Ubecy na celowniku AK

Pogrzeb Mikołaja Hasiuka (styczeń 1945 r.) zastrzelonego w zamachu przez AK. Fot. Archiwum IPN

Podziemie niepodległościowe zastrzeliło na Rzeszowszczyźnie pięciu szefów UB.

Scena otwierająca film “Popiół i diament” Wajdy, gdy partyzanci ostrzeliwują na pustej drodze auto, którym jedzie komunista z umundurowanymi żołnierzami, nie wzięła się z powietrza. O jednym takim przypadku opowiada niniejszy artykuł.

Rzeszowszczyzna tuż po tzw. wyzwoleniu przez Armię Czerwoną stała się areną krwawych walk między funkcjonariuszami nowej władzy, a podziemiem niepodległościowym. Dużej aktywności podziemia sprzyjały dogodne warunki geograficzne. Z powodu sporych odległości między większymi ośrodkami miejskimi, do stacjonujących w nich jednostek WP, UB i milicji, słabo dochodziły wiarygodne informacje z “głębokiego terenu”. Nie bez znaczenia dla konspiracji były też warunki przyrodnicze (bogate lasy i teren górzysty). Sytuację komplikowali ukraińscy nacjonaliści operujący na pograniczach: lubaczowskim, przemyskim i bieszczadzkim. W Lubaczowskiem upowcy kwaterowali w bunkrach wykopanych w rozległym wzniesieniu Goraj, z którego dokonywali śmiałych napadów na wsie i miasteczka.

Na celowniku
Jednym z elementów walki podziemia z nową władzą były zamachy na szefów Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego. Na celowniku żołnierzy podziemia byli szefowie tych urzędów, gdyż wchodzili w skład zorganizowanej już struktury represyjnej. Celem tej struktury było zaprowadzenie w kraju siłą nowego ustroju; szefowie PUBP pełnili w terenie rolę wszechwładnych kacyków, od ich woli zależało życie wielu ludzi. Zdarzało się, że stanowiska te pełnili byli żołnierze WP, a nawet AK. Jak w Lubaczowie… Organizatorem tego urzędu był były akowiec ppor. Jan Czajkowski, a jego pierwszym kierownikiem były uczestnik kampanii wrześniowej, później sowiecki żołnierz i “kościuszkowiec”, na koniec absolwent szkoły NKWD w Kujbyszewie, ppor. Mikołaj Hasiuk.

Przemowy i strzały
Mikołaj Hasiuk przybył do Lubaczowa w połowie grudnia 1944 r. Na zebraniu lokalnego Stronnictwa Ludowego podkreślił konieczność “tępienia zdrajców Narodu Polskiego”. Został rozpoznany przez lwowiaków jako człowiek, który w okupowanym przez Sowietów Lwowie przyczynił się do aresztowania wielu Polaków.

Hasiuk w ogóle lubił przemawiać. Kolejne mowy wygłosił 31 grudnia podczas zabawy sylwestrowej w Cieszanowie, później we wsi Folwarki. Po północy wybrał się ponownie do Cieszanowa, stamtąd do Lubaczowa. Gdy jego samochód wyjeżdżał  z Cieszanowa, ktoś wystrzelił świetlne pociski. Był to sygnał dla zaczajonych na Hasiuka żołnierzy AK. W pobliżu ostatnich domów wsi Czereśnie auto, którym jechał Mikołaj Hasiuk, zostało ostrzelane z broni maszynowej przez 5-6 osobową grupę pod dowództwem Bogumiła Iwanejko ps. “Czarny”. Z Hasiukiem zginęli towarzyszący mu funkcjonariusze, a w rzeczywistości żołnierze AK – Ryszard Kabaczyński i Jan Ruebenbauer. Organizatorzy zamachu popełnili błąd, bo nie powiadomili towarzyszących Hasiukowi akowców o planowanej akcji.

