Tylko co trzeci kursant zdaje na prawo jazdy

Zdawalność egzaminów na prawo jazdy w Polsce jest wciąż na bardzo niskim poziomie. Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. W Europie nikt nie piętrzy trudności przed kandydatami na kierowców, w Polsce zdawalność na prawo jazdy wciąż jest na zatrważająco niskim poziomie.

Zdawalność egzaminu na prawo jazdy w Polsce jest wciąż na niskim poziomie. Od 2006 roku nie przekracza ona 33proc. Za pierwszym razem zdaje średnio tylko co trzecia osoba. Reszta albo powtarza egzamin aż do skutku, albo rezygnuje.

Jakie są przyczyny niskiej zdawalności egzaminu na prawo jazdy?
- Na pewno stres, który towarzyszy kursantom nie pomaga im wykonać poprawnie manewrów. Wielu kursantom brakuje też wiary we własne siły i z góry zakładają porażkę. Ciągle rośnie liczba ośrodków kształcących nowych kierowców. Nie wpływa to jednak na podniesienie jakości kształcenia przyszłych kierowców – mówi Ewa, kursantka szkoły jazdy z Rzeszowa.

Spada liczba uzyskujących prawo jazdy. W 2010 r., egzamin zdało 832 tys. osób, a w 2011 r. tylko je 570 tys.- wynika z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK).

Zdawalność jest niska w całym kraju. Wśród WORD-ów o najniższym jej wskaźniku jest Łódź. Podobnie sytuacja kształtuje się też w Gdańsku, Szczecinie, Wałbrzychu i Wrocławiu
Optymistyczniej z punktu widzenia przyszłych kierowców wygląda sytuacja w Łomży, Suwałkach, Nowym Sączu i Rzeszowie. Z danych WORD-u  w Rzeszowie wynika, że od 1 stycznia do 30 września 2012 r. średnia zdawalność wyniosła 39 proc.

Jak jest w Europie?
Zachodnie kraje dawno doszły do wniosku, że szkolenie zaczyna się na etapie szkoły podstawowej, gdzie kilkuletnim dzieciom wpaja się podstawowe zasady ruchu drogowego. W Austrii czy Holandii, aby przystąpić do egzaminu i otrzymać prawo jazdy, nie trzeba przechodzić żadnego kursu. W Anglii na dwa miesiące przed ukończeniem 16. roku życia można jeździć samochodem w towarzystwie osoby dorosłej posiadającej uprawnienia od co najmniej trzech lat. Inny warunek – auto musi być oznaczone naklejką z literą “L” umieszczoną w widocznym miejscu. Zamiast dodatkowo płatnych badań lekarskich, które w Polsce musi przechodzić każdy kandydat na kierowcę, w Wielkiej Brytanii kandydat na kierowcę po prostu musi poprawnie odczytać tablicę rejestracyjną auta, stojąc w odległości 30 metrów od niego. Co więcej, podczas 40-minutowego egzaminu ma prawo popełnić 15 błędów, ale żadnego, który zagrażałby bezpieczeństwu, a zdawalność w jest na poziomie 85 procent. W Niemczech w kurs na prawo jazdy wliczone jest zaledwie piętnaście 45-minutowych lekcji z instruktorem. Za to ten sam instruktor towarzyszy nam później na egzaminie (siedzi z tyłu, za egzaminatorem), w dodatku zdawanym na tym samym samochodzie, na którym odbywaliśmy kurs. Zdawalność wynosi 75 procent.

W Czechach zdaje 100 procent
Jeśli wierzyć ogłoszeniom w polskich mediach zdawalność na prawo jazdy w Czechach wynosi…100 procent. Pewnie dlatego znaleźli się już tacy, którzy organizują wyjazdy naszych rodaków po upragniony dokument za południową granicę. Koszt całej wyprawy to 2100 zł. Za gwarancje zdanego egzaminu chyba warto. Prawnicy twierdzą, że jeśli Polak dostanie już prawo jazdy, nikt nie będzie mu go już mógł odebrać.

Justyna Paszkiewicz

do “Tylko co trzeci kursant zdaje na prawo jazdy”

  1. zbigniew

    wstydzę się urodziłem w polsce cały nasz rząd to kupa półgłówków i największa mafia dyrygowana przez spryciarzy.

  2. czytelniczka

    Przed egzaminem na prawo jazdy kandydatów powinien badać psychiatra,bo nie wszyscy nadają się na kierowców,a i przydrożne drzewa by odetchnęły,jak na drogę wyjechałby normalny kierowca.

