Trzeba mieć w sobie pozytywną agresję

Adam Darski został laureatem 3. edycji “Życzenia Agaty” – akcji organizowanej przez magazyn “PANI” w celu promowania idei przeszczepu szpiku.

W rozmowie z PAP Nergal dedykuje połowę nagrody Dodzie i zapowiada wznowienie trasy koncertowej.

PAP: – Dziś dużo się uśmiechasz…
Adam Darski: – Słońce świeci, to się uśmiecham. Prosta zasada.
PAP: – Jesteś laureatem “Życzenia Agaty”, czy w ogóle wiedziałeś o takiej akcji?
A.D.: – Absolutnie nie miałem pojęcia. Powiedzmy sobie szczerze, że rok temu nie wiedziałem, co to jest białaczka. Bywam takim troszkę ignorantem, a z drugiej strony nie muszę wszystkiego wiedzieć, nie jestem omnipotentny. Ale cieszę się, że tu jestem, bo służymy fajnej sprawie i możemy zmieniać sytuację chorych na białaczkę.
PAP: – Ale dziś jesteś pewnie ekspertem w sprawie dawstwa szpiku, znasz to z autopsji.
A.D.: – To prawda. Mam taką ciekawską naturę. Lubię analizować i mielić w głowie. Więc również w czasie choroby dużo się nauczyłem.
PAP: – Nie byłeś wtedy sam. Można powiedzieć, że połowa tej nagrody…
A.D.: – Tak, tak. Połowa tej nagrody należy do Dody. Myślę, że Dorota – może nie do końca świadomie, ale bardzo spontanicznie i za głosem serca – zrobiła gigantyczną pracę. Rzuciła kamień, który dał początek lawinie zgłoszeń ze strony dawców szpiku. Zdecydowanie przynajmniej połowa nagrody się jej należy.
PAP: – Cofnijmy się trochę w czasie. Najpierw była nowa – świetnie przyjęta płyta – a potem od razu choroba.
A.D.: – Przed moją chorobą zdążyliśmy zagrać ponad 100 koncertów, czyli naszej muzycznej działalności nie musieliśmy zawiesić od razu po premierze płyty, ale faktycznie była to świeża sprawa.
PAP: – Nie nacieszyliście się więc sukcesem…
A.D.: – Dlatego zaraz będziemy kontynuować: od października ruszamy w trasę koncertową. Zaczynamy od Polski, później Rosja, Europa, Stany, Australia i tak dalej. Musimy być w tych miejscach, w których obiecaliśmy, że będziemy. Jeszcze jest z połowa świata do objechania. A potem prawdopodobnie zajmiemy się kolejnym albumem
PAP: – Mówiłeś, że choroba trafiła na “silnego skur…”, czy od tego czasu spokorniałeś?
A.D.: – Myślę, że byłem stosunkowo pokorny wobec życia. Wiele nie musiało się zmieniać. Ale trzeba mieć w sobie pozytywną agresję, żeby się łapać z życiem za bary w ciężkich sytuacjach, a nie poddawać. Uważam, że dobrze, żeby między pokorą a arogancją istniała harmonia. A teraz jest u mnie w tej kwestii całkiem nieźle.

PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.