Bezpieka sądziła, że sprawcami zasadzki byli  upowcy. Na miejscu zjawił się oddział NKWD. Aresztowano kilka osób, ale niezwiązanych z zamachem. 4 stycznia 1945 roku Rzeszów wysyłał do Lubaczowa silną grupę operacyjną złożoną z funkcjonariuszy bezpieki, MO i wojsk pogranicza. Nie są znane raporty na temat skuteczności działań tej grupy.

Zamachu na pierwszego komendanta lubaczowskiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego dokonali zakonspirowani w szeregach milicji akowcy. Wykonawca zamachu Iwanejko był milicjantem, podwładnym Tadeusza Czubryta ps. “Zagończyk” z AK, jednocześnie komendanta posterunku w Folwarkach. AK-owcy kontrolowali teren powiatu lubaczowskiego praktycznie do końca 1945 roku. Podpadali pod podwójne dowództwo, z jednej strony komendanta powiatowego MO i jednocześnie żołnierza AK, Władysława Kosia, z drugiej zaś pod dowódcę Batalionu B Zgrupowania “Warta”, Edwarda Baszniaka ps. “Orlicz”.

Drugi komendant też nie porządził…
Hasiuka na stanowisku szefa powiatowego urzędu bezpieczeństwa w Lubaczowie zastąpił Mieczysław Dzieniowski, były żołnierz AL. Pod koniec kwietna 1945 roku Dzieniowski wraz z żoną Celiną, kucharką UB, wybrał się na kilkudniowy urlop, z którego już nie powrócił. Żona twierdziła, że mąż zaginął w drodze powrotnej między Rzeszowem, a Lubaczowem na początku maja. Chodziły słuchy, że zabiła go UPA. WUBP w Rzeszowie nie wykluczała dezercji. W rzeczywistości drugi szef lubaczowskiej bezpieki został zlikwidowany przez żołnierzy AK, dezerterów ze Szkoły Oficerskiej Saperów w Przemyślu. Żołnierze ci weszli w skład Batalionu “B” Zgrupowania Warta AK, jak też zasilali posterunki MO na terenie powiatu lubaczowskiego.

Dr Dariusz Iwaneczko z rzeszowskiego oddziału IPN – Struktury aparatu bezpieczeństwa były zbrojnym ramieniem Polskiej Partii Robotniczej i jednocześnie ważnym elementem systemu represji komunistycznych w Polsce. Praktycznie każdy Urząd Bezpieczeństwa i jego funkcjonariusze stanowili poważne zagrożenie dla polskiej konspiracji niepodległościowej. Zamachy dokonywane na funkcjonariuszy UB były częścią działań obronnych podziemia niepodległościowego, których celem była również ochrona miejscowej ludności. Aktywni i gorliwi funkcjonariusze UB siali spustoszenie w podziemiu i wywoływali poczucie strachu w społeczeństwie. W istocie bezpieka wzięła odpowiedzialność za siłową instalację systemu sowieckiego w Polsce. Na terenie powiatu lubaczowskiego praktycznie do końca 1945 r. polskie podziemie niepodległościowe, zgodnie z własnymi możliwościami, chroniło miejscową ludność z jednej strony przed agresją ze strony UPA, a z drugiej przed represjami UB.

Piotr Samolewicz

13
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
AdamdvfsgfvsdgRogolandrzejZB Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam
Gość
Adam

Rogol, sądzę, że nie czytujesz historii żołnierzy wyklętych, nie bardzo też wiesz jak wyglądały represje ze strony UB. Ale widocznie dziadek „przodownik w zwalczaniu elementu zagrażającego ludowej polsce”, naopowiadał Ci jak to „bandytów” zwalczał i tak się trzymasz tej historii i histerii. Ale żebyś nie zamydlał ludziom oczu odsyłam na stronę http://podziemiezbrojne.blox.pl/. Może jest pisana przez osobę związaną więzami rodzinnymi z jednym z żołnierzy ale historie tam opisywane są szczere bez „wybielania”. Powiem tak: wiele z tych ludzi wróciło z powrotem do lasu bo UBecja nie dawała im spokoju w cywilu. ZB : wyrywasz fragmenty i toczysz pianę. Kuraś był… Czytaj więcej »

