Trzy punkty były tuż – tuż…

Resoviacy walczyli i byli bliscy zgarnięcia całej puli, ale ostatecznie musieli się zadowolić tylko jednym punktem. Fot. Wit Hadło

II LIGA. RESOVIA – MOTOR LUBLIN. “Pasiaki” wciąż niepokonane na Stadionie Miejskim. Gospodarze nie ukrywali jednak rozczarowania wynikiem.

Resoviacy odrobili straty z nawiązką, ale zwycięstwa nie dowieźli do końca. W 88. minucie młody bramkarz Bartłomiej Goszka popełnił błąd, obrońcy nie potrafili wybić piłki i broniący się przed spadkiem Motor zdobył pierwszy wyjazdowy punkt w tej rundzie.

Do meczu z Resovią Motor uciułał wiosną ledwie 4 punkty i przegrał wszystkie wyjazdowe spotkania. – Postawa lublinian to spore zaskoczenie. Ten zespół ma skład na czub tabeli – przypominał Tomasz Tułacz, trener „pasiaków”. Nad Bystrzycą frustracja narastała z tygodnia na tydzień. Ciśnienia nie wytrzymał choćby Piotr Świerczewski. Byłego reprezentanta Polski na trenerskiej ławce zastąpił znany tylko w Lublinie i okolicy Przemysław Delmanowicz.

Do Rzeszowa Motor przybył poważnie osłabiony. Z powodu kartek nie mogli wystąpić Damian Falisiewicz i Piotr Karwan. Kontuzjowany jest najlepszy gracz gości Ihor Mihałewski. Zdeterminowany rywal ani myślał jednak poddawać się bez walki. Pierwsi gola mogli zdobyć gospodarze, ale znów razili nieskutecznością. Sebastian Hajduk z 5 metrów nie trafił w światło bramki. Kilka minut później resoviaków uratował Bartosz Goszka, wygrywając pojedynek sam na sam z Arturem Węską. Co ciekawe, gdyby nie kłopoty rzeszowian z obsadą młodzieżowców, Goszka nie wstałby z ławki. Tuż przed końcem tej części młody bramkarz Resovii nie miał jednak nic do powiedzenia. Z wolnego wrzucał Damian Kądzior, piłkę głową musnął Karol Kostrubała i mieliśmy niespodziankę.

W przerwie szatnia Resovii nie należała do najspokojniejszych miejsc na ziemi. Tułacz miał słuszne pretensje do swoich zawodników i postanowił działać. Dokonał zmian w ataku i na skrzydle, do 62. minuty „pasiaki” miały jednak problem z wypracowaniem sytuacji bramkowej. Wtedy Andrij Nikanowycz podał przytomnie do Bartłomieja Makowskiego, a stoper biało-czerwonych zachował się jak rasowy napastnik. Huknął pod poprzeczkę i było 1-1. Motor tylko na chwilę stracił rezon. Resovię znów musiał ratować Goszka – tym razem obronił strzał Michała Ciarkowskiego. Obie drużyny dążyły do zmiany wyniku, więc ostatnie minuty były ciekawe. Wymarzoną okazję zaprzepaścił Dawid Kwiek.

Skrzydłowy „pasiaków” biegł z piłką na bramkę, przed sobą miał tylko Tomasza Ptaka, obok kolegę z zespołu Łukasza Zaniewskiego. Nie podał, a ze strzałem zwlekał tak długo, że wracający za nim obrońca Motoru wygarnął mu piłkę spod nóg. Spisał się natomiast Dariusz Frankiewicz, który kapitalnie zawinął z 15 metrów i zmieścił futbolówkę tuż przy słupku. Gdy wydawało się, że Resovia zgarnie 3 punkty, błąd popełnił Goszka. Źle zachował się przy dośrodkowaniu z wolnego i w ogromnym zamieszaniu piłka, chyba jeszcze po plecach któregoś z gospodarzy, wpadła do siatki!

RESOVIA 2
MOTOR Lublin 2
(0-1)

0-1 Kostrubała (44.)
1-1 Makowski (62.)
2-1 Frankiewicz (80.)
2-2 Kursa (88.)

RESOVIA: Goszka – Kozubek, Baran, Makowski, Słaby – Ogrodnik (46. Kwiek), Nikanowycz, Frankiewicz, Tunkiewicz, Ciećko (65. Krawczyk) – Hajduk (46. Zaniewski).
MOTOR: Ptak – Bronowicki, Ptaszyński, Kursa, Klepczarek – Kayizzi (60. Horodeński), Kądzior, Kostrubała (84. Kosiarczyk), Jovanović, Ciarkowski – Węska (84. Wolski)

Sędziował Marcin Bielawski (Katowice). Widzów 600.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.