Trzymam apetyt na wodzy

- Można się starzeć z godnością – zapewnia Ewa Kasprzyk. Aktorka wie, co mówi, bo z wiekiem wygląda coraz lepiej. W pielęgnacji urody pomagają jej zabiegi w profesjonalnej klinice i wielka… samodyscyplina.

Gwiazda nie kryje, że ceni sobie rozkosze podniebienia, ale o szalonym ucztowaniu w jej przypadku nie ma mowy. Jak każda kobieta, Kasprzyk nie objada się, bo ma na uwadze swoje zdrowie i szczupłą talię.

- Nie znam się na gotowaniu, ale bardzo lubię dobrze zjeść. Byle nie za dużo. Niestety, mam skłonność do “powiększania się”, więc muszę bardzo się pilnować. Wystarczyłoby, żebym w tygodniu poszła na trzy kolacje i już mam o jeden rozmiar więcej – dowcipkuje gwiazda.

Aktorka przyznaje, że obecnie jest na diecie, ale zastrzega, że nie uległa modzie na proteinowe odchudzanie. – Dieta białkowa? Nigdy! – podkreśla. Ewa Kasprzyk zamiast umartwiać się w pojedynkę, woli oddać się w ręce profesjonalistów.

- Współpracuję z instytutem zdrowia i urody, który całościowo podchodzi do zagadnień pielęgnacji ciała i dbania o zdrowie. Byłam tam u nich 10 dni. Korzystałam z porad trenera i stosowałam się do ściśle ustalonej diety – zdradza.

Aktorka do odchudzania podchodzi na chłodno. Uważa, że w odchudzaniu, podobnie jak w jedzeniu, potrzebny jest zdrowy rozsądek. – Staram się jeść pięć małych posiłków dziennie. Moja codzienna dieta zbliżona jest do diety śródziemnomorskiej. Co znacznie ułatwia fakt, że uwielbiam ryby i owoce morza. Rano sięgam po płatki z owocami, na drugie śniadanie ser. Lunch składa się z mięsa i sałatki, po godzinie 18 staram się już nic nie jeść – dodaje gwiazda. Jest przykładem na to, że coraz więcej Polaków zaczyna jeść świadomie: – Na szczęście etap McDonaldyzmu mamy już za sobą – podsumowuje Ewa Kasprzyk.

PAP, tz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.