Twierdza stoi, punktów przybywa

Jonathan de Amo Perez zaraz zdobędzie swoją pierwszą bramkę w barwach Stali, a później utonie w objęciach kolegów. Mielczanie wygrali piąty kolejny mecz! Fot. Marta Badowska (stalmielec.com)

PGE STAL MIELEC – WARTA POZNAŃ. Biało-niebiescy zmniejszyli dystans do czołówki. Cztery punkty do miejsca dającego awans!

Stalowcy tym razem nie zachwycili, ale na szczęście nie utonęli w Warcie. Po piątym kolejnym zwycięstwie i zgubieniu punktów przez konkurencję, dwukrotny mistrz Polski przybliżył się do wymarzonej Lotto Ekstraklasy.

PGE STAL Mielec 2
WARTA Poznań 0
(1-0)
1-0 Dobrotka (25.), 2-0 de Amo (90.)
PGE STAL
: Kiełpin – Spychała, Dobrotka, de Amo, Getinger, Wroński (73. Leandro), Tomasiewicz, Gąsior (73. Grodzicki), Nowak, Prokić – Mendi (85. Bergier)
WARTA
: Lis – Szymusik, Kieliba, Dejewski, Kiełb, Fadecki, Grobelny (77. Cierpka), Marciniak, Janicki, Fiedosewicz (79. Jasiński) – Spławski (72. Piceluk).
Sędziował
Konrad Kiełczewski (Białystok). Żółte kartki: Spychała, Gąsior – Janicki, Dejewski, Piceluk. Widzów 2842

Mielczanie grali w piątek wieczorem, nazajutrz na boisko wybiegli piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego i tylko zremisowali z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Lepiej spisała się Sandecja Nowy Sącz, ale i tak Stal zbliżyła się do drugiego w tabeli ŁKS-u na odległość 4 punktów. To tyle, co nic. O Rakowie nie mówimy. Lider z Częstochowy rywalizuje we własnej lidze – zanotował piąty z rzędu triumf, a serię meczów bez porażki wydłużył do 17! Ten tydzień będzie dla podkarpackiej ekipy bardzo ważny. Jeśli twierdza przy Solskiego nie zostanie zdobyta przez Puszczę (środa) i Bytovię (niedziela), piłkarze udadzą się na zimową przerwę w doskonałych nastrojach. Nikt nie będzie pamiętał o kryzysie, sześciu kolejnych remisach i kibicowskiej debacie, czy trener Artur Skowronek zasługuje na tak duży kredyt zaufania.

Sztuką wygrać, gdy nie idzie
On sam po spotkaniu z Wartą podniósł istotną sprawę: klasę drużyny poznaje się po tym, w jaki sposób reaguje na trudniejsze momenty. – Poznaniacy bardzo umiejętnie się bronili, pozamykali sektory w środku boiska i na bokach, nie mogliśmy się rozkręcić w ataku pozycyjnym. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że stać nas na lepszą grę, ale doceńmy, iż zespół zademonstrował siłę właśnie wtedy, gdy nie szło. Taka postawa sprawia, że można ze spokojem spoglądać w przyszłość – zauważył Artur Skowronek. Warto dodać, iż Stal poradziła sobie bez napastnika Grzegorza Kuświka (ostatnio hattrick) i Josipa Soljica, chyba najlepszego obecnie defensywnego pomocnika Fortuna I ligi. – Nie zawsze wygrywa się po 4-0. Pokonaliśmy bardzo zdeterminowanego przeciwnika, a teraz myślimy już tylko o Puszczy Niepołomice. Zamierzamy zdobyć kolejne 3 punkty – zapowiedział Marcel Gąsior, pomocnik gospodarzy.

Gole stoperów, interwencje Kiełpina
Broniąca się przed spadkiem i targana kłopotami finansowymi Warta (plotkuje się, że klub nie znajdzie pieniędzy, by kontynuować rozgrywki) okazała się twardszym orzechem do zgryzienia od Garbarni Kraków i Stomilu Olsztyn, którym Stal zaaplikowała 10 bramek. Świetnie zorganizowani w obronie poznaniacy skutecznie wybijali miejscowych z uderzenia, a gola stracili po stałym fragmencie. Po dośrodkowaniu z wolnego Krystiana Getingera Martin Dobrotka popisał się kapitalną „główką”. To już czwarte trafienie słowackiego stopera. Skuteczniejszy był tylko raz, w sezonie 2009/2010, gdy zdobył 5 goli dla Slovana Bratysława. Ci, którzy oczekiwali powtórki z rozrywki i szturmu stalowców, mocno się zdziwili. To bowiem Zieloni trzykrotnie postraszyli gospodarzy i gdyby nie świetna postawa Seweryna Kiełpina, mielibyśmy niespodziankę. W doliczonym czasie pod pole karne Stali w poszukiwaniu szczęścia pobiegł bramkarz Warty, potem zabrakło go, gdy nasz zespół ruszył z kontrą i hiszpański obrońca Jonathan de Amo Perez zdobył swojego premierowego gola przy Solskiego. Czech Petr Nemec, trener Warty, nie ukrywał rozczarowania wynikiem. Brązowy medalista mistrzostw Europy z 1980 r. zdawał sobie sprawę, że przy odrobinie szczęścia jego zespół mógł wywieźć z Mielca punkty. – Niestety, skończyło się na czwartej z rzędu porażce. Szkoda, bo dobrze się przygotowaliśmy do spotkania, realizowaliśmy zadania taktyczne. Stal to dobra drużyna, ostatnio strzelała jak na zawołanie, lecz nasze ustawienie i serce stanowiły dowód, iż można tutaj walczyć jak równy z równym. Żałuję, że wynik 0-0 nie utrzymał się dłużej. Wtedy gospodarze musieliby ruszyć do przodu, odsłonić się i mielibyśmy szansę na wyprowadzenie kontrataku – tłumaczył.

Tomasz Szeliga

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o