Uczelnie na rozdrożu

Fot. Wit Hadło

Bankructwo to ostatnio modne słowo. Niestety coraz wyraźniej kojarzy się ono w Polsce także z tak ważnym rynkiem, jakim jest szkolnictwo wyższe. Dyskusje nad losem polskiego szkolnictwa wyższego, zwłaszcza prywatnego, trwają nieprzerwanie od dobrych kilku lat. W zasadzie sekwencja zdarzeń spodziewanych w ciągu najbliższych kilku lat i jej konsekwencje (bankructwo wielu szkół) nie budzą niczyich wątpliwości. Różnice zdań dotyczą tylko tego kiedy zdarzenia te nastąpią i jaka będzie skala zjawiska.

W dyskusji udział bierze też Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ale niestety nie odgrywa roli dobrego animatora tego rynku, żywo zainteresowanego ograniczeniem negatywnych skutków jego bankructwa. W tym samym czasie rynek kandydatów na studia, zwłaszcza tych chętnych do zdobywania wiedzy na prywatnych uczelniach (czyli odpłatnie), dziesiątkowany jest z każdym kolejnym otwieranym rokiem akademickim bezwzględnym ostrzem niżu demograficznego. Niż demograficzny to zaledwie jedno z wielu zagrożeń rynku szkolnictwa wyższego w najbliższych latach. Kluczowe zmiany na tym rynku rozpoczęły się z momentem wejścia Polski do Unii Europejskiej. Dla polskich studentów otwarły się wtedy drzwi do zagranicznych uczelni, często dających im możliwość nauki za darmo albo możliwość istotnego wsparcia stypendialnego w procesie kształcenia.

Dla wielu, w tym najlepszych polskich uczelni, zwłaszcza tych kształcących w języku angielskim, był to cios. Transfer studentów w przeciwnym kierunku pozostaje tylko marzeniem. Polska nie jest wciąż w oczach młodych ludzi z zagranicy krajem atrakcyjnym. Pojawiają się jednak szanse, które zarządzający naszymi uniwersytetami mogliby spróbować wykorzystać. W wielu zachodnich krajach istotnie w ostatnich latach wzrosło bowiem czesne. Zdarzenia te czynią koszt studiowania w Polsce relatywnie istotnie niższym niż za granicą. Niestety mamy silnego konkurenta. Studentów z krajów zachodnioeuropejskich swoją bogatą oferta kuszą uniwersytety azjatyckie, coraz lepiej przygotowanego do profesjonalnego kształcenia w języku angielskim (brak dobrej kadry gotowej do prowadzenia zajęć w obcym języku jest niestety bolączką wielu polskich szkół wyższych).

Doktor Wiktor Cwynar, wicedyrektor Instytutu Badań i Analiz Finansowych Wyższej szkoły Informatyki i Zarządzania

do “Uczelnie na rozdrożu”

  1. Mariusz

    „Polska nie jest wciąż w oczach młodych ludzi z zagranicy krajem atrakcyjnym”
    Przykro to mówić/pisać, ale dla wielu młodych Polaków – również. Problem polega na tym, że studia, nawet te bezpłatne na uczelniach państwowych kosztują wiele.
    A młodemu człowiekowi bardzo ciężko znaleźć pracę. I to nawet po studiach z tytułem w ręku.

    W Polsce żaden młody człowiek, czy po podstawówce, czy z tytułem magistra nie jest szanowany.
    Przekłada się to głównie na zarobki…

    Nie dziwi więc fakt, że bardzo wiele osób wyjeżdża za granicę. Rozumiem to, szanuję i popieram.
    Sam mam podobny plan, bo sytuacja w Polsce sprzyja takiemu myśleniu.

    Rząd z jednej strony chce, żeby w Polsce było jak najwięcej dzieci (becikowe itp.), bo to zapewnia ciągłość istnienia tego kraju, ale nie rozumie, że większość ludzi nie może sobie na dziecko pozwolić, bo ich na to nie stać.
    W tej sytuacji mało kto myśli o wykształceniu wyższym (które w wielu przypadkach i tak nic nie daje i nie gwarantuje pracy).

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.