Tułaczka kresowian

Wypędzeni z Kresów Wschodnich kilka razy musieli zaczynać życie od nowa

Mało brakowało, a gen. Mirosław Hermaszewski nigdy nie zostałby pilotem i nigdy nie poleciałby w kosmos. Przyczyniliby się do tego ukraińscy nacjonaliści, którzy w 1943 roku napadli na Lipniki, na Kresach Wschodnich. To właśnie tu urodził się i mieszkał jako dziecko pierwszy polski kosmonauta. Matce Mirosława Hermaszewskiego cudem udało się wyrwać z pogromu UPA i uratować dwuletniego synka.

To jedna z historii przedstawionych w książce „Tam był nasz dom. Wspomnienia kresowian” Zbigniewa Wawszczaka. Autor (rodem z Bitkowa w woj. stanisławowskim) jest emerytowanym dziennikarzem, dobrze znanym starszym słuchaczom Radia Rzeszów. Udało mu się dotrzeć do świadków wydarzeń i z pasją dokumentalisty spisać ich przejmujące wspomnienia.

- Ci, którzy przeżyli działania wojenne, represje ze strony okupantów sowieckiego i niemieckiego, rzezie dokonywane przez nacjonalistyczne organizacje ukraińskie OUN-UPA, zmuszeni zostali do opuszczenia swoich domów. Dorobek pokoleń, które przez kilka stulecie gospodarowały na ziemiach kresowych, trzeba było zostawić na pastwę losu. Małe gospodarstwa i duże majątki ziemskie, okazałe pałace i dwory, stylowe klasztory i kościoły, skromne domy, chaty wiejskie i wielkomiejskie kamienice – tłumaczy Zbigniew Wawszczak.

Autor spisał przeżycia, które stały się udziałem milionów Polaków, dawnych mieszkańców ziem wschodnich Rzeczypospolitej. – Los rozrzucił ich po całym świecie, aczkolwiek większość kresowian osiadła na ziemiach i północnych przyznanych Polsce jako rekompensata za utracone ziemie na Wschodzie.

Książka Zbigniewa Wawszczaka niedawno ukazała się na rynku nakładem wydawnictwa Carpathia. Jej dodatkowym atutem są unikalne fotografie, ocalone z wojennej tułaczki. Tę wartościową pozycję na pewno warto włączyć do swojej domowej biblioteki.

Beata Sander

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.