Trzy trafione transfery

Fin Joonas Kylmaekorpi jest w tym sezonie największym objawieniem Enea Ekstraligi i PGE Marmy Rzeszów. Fot. Wit Hadło

ENEA EKSTRALIGA. Walasek zgodnie z oczekiwaniami, Kylmaekorpi zaskakuje, Sówka się rozkręca

Pozyskani w zimowej przerwie przez PGE Marmę Rzeszów Joonas Kylmaekorpi i Grzegorz Walasek są obecnie liderami drużyny ze stolicy Podkarpacia. Ww. dwójka oraz wypożyczony z Zielonej Góry junior Łukasz Sówka należą z pewnością do udanych transferów rzeszowskiego klubu.

Forma, jaką w tym sezonie reprezentuje Grzegorz Walasek nie jest wielką niespodziankę. Wychowanek klubu z Zielonej Góry od lat należy do czołówki polskich żużlowców i został sprowadzony do Rzeszowa by być jednym z liderów drużyny. Walasek dał się poznać rzeszowskim kibicom jako bardzo waleczny zawodnik, który nawet w przypadku przegranego startu, nigdy nie odpuszcza i walczy o punkty na dystansie czterech okrążeń. Dotychczasowy najlepszy mecz w wykonaniu Walaska miał miejsce we Wrocławiu, gdzie krajowy lider PGE Marmy zdobył 15 punktów (3,3,3,3,3,u).

Kylmaekorpi show
Transfer Fina Joonasa Kylmaekorpiego do rzeszowskiego klubu wywołał wiele kontrowersji. Jego zwolennicy przekonywali, że Fin będzie się znakomicie czuł na rzeszowskim “lotnisku”. Oponenci twierdzili z kolei, że to żadne wzmocnienie, bowiem mistrz świata na długim torze w Polsce nigdzie nie zagrzał na długo miejsca i praktycznie co rok zmieniał klub. Jakby tego było mało, Joonas jeszcze przed rozpoczęciem sezonu w Polsce nabawił się kontuzji, który wykluczyła go ze startów na kolejne dwa miesiące. Jednak wystarczyły dwa mecze w barwach PGE Marmy, by sympatyczny Fin wkupił się w serca rzeszowskich kibiców. Widowiska, a przede wszystkim skuteczna jazda w meczach z Unibaksem Toruń i Polonią Bydgoszcz, gdzie Kylmaekorpi zdobył odpowiednio 11 i 12 punktów, na wszystkich zrobiła duże wrażenie. – Nie uważam się za lidera. Jestem szczęśliwy, że zdobywam dla drużyny tyle punktów – tak na pytanie o bycie liderem PGE Marmy odpowiada Fin.

Sówka się rozkręca
Wobec zakończenia wieku juniora przez Dawida Lamparta i po nieudanych negocjacjach m.in. z Maciejem Janowskim i Kacprem Gomólskim, Łukasz Sówka miał być ostatnią deską ratunku dla rzeszowskiej formacji młodzieżowców. Wypożyczenie 19-latka z Zielonej Góry okazało się również bardzo dobrym posunięciem. Wprawdzie Sówka początek sezonu miał taki sobie, ale już w dwóch ostatnich meczach na rzeszowskim torze pokazał się z bardzo dobrej strony. Również jego żywiołowe zachowanie i radość po wygranym biegu sprawiły, że niemal z dnia na dzień także i on stał się ulubieńcem rzeszowskich kibiców.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.