Trudno zostać gwiazdą przez przypadek

Weronika Rosati pisze na portalu Stopklatka artykuły na temat bogiń kina i swoich ulubionych aktorek.

- Determinacja potrzebna jest aktorkom nie tyle, żeby osiągnąć sukces, ale aby go potem utrzymać – twierdzi Weronika Rosati. W rozmowie z PAP opowiada o ikonach kina, castingach i życiu w Hollywood.

PAP: – Goszcząca niedawno w Polsce Claudia Cardinale została aktorką przez przypadek. Wyłowiono ją z tłumu. Czy dzisiaj jest jeszcze możliwe, żeby ładna dziewczyna zawładnęła światem kina przez przypadek?

Weronika Rosati: – Zdarza się to niezwykle rzadko, ale tak było w przypadku m.in. Charlize Theron (lauretka Oscara za film “Monster”). W banku wpadła w szał, zaczęła krzyczeć na obsługę i dzięki temu zobaczył ją agent, który od razu zaproponował jej współpracę. Zadecydowało to, że była “dobra w emocjach”. To był zbieg okoliczności, ale dawniej takich przypadków było więcej.

PAP: – A jak takie łowienie gwiazd wygląda dzisiaj?

W.R.: – Działa machina agentów, menedżerów, PR-owców i castingowców. Agent zgłasza aktorkę na casting, a castingowiec ją ewentualnie przyjmuje. Są też nowe możliwości. Dziewczyny bardzo często zaczynają jako modelki, a potem przechodzą do świata filmu.

PAP: – Które z aktorek zostają potem ostatecznie gwiazdami?

W.R.: – Żadna aktorka nie przeszła do historii kina i nie przetrwała przez przypadek. Dzisiaj nie mówi się o dziewczynach, które miały ładne buzie, ale nie odniosły sukcesu. W filmach z lat 40. i 50. były ich tysiące. Te, o których wciąż mówimy i pamiętamy, mądrze wybierały role i były zdeterminowane. Determinacja potrzebna jest nawet nie po to, żeby odnieść sukces, ale żeby go utrzymać.

PAP: – Kto jest dla ciebie ikoną kina?

W.R.: – Jeśli chodzi o kino europejskie, to Claudia Cardinale. Duże wrażenie zrobiła na mnie jej autobiografia. Podziwiam także Catherine Deneuve. Takich ikon jest kilka, ale teraz skłaniam się, że największą była jednak Elizabeth Taylor. Od zawsze jestem nią zafascynowana.

PAP: – Jak wygląda Hollywood z perspektywy młodej aktorki? Pokutuje wyobrażenie, że tam każda kelnerka i barman to aspirujący aktorzy…

W.R.: – W Polsce myśli się na temat Hollywood bardzo stereotypowo i ma to niewiele wspólnego z rzeczywistym Hollywood. Dla Amerykanów to dzielnica, w której jest ulica z odbitymi rękami znanych gwiazd. Jeśli chodzi o Hollywood w pojęciu świata filmowego, to zależy, czego się oczekuje. Jeśli chce się grać, to mówi się na to: “film business”, a jeśli się chce robić karierę celebrytki, to może mówi się i “Hollywood”. Ale jest tak, że gdy wchodzi się do restauracji, to ma się wrażenie, że obsługiwać cię może aktor czy aktorka.

PAP: – Nad czym pracujesz?

W.R.: – Teraz kręcę serial dla HBO. To drobna rola u boku Dustina Hoffmana. Mam krótką tygodniową przerwę, a potem wracam na plan. Niedługo do kin wejdzie “Largo Vinch 2”, w kórym gram drugoplanową rolę.

PAP: – Czy miałaś okazję już poznać Dustina Hoffmana?

W.R.: – Tak, ale niestety nie mogę na ten temat rozmawiać.

PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.