak więc będzie dodatkowa presja, bowiem na pewno wszyscy przyjadą do Rzeszowa.

- Z pewnością pana ambicją jest jeszcze walka o najwyższe cele…
- Boks zawodowy po części jest sportem, po części jest biznesem. Chciałbym walczyć o mistrzostwo świata czy Europy, ale do tego trzeba mieć układy, układziki. Dlatego liczę, że mój promotor doprowadzi do takiej walki, bowiem jest szansa zaboksowania o mistrzostwo świata już jesienią tego roku.

- Jak będą wyglądały ostatnie dni przed piątkową walką?
- Trenujemy, zwiedzamy miasto, ja odwiedzę rodzinę. Koledzy na pewno nie będą się nudzić. Rzeszów to piękne miasto, jestem tutaj drugi raz w życiu, tak więc na pewno będą miał okazję bliżej je poznać. Dziś czeka nas ostatni treningu, jutro ważenie i dzień odpoczynku, no a w piątek walka.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.