Tureckie pomysły na polskie ulice

Podróże kształcą. Może gdyby nasi kandydaci wystawili od czasu do czasu nos zza swoich podwórek, podpatrzyliby pomysły, które można u nas wprowadzić

PODKARPACIE. W ulotkach wyborczych próżno szukać rozwiązań, które faktycznie zmieniłyby nasze osiedla

Dużo gadają, pomysłów nie mają. Kandydaci na radnych obiecują pomóc swoim osiedlom, ale nie proponują zbyt wielu prostych i tanich pomysłów ułatwiających życie mieszkańcom.

Wśród dziesiątek ulotek, którymi od kilkunastu dni wypchane są skrzynki pocztowe ciężko znaleźć taką, której autor oferuje swoim wyborcom po prostu fajne, nowatorskie pomysły na poprawę życia w mieście. Większość programów to niemal kserokopie banałów o poprawie bezpieczeństwa, zadbaniu o potrzeby młodzieży i budowie parkingów.

A na jakie pomysły mogliby wpaść nasi kandydaci? Dwa takie patenty, które mogłyby zrewolucjonizować życie osiedli miast od dawna funkcjonują w Turcji.

Pierwszy to…

…toalety dla psów

Śmierdzący problem osiedli miejskich mógłby wreszcie zniknąć, gdyby na każdym osiedlu wyznaczono miejsca na wychodki dla psów. W Turcji takie toalety to nic innego jak nasze piaskownice. Właściciele przyzwyczajają psiaki do tego, że tam chodzą załatwiać potrzeby, a po tym, jak pupil zostawi już piachu kupkę, wyrzuca się ją do stojącego obok pojemnika. Przy założeniu, że pomysł przypadnie do gustu psiakom, a ich właściciele będą konsekwentni w doprowadzaniu czworonogów do toalet, na naszych osiedlach zrobiłoby się wreszcie czysto.

Drugi z pomysłów to…

…przywoływacze taksówek

Takie proste urządzenia łączące się z postojem taxi można zamontować na drzewach czy słupach oświetleniowych w różnych częściach miasta. Po naciśnięciu guzika, taksówka podjeżdża we wskazane miejsce. Nie musimy mieć przy sobie ani numeru telefonu do taryf, ani nawet telefonu. Być może dzięki przywoływaczom taxi dostępnym na wyciągnięcie ręki, więcej osób wracających z nocnych imprez zdecydowałoby się na wezwanie szofera i nie ryzykowaliby jazdy na podwójnym gazie własnym pojazdem.

To tylko dwa z wielu prostych rozwiązań, o które mogliby się wreszcie pokusić ci, którzy rzeczywiście chcą coś zrobić dla swoich społeczności, a nie tylko dorwać się do władzy.

Małgorzata Rokoszewska

Fot. Archiwum

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.