Turystyczne Bieszczady budzą się do życia

W tętniącej o tej porze życiem Solinie turystów jak na lekarstwo. – Mamy nadzieję, że pogoda się poprawi i frekwencja dopisze, bo inaczej nie będzie dla kogo gotować – mówią restauratorzy. Fot. Martyna Sokołowska

BIESZCZADY. – Cieszymy się, że możemy wrócić do pracy, ale poniesionych przez pandemię strat w tym roku nie odrobimy – komentują właściciele lokali gastronomicznych, którzy od poniedziałku mogą ponownie działać.

Branża turystyczna bardzo ucierpiała przez pandemię koronawirusa i nałożone na przedsiębiorców przez rząd ograniczenia. Po hotelarzach i właścicielach noclegów zielone światło do działania dostali właściciele lokali gastronomicznych. Od poniedziałku 18 maja ponownie zaczną działać restauracje, bary i kawiarnie. 

Dni do wejścia w życie nowym przepisów odlicza już Izabela Czerwska, współwłaścicielka Ośrodka Usług Wodnych „Biała Flota”, która zajmuje się gastronomią i turystyką wodną. Właściciele prowadzą Restaurację „Tawerna” w Solinie, która serwuje lokalną polską kuchnię, przyczepę gastronomiczną z przekąskami na ciepło i kawiarnię na wodzie, gdzie można zjeść coś na słodko. Działalność wznowią w poniedziałek. – Od kilku dobrych dni przygotowujemy się do otwarcia lokali – mówi Izabela Czerwska. 

– Z niecierpliwością czekaliśmy na decyzję rządu o odmrożeniu naszej branży. To dla nas bardzo ważne, bo wielu z nas w tym regionie żyje z turystów – dodaje. Wszystkie lokale zostaną odpowiednio przygotowane na otwarcie i przyjęcie klientów. Stoliki porozstawiane tak, aby zachować minimalną dwumetrową odległość, przy wejściach staną pojemniki z płynem dezynfekcyjnym. – Personel będzie obsługiwał gości w maseczkach i rękawiczkach, a po każdym kliencie dezynfekował stolik i miejsce siedzące. Bardzo zależy nam na tym, aby nasi klienci czuli się u nas dobrze i bezpiecznie, dlatego będziemy działać zachowując wszystkie środki ostrożności, bezpieczeństwa i higieny – zapewnia współwłaścicielka “Białej Floty”. 

Podobne zasady będą obowiązywać na trzech statkach „Białej Floty” pływających po Jeziorze Solińskim. – W zasadzie nigdzie nie jest napisane, że nie możemy organizować rejsów, ale mając na uwadze bezpieczeństwo i odpowiedzialność za turystów na razie je wstrzymaliśmy – opowiada Izabela Czerwska.

„Żubr” i „Bieszczady” mieszczą 72 pasażerów, „Wiktoria” 135 osób. Na pokład zabierać będą połowę pasażerów, a statki po każdym rejsie będą dezynfekowane. – Musimy to zaakceptować i zrobić wszystko, aby dostosować się do nowej rzeczywistości. Turystyka to dla wielu z nas turystyka to źródło utrzymania – podsumowuje nasza rozmówczyni. 

Otwarte bary i tarasy

Do otwarcia przygotowują się także właściciele Karczmy „Łemkowyna”. – W poniedziałek ruszamy pełną parą, przynajmniej mam taką nadzieję, bo póki co turystów w Bieszczadach nie ma – powiedział nam współwłaściciel Karczmy.

Do otwarcia przygotowują się zgodnie z obowiązującymi zaleceniami. Połowa stolików z lokalu i tarasu zostanie usunięta, tak, aby zgodnie z przepisami na każdego klienta przypadały cztery metry kwadratowe powierzchni. Obsługa będzie nosiła maseczki i rękawiczki, stoliki będą po każdym kliencie dezynfekowane. – Musimy się dopasować do wymogów, nie ma wyjścia, chociaż wiadomo, że skoro obsłużymy połowę mniej gości, to i zarobki będą połowę mniejsze – rozkłada ręce przedsiębiorca i przyznaje, że straty w tym roku odrobić będzie ciężko. – Gdybyśmy mieli możliwość normalnego działania, to przy pięknej pogodzie może udałoby nam się odrobić choć część poniesionych strat. W obecnej sytuacji, kiedy nadal nie wiadomo co nas czeka, będzie to bardzo trudne – przyznaje nasz rozmówca. 

Kolejka i drezyny stoją 

Dni do wznowienia działalności liczy też Mariusz Wermiński, prezes Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. To jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych w Bieszczadach, dla wielu turystów obowiązkowy punkt podczas pobytu w naszym regionie. W ubiegłym roku wąskotorówka przewiozła 157 tysięcy osób, w tym sezonie ani jednej. – Stoimy, bo nie mamy wyjścia. Czekamy na rozwój sytuacji – rozkłada ręce Mariusz Wermiński. 

Pierwszych turystów wąskotorówka woziła do tej pory już w kwietniu. Pełną parą ruszała natomiast w długi majowy weekend. W tym roku jest inaczej. – Kwiecień, maj i czerwiec to miesiące, kiedy obsługiwaliśmy do tej pory głównie zorganizowane grupy turystów, np. wycieczki szkolne, w tym sezonie nie zawieźliśmy jeszcze ani jednego turysty – mówi prezes Wermiński. 

Przestój spowodowany pandemią Fundacja wykorzystuje na remonty taboru i torowiska. Równocześnie trwają prace nad przygotowaniem wagonów do przewozu turystów zgodnie z obowiązującymi przepisami. Do tej pory do pociągu mogło wsiąść około 200 turystów, teraz połowę mniej. – Jesteśmy w pełnej gotowości, aby przyjąć turystów, ale z dużą rozwagą podchodzić do uruchomienia przejazdów. Chcemy mieć pewność, że wszystko mamy dopięte na ostatni guzik. Czekamy też na kolejne decyzje rządu – mówi prezes Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. 

Uruchomienie kursów może nastąpić najszybciej pod koniec maja. – Jeśli będziemy pewni, że możemy ruszyć i wozić turystów z zachowaniem wszystkich rygorów bezpieczeństwa, na pewno to zrobimy – zapewnia prezes Wermiński. 

Stoją też Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe, największa turystyczna wypożyczalnia drezyn rowerowych w Polsce. – My też powoli przygotowujemy się do sezonu. Wolny czas wykorzystujemy na remonty, serwis i naprawę sprzętu, bo kwestia bezpieczeństwa turystów jest dla nas najważniejsza. Jednocześnie przyglądamy się temu, co się dzieje, czekamy na rozwój sytuacji i wytyczne rządu dotyczące tego,  jak możemy funkcjonować – powiedział nam Janusz Demkowicz, właściciel Bieszczadzkich Drezyn Rowerowych. Jeśli rząd da zielone światło, drezyny ruszą pod koniec maja.

Martyna Sokołowska

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
wyborca PiS-uturysta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
turysta
Gość
turysta

Cieszymy się, że możemy wrócić do pracy, ale poniesionych przez pandemię strat w tym roku nie odrobimy – komentują właściciele lokali gastronomicznych, którzy od poniedziałku mogą ponownie działać.
A kto wam bronił pracować w innych zakładach pracy które były w tym czasie otwarte ?
Na co czekaliście ?
Na chapane ?

wyborca PiS-u
Gość
wyborca PiS-u

Nie po to my się wzięły za grabienie turystów aby zapierniczać !
My som z tego PIERWSZEGO SORTU i nam sie należy !