Tylko kupa betonu i to poniemiecka

Ostatni z cokołów pod działa Flak. Stoi i wątpliwie zdobi ul. Wyszyńskiego. Wkrótce i po nim ślad zaginie. W tym miejscu będzie ścieżka rowerowa. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. W siedemdziesiąt lat po wojnie w mieście rozgorzała debata o to, co jest historyczną pamiątką, a co zwykłą zawalidrogą.

Mieszkańców Śródmieścia oburzyło zburzenie dwóch niewielkich betonowych konstrukcji. Przez całe powojnie i pierwszych 20 lat III RP stały sobie spokojnie, strasząc niebo sterczącymi w górę śrubami. Kilkanaście dni temu dokończyły żywota pod ostrzem młotów pneumatycznych. – Zniszczyliście zabytek – wygrażali sąsiedzi robotnikom. Z magistratu przyszła szybka odpowiedź: – To nie zabytek, tylko zawalidroga.

Śródmieście stalowowolskie, głównie za pieniądze Unii, jest rewitalizowane. Wielu jego mieszkańcom ta odnowa nie pasuje. Przyzwyczaili się do starych drzew i chodników. Nie chcą chowanych w ziemi śmietników, amfiteatrów i kwiatowych dywanów. Dobrze im było, gdy między blokami stała betonowa wylewka, używana ostatni raz przez Niemców podczas wojny.

I tak betonowe podstawy długo przetrwały
Stalowa Wola powstawała wokół poważnego zakładu zbrojeniowego i miasto choćby z tego powodu było dobrze strzeżone. Również podczas okupacji niemieckiej. Przed ewentualnymi nalotami ze wschodu ówczesnych Hermann Goring Werke broniły baterie działek przeciwlotniczych Flak. Urządzenia strzelające osadzone były na solidnych betonowych cokołach. Po liczbie śrub wystających z betonu, specjaliści ustalili, że chodzi o działka Flak 38. Jeszcze kilka lat temu takie betony można było spotkać w kilku częściach miasta. Dziś zostały może dwa. Dla jednych takie burzenie cokołów to nic innego, jak niszczenie śladów historii. Inni radzą do tych ostatnich poniemieckich pamiątek nie przywiązywać większego znaczenia.

Oburzeni mieszkańcy bloków przy ul. Wyszyńskiego, zburzenie cokołu, który stał wcześniej niż ich bloki, nazwali barbarzyństwem. Urząd Miasta, który nadzoruje prace rewitalizacyjne przy tzw. Parku24, odpowiada że był to tylko kawał betonu. Gdyby był zabytkiem, byłby wpisany na listę u konserwatora zabytków, a tam nie ma śladu po stalowowolskich cokołach. Sprawę wyjaśnia Marek Wiatrowicz z Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli. – Sama betonowa podstawa działa nie przedstawia jakiejkolwiek wartości – mówi muzealnik. – Może dziwić tylko to, że te betony tak długo przetrwały. Po wojnie masowo niszczono wszystkie pamiątki po okupancie.

Gdzie stało działo, powstanie ścieżka rowerowa
Tak na prawdę, to w Stalowej Woli pamiątek po wojnie sporo nie zostało. Są jeszcze schrony, z którymi miasto ma utrapienie i wspomniane dwa cokoły spod niemieckich dział. Jeden z nich przy ul. Wyszyńskiego zniknie lada tydzień. Teraz stoi na trawniku, ale już latem będzie tędy wiodła ścieżka rowerowa. Los betonu został przez jej projektantów przesądzony.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.