Trzy punkty w promocji

Zawodniczą meczu w Bielsku-Białej wybrana została rzeszowska libero, Aleksandra Krzos (nr 17). Fot. Wit Hadło

SIATKÓWKA. LSK. Rzeszowskie siatkarki potrzebowały 100 minut, by odnieść pewne zwycięstwo pod Klimczokiem.

To był prawdziwy Black Friday dla siatkarek Developresu Sky Rzeszów, które w piątkowy wieczór pokonały na wyjeździe BKS Stal Bielsko-Białą, rehabilitując się jednocześnie za środową porażkę z Chemikiem Police. Rzeszowianki punkty w promocji dostawały zwłaszcza w pierwszych dwóch partiach, które na swoją korzyść rozstrzygnęły dopiero w końcówkach.

BKS STAL Bielsko-Biała 0
DEVELOPRES SKYRES Rz. 3
(20:25, 20:25, 19:25)
BKS STAL:
Krajewska 1, Kossanyiova 6, Moskwa 3, DeHoog 12, Różański 12, Świrad 3 oraz Drabek (libero), Ogoms 2, Dąbrowska 5
DEVELOPRES SKYRES:
Valentin-Anderson 2, Mlejnkova 8, Efimienko-Młotkowska 4, Zaroślińska-Król 12, Frantti 17, Witkowska 9 oraz Krzos (libero), Polańska 6, Hawryła, Blagojević, Kaczmar, Gałucha.
Sędziowali:
Marek Słowik, Bartosz Słowik (obaj Gorzów Wlkp.). MVP: Aleksanda Krzos. Widzów 700.

– Początek meczu wyglądał tak, że każda drużyna walczyła punkt za punkt. Końcówki jednak należały do nas. Nawet gdzieś tam w końcówce pierwszego seta się mobilizowałyśmy, by odjechać na tę parę punktów, zrobić przewagę. Drugiego seta zaczęłyśmy dużą ilością błędów ale mimo tego, udało nam się go wygrać. A trzeci był już w całości pod naszą kontrolą i zakończył się dość pewnie – analizowała piątkowe spotkanie Katarzyna Zarośliska-Król atakujące rzeszowskiej drużyny. Ta jechała pod Klimczok podrażniona pierwszą w tym sezonie porażką, którą chciała sobie powetować właśnie w pojedynku z bielską Stalą. Równie mocno na to spotkanie szykowali się gospodarze, którzy niemal do końca walczyli o potwierdzenie do ich zespołu kanadyjskiej środkowej, Alici Ogoms. Ta ostatecznie zadebiutowała w piątek w barwach Stali, co z jej perspektywy było niezwykle ważne, bowiem z powodu kontuzji przez dłuższy czas nie będzie mogła grać Ewelina Janicka, a na drobny uraz narzekała również Kornelia Moskwa (ostatecznie pojawiła się w piątek na boisku).

Przeczekały i wygrały

Developres, w szeregach którego w wyjściowej szóste zabrakło tym razem Jeleny Blagojević (z powodzeniem zastąpiła ją Ali Frantti), niczym wytrawny bokser w pierwszych dwóch setach dał się wyszumieć niżej notowanym rywalkom, by w decydującym momencie pokazać im miejsce w szeregu. W inauguracyjnej partii bielszczanki zdołały nawet objąć prowadzenie (12:11), ale cała zabawa skończyła się przy stanie po 18:18. Od tego momentu miejscowe zdołały ugrać zaledwie 2 „oczka”, podczas gdy podopieczne Stephane’a Antigi punktowały aż siedmiokrotnie. – Mamy młode zawodniczki grające na skrzydłach, a także atakującą, która pierwszy rok jest w tej lidze, Carly DeHoog. Gra z meczu na mecz coraz lepiej, ale czasami kuleją gdzieś podstawowe elementy siatkarskie. Pracujemy na tym cały czas. Jednak nie ma czegoś takiego w takich drużynach jak Developres czy Chemik Police. Tam wszystkie zawodniczki prezentują bardzo wysoki poziom techniczny, mają też dobre warunki fizyczne. Z tego wynikają potem przegrane końcówki setów, jak w dzisiejszym spotkaniu – ubolewał Bartłomiej Piekarczyk, szkoleniowiec ekipy z Bielska-Białej. Podobny przebieg miała również druga partia. Wprawdzie lepiej seta zaczęły rzeszowianki (1-4), ale ich późniejszy przestój kosztował je utratę prowadzenia (9:5). Jeszcze po autowym ataku Ali Frantti, gospodynie prowadziły 19:17, ale… tylko przez chwilę. Trener rzeszowianek poprosił bowiem o wideoweryfikację i ku uciesze przyjezdnych, okazało się, że piłka wpadła jednak w boisko. To najwyraźniej rozbiło dotąd nieźle radzące sobie bielszczanki, które w końcówce seta znowu oddały całkowicie inicjatywę Developresowi. – Szkoda, że nie wytrzymałyśmy w momentach, gdy prowadziłyśmy. Nie brakowało dużo. Jednak traciłyśmy w niektórych momentach koncentrację. Potem leciała seria punktów dla rywalek. Musimy szybciej wracać do dobrej gry – przekonywała Martyna Świrad, środkowa BKS Stali.

Idealny wynik

W trzecim, a jak się później okazało ostatnim secie, rzeszowianki już w pełni kontrolowały wydarzenia na boisku, a serie punktowe bielskiego zespołu przyjmowały ze spokojem, odpowiadając chwilę później tym samym co w konsekwencji zapewniło im wygranie tej partii 25:19 i całego spotkania 3-0. – Bielsko to dobrze blokująca drużyna. Fajnie, że graliśmy serio. Każda zmiana była udana. Przeciwnik prowadził na początku I i II seta, ale potrafiliśmy je odwrócić i cieszę się z wygrania meczu w trzech setach. To idealny dla nas wynik po porażce z Policami i przed meczem w Pucharze CEV – przyznał po meczu Stephane Antiga, szkoleniowiec rzeszowskich „Rysic”.

mj

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o