Trzeba łupić mądrze

Każde zwycięstwo wyborcze prędzej lub później zamienia się w zbieranie łupów. Stara maksyma powiada, że zwycięzców się nie sądzi i można na to przystać, pod warunkiem, że zwycięzca łupi mądrze. Jeśli wyrzuca ze stanowisk tylko dlatego, że ktoś ma legitymację partyjną nie w jego kolorze, to łupi głupio i to bezdennie, a na dodatek w aureoli arogancji i niekompetencji. Nie jest bowiem prawdą, że każdy zwycięzca jest kompetentny.

Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, by usuwać ze stanowisk tych, którzy na tej samej zasadzie usadowili się na nich cztery lata temu i przez całe cztery lata uważali, że ich jedynym obowiązkiem jest podpisywanie list obecności i płac. Ale jeśli na ich miejsce przyjdą myślący identycznie, będzie to kompromitacja zwycięzców, którzy mówiąc o moralności i etyce, pomiatają nią tak samo, jak poprzednicy.

Słychać ostatnio na Podkarpaciu, że poza tymi, którzy rzeczywiście zasłużyli sobie na to, by ich relegować z zajmowanych stanowisk, w gronie zwolnionych mają być na przykład tacy ludzie jak dyrektorzy muzeów w Przemyślu i Łańcucie. Przypomnę więc tylko najważniejszemu obecnie samorządowcowi z legitymacją PSL, że Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej jest pierwszym i jak na razie jedynym nowym obiektem muzealnym w Polsce po II wojnie światowej i obecny jego dyrektor walnie przyczynił się do jego budowy. Nadto w zabytkowych kamieniczkach przemyskiej starówki utworzył przepiękne muzeum historyczne. Co zrobił podczas swojej pracy w Łańcucie obecny tam niemal od 20 lat jego obecny dyrektor, widział już każdy więc komentarza nie potrzeba.

Jeśli więc rzecznik marszałka województwa mówi, że: „Zarząd województwa chciałby współpracować z ludźmi, do których żywi pełne zaufanie i ma pewność, że będą realizować zadania, jakie zostaną postawione przed kierowanymi przez nich jednostkami”, to mam nadzieję, że myśli o fachowcach, właśnie takich, jak wspomniani dyrektorzy muzeów w Przemyślu i Łańcucie. Obaj udowodnili bowiem swoim dotychczasowym życiem, że poświęcili je właśnie „kierowanym przez siebie jednostkom”. Nie chciałbym rozumieć słów wypowiadanych przez rzecznika jako tandetnego ostatnimi czasy sloganu, którym wyciera sobie usta co drugi zwycięzca.

Mam nadzieję, że marszałek Karapyta to rozumie i wyłamie się praktyk stosowanych przez poprzedników.

Krzysztof Pipała

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.