dvfsgfvsdg
Gość
dvfsgfvsdg

Tak samo wtedy jak i dziś byli porządni ludzie i zwykłe hieny. Oczywiście dotyczyło to tak samo AK jak i „władzy ludowej”. Ogólne nastawienie „nowej władzy” było oczywiście represyjne i polegało na terrorze aczkolwiek nie brakowało też tzw porządnych osób, które nie koniecznie jak reszta kipiała rządzą krwi. Analogiczna sytuacja była po drugiej stronie; chociaż AK z założenia miało szczytne idee to jednak nie brakowało w ich szeregach zwykłych kryminalistów mordujących całe rodziny i okradających i tak przymierających głodem ludzi.

Tamte czasy nie były czarne lub białe ale szare, źli ludzie byli po obu stronach.

Rogol
Gość
Rogol

Akowcy mordowali to wszystko w porzadku a jak akowcow mordercow zamykali ubowcy to zle, Jedni warci drugich.

obywatel
Gość
obywatel

AKowcy nie mordowali cymabale tylko wykonywali wyroki na volksdoiczach i SBeckach ,zdrajcach Polskki

ZB
Gość
ZB

„obywatel” Masz problemy! Nie czytasz i stąd te inwektywy pod adresem ludzi,którzy czytają.Sam się oceniles,żeś cymbał.

andrzej
Gość
andrzej

Trochę zamało ich wytłukli i dlatego dzisiaj mamy IIIPOstkomunę

ROMAN
Gość
ROMAN

oderwany kontekst- proponuję od początku czyli np. od; 01- I- 1000 roku i po kolei, do ;01-I -2013 roku.

obywatel
Gość
obywatel

Nasi dziadowie z AK przynajmniej mieli jaja ,nie tak jak dzisiaj ,że rządzą nami UBecy i ich brudne POmioty i śmieją nam się w twarz.

Rogol
Gość
Rogol

Zwlaszcza ci co grabili ni mordowali niewinnych ludzi mieli jaja.

iza
Gość
iza

A ilu AK-owców zamęczono na zamku rzeszowskim? Zyją jeszcze ludzie i pamiętają jak tamte czasy wyglądały.
Jaką symetrię tu przykładasz redaktorze? Czyżbyś oglądał „Pokłosie” i zaczynasz jątrzyć?

Tomuś / nie piskaj /
Gość
Tomuś / nie piskaj /

vide: Józef Kuraś ps. Ogień na Podhalu – nie wszędzie kochany, postać conajmniej kntrowersyjna, chociaż uhonorowana.

obywatel
Gość
obywatel

Kobtrowersyjan dla dzieci i wnuków volksdoiczy z góralnevolks.

ZB
Gość
ZB

” obywatel”nim zaczniesz ubliżać to zapoznaj sie z pewnymi faktami, m.in proszę poczytać zeszyty historyczne wydane przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej w Nowym Targu. Zeszyty są podzielone na trzy części. Pierwsza część zatytułowana: „Historia 1 PSP AK pod dowództwem mjr. „Borowego” Adama Stabrawy. Druga część pt. „Dziennik mjr. „Lamparta” Juliana Zapały dowódcy 4 batalionu 1 PSP AK nowotarskiego”. Trzecia część pt. „Bohaterowie z Waksmunda”. W części trzeciej pisze o Kurasiu, przytaczam fragment dość drastyczny: „Sam Ogień zastrzelił komendanta ruskiego majora i ucieka w góry. Rabował gospodarstwa rolne zakładał kontrybucje – kto mu był przeciwny rozstrzeliwał. Rozstrzelił 420 osób. Ogień… Czytaj więcej »