Tu zginęli policjanci i piloci wojskowi

Na miejscu katastrofy odczytano apel poległych, złożono kwiaty i zapalono znicze.

CISNA. Przejmująca uroczystość poświęcona pamięci ofiar największej katastrofy lotniczej na Podkarpaciu

- Wciąż dręczy mnie okrutne przeświadczenie, że gdybym nie wymyślił tych zdjęć, to do katastrofy by nie doszło – powiedział łamiącym się głosem Michał Fajbusiewicz, autor telewizyjnego magazynu „997″. – Rodzina i znajomi tłumaczą mi, że to absurd, że w tym co się stało nie ma żadnej mojej winy. Jednak ta myśl tkwi we mnie od dwudziestu lat.

Dokładnie 20 lat temu, 10 stycznia 1991 r. w Cisnej uderzył w las śmigłowiec ekipy telewizyjnej Michała Fajbusiewicza. Nagrywano sceny do kolejnego wydania magazynu „997″. Rekonstruowano odnalezienie skrzyni ze zwłokami kobiety. Wtedy krośnieńscy policjanci pracowali nad wykryciem sprawcy tego morderstwa. Program Michała Fajbusiewicza miał dopomóc w odnalezieniu świadków zbrodni.

Już po nagraniu materiału śmigłowiec wzbił się w powietrze, by nakręcić scenę startu. Na pokład maszyny wsiedli krośnieńscy policjanci pomagający w realizacji programu. Chcieli zobaczyć Bieszczady z lotu ptaka. Chwilę po starcie gwałtowny podmuch wiatru rzucił śmigłowiec na zbocze wzgórze Rożki.

- Najpierw był ogromny huk, w górę strzeliły płomienie i słup dymu – wspomina Michał Fajbusiewicz. – Potem nastała cisza. Taka okrutna głucha cisza…

Michał Fajbusiewicz

Rok po katastrofie na miejscu tragedii postawiono obelisk upamiętniający dramatyczne chwile. Wczoraj, przy tym obelisku spotkali się bliscy ofiar, dowódcy podkarpackiej policji i Michał Fajbusiewicz.- Przeżyłem własną śmierć – mówi telewizyjny dziennikarz. – Zawsze przy realizacji programu latałem w śmigłowcu. Wtedy, ten jeden raz przypadek sprawił, że zostałem na ziemi. Wkrótce po katastrofie media poinformowały, że rozbił się śmigłowiec naszej ekipy i że wszyscy zginęli. Przez kilka godzin moi bliscy byli przekonani o mojej śierci.

- To była ogromna tragedia – mówi gen. Józef Gdański komendant podkarpackiej policji. – Młodzi, wspaniali ludzie polegli na służbie. Wydarzyło się to podczas realizacji bardzo potrzebnego programu. Dzięki magazynowi „997″ policja rozwiązała wiele zagadek kryminalnych, ustalono sprawców wielu morderstw.

- Ta tragedia wciąż jest w świadomości mieszkańców Cisnej – dodaje Renata Szczepańska, wójt Cisnej. – Dbamy o to miejsce. Młodzież zapala tu znicze, składa kwiaty. To było dwadzieścia lat temu i czas zagoił już wiele ran, a jednak pamięć o tym co się tu wydarzyło jest wciąż żywa.

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.