  3. mec. Bełkot

    Szkółki nauki jazdy, WORD-y – podmioty, w których jest pełno byłych esbeków i milicjantów. Lekarstwo na tych towarzyszy jest proste – wystarczy, że przez rok nikt nie będzie zainteresowany zdobyciem prawa jazdy i nie skorzysta z ich usług. Panie moderatorze, myślę, że ten komentarz znajdzie się na forum.

  4. VV

    to , co pisze Romus, to tylko po czesci prawda. Poza tym, jestesmy spoleczenstwem zadufanym w sobie i wiedzacym wszystko najlepiej. Nieprawdaz? A gdy juz mlody kursant opusci sale wykladowa i oddali sie z papierkiem – pardon – z karta wyobrazajaca dokument, za chwile sie slyszy o smiertelnych wypadkach, Czyz tak nie jest? Ktos powie, ze to marginalne przypadki. Otoz dzieki tym marginalnym przypadkom ludzie traca zycie. Albo z czystej glupoty albo badz jako ofiary. Nasz system szkolenie niestety nie uczy jezdzic. Umie za to w mistrzowski sposob wyciagac pieniadze z kieszenie kursantow. Z reszta tak samo jak kazda instytucja w tym kraju, gdzie armia gamoniowatych urzednikow ma sie za bogow.

  5. ROMAN

    ta poskręcana ośmiornica ma się dobrze – nie ma instytucji alternatywnej – jest monopolistą i trzepie kasę nie przejmując się kursantami – tylko kasa – a nie znajomość zachowań na drodze
    - a potem mamy ; walnęli w drzewo/ siek przy wyprzedzaniu/ czołówka/ wjazd pod pociąg
    - a kto się przejmuje nikt – interes kręci się dalej w najleprze.

  6. emigrant

    Gdyby jak na zachodzie za 1-na oplate mozna bylo zdawac prawo jazdy 3 RAZY to zdawalnosc byla by 99%.
    Tylko komp;etny tuman nie zdal by prawa jazdy. ktory z egzaminatorow chcial by robic ta sama prace 3 razy za JEDNORAZOWA oplate ?

  7. Romuś

    „Stres, brak wiary” – Pani Redaktor chyba żartuje. Wszyscy doskonale wiemy, że chodzi o kasę i to niemałą. WORDy i egzaminatorzy rąbią kusantów w majestacie prawa. Tej sitwie WORDowskiej nie zależy na zmianie prawodawstwa – bo trzepią bajońską kasę na egzaminach poprawkowych.

    • OBSERWATOR

      to jest prawda aczkolwiek wygląda to w ten sposób,że dyrektor WORD w Rzeszowie wyszkolił egzaminatorów tak aby oblewać kandydatów do skutku.to proszte-po co brać za egzamin jednorazową opłatę 120 skoro można dzisięcio krotnie więcej czyli 1200.ludzie obudżcie się.te praktyki dyrektora nie mają nic wspólnego z troską o przyszłych kierowców tylko celowym działaniem aby wyciągnąć z nich jak najwięcej pieniędzy.w usa,europie prawo jazdy zdaje się rzeczywiście tak jak w cytowanym artykule i jakie są statystyki?wypadków jest o połowę mniej więc ROMAN gada głupoty.ponadto prześledzcie sobie życiorys samego dyrektora-poprosty superman!!!!te praktyki word w rzeszowie są zaplanowane i celowe i maj na celu dwa sposoby wyciągnięcia pieniędzy:
      ten pierwszy jak na wstępie i ten drugi najgorszy tj zmusić zdesperowanego kandydata po np.piątym egzaminie i danie mu do zrozumienia,żę trzeba dać w łapę bo z tego nic.więc ta instytucja word w rzeszowie jest kużnią talentów korupcyjnych w majestacie prawa.a abw,cbś i temu podobne instyucje nie wiedzieć czemu nie patrzą na ręce dyrektora chociażby po aferze w pks i innych,no ale jak będzieciw w tej sitwie to i wam wszystko ujdzie płazem.więc lepiej jest zapłacić te 2000 egzaminatorowi i mieć święty spokój.to jest temat dla uoik i jak by dowalili dyrektorowi z 50baniek to ten proceder by się skończył a pan dyrektor elastycznie odszedłby z word tylnimi drzwiami jak z pks-pewnie bez konsekwencji ale to już inna bajka.na narginesie pan dyr.word w rzeszowie został prezesem stali,bardzo wspóczuję kibicom tego klubu,teraz dowidzą się co to jest hańba i upokorzenie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.