Trzeba zlikwidować to skrzyżowanie!

RZESZÓW. Czy Tadeusz Ferenc czeka, aż ktoś zginie na ul. Krakowskiej?

Prawie 9 milionów złotych wydano na budowę wiaduktu na ulicy Krakowskiej, obok centrum handlowego Nowy Świat. Prace trwały pół roku i wiadukt wraz ze zjazdami jest czynny od początku grudnia. Inwestycja miała zapewnić bezkolizyjny ruch na skrzyżowaniu ulic Krakowskiej, Kotuli i Ofiar Katynia. Tak się jednak nie stało.

Można wprawdzie przejechać pod wiaduktem z Baranówki na Krakowską Południe, czyli z ul. Ofiar Katynia w ul. Kotuli. Można też oczywiście przejechać pod wiaduktem w przeciwnym kierunku. Można także zjechać z ulicy Krakowskiej i pojechać w stronę jednego lub drugiego osiedla, w zależności od kierunku przejeżdżając pod wiaduktem, lub nie. Niby wszystko jest w porządku, ale jednak nie do końca.

Po zbudowaniu wiaduktu pozostało na ul. Krakowskiej jednopoziomowe skrzyżowanie z drogami dojazdowymi do ulic Kotuli i Ofiar Katynia. Nadal stoi też sygnalizacja świetlna na tym skrzyżowaniu, choć przez większą część dnia jest ona wyłączona.

Kierowca, który na przykład jedzie od polikliniki MSWiA i chce skręcić na Krakowską Południe, powinien za Nowym Światem skręcić w prawo i przejechać pod wiaduktem. Tak samo należy jechać od Przybyszówki w ul. Ofiar Katynia. Przed Nowym Światem w prawo i pod wiadukt.

Można jednak w obu przypadkach nie zjeżdżać pod wiadukt, lecz na starym skrzyżowaniu skręcić w lewo i przeciąć pas ruchu dla samochodów jadących w przeciwnym kierunku. Jeżeli sygnalizacja świetlna jest wyłączona, to manewr taki może się skończyć bardzo poważnym wypadkiem. Jeżeli światła są włączone, to bez sensu blokują ruch na głównej ulicy Krakowskiej.

- Rzeczywiście, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, powinna w tym miejscu zostać zlikwidowana możliwość skrętu w lewo na ulicy Krakowskiej – przyznaje nadkom. Janusz Trzeciak, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego rzeszowskiej policji. – Rada Bezpieczeństwa i Organizacji Ruchu w Rzeszowie już dawno wnioskowała o to do prezydenta Rzeszowa.

Ustaliliśmy, że Rada Bezpieczeństwa już 18 listopada sporządziła protokół (nr 41), w którym stwierdza, że trzeba zlikwidować kolizyjne skrzyżowanie i zbędną sygnalizację świetlną. W dniu 2 grudnia przewodniczący Rady skierował do prezydenta miasta wniosek o wprowadzenie odpowiednich zmian w organizacji ruchu na ul. Krakowskiej.

Okazuje się jednak, że Tadeusz Ferenc wciąż jest zbyt zajęty przeżywaniem powyborczych emocji i politycznymi przepychankami między ratuszem, a nową Radą Miasta. Nie ma wiec czasu na wykonywanie swoich ustawowych obowiązków, za co otrzymuje wysoką pensję z podatków płaconych przez mieszkańców Rzeszowa. Czy naprawdę musi dojść do wypadku, żeby zmusić pana Fernca do działania? Jeżeli na tym skrzyżowaniu ktoś zginie, to ten dramat obciąży sumienie rzeszowskiego władcy z ratusza.

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.