Ucztują z umarłymi jakby byli żywi (ZDJĘCIA)

W 2008 r. tradycja obchodów Dia de Muertos została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO. Fot. Bogdan Myśliwiec

Meksykańskie Święto Zmarłych Dia de Muertos jest jak podróż w zaświaty i spotkanie z tymi, których dotknąć i zobaczyć już można.

Trupie maski namalowane z artystycznym kunsztem na twarzach dzieci, kobiet, mężczyzn i starców. Ołtarze ze zdjęciami zmarłych ozdobione girlandami kwiatów, wypełnionymi przysmakami miskami i ulubionymi przedmiotami umarłych, parady, tańce, śpiewy i tequila. Meksykańskie Dia de Muertos to niemal odczuwalne fizycznie obcowanie z tymi, których już nie ma wśród nas.

Meksykanie czekają na Święto Zmarłych jak Polacy na Wigilię świąt Bożego Narodzenia. Towarzyszy mu wiele rytualnych przygotowań, mnóstwo zwyczajów, ale przede wszystkim ogromna radość. Dia de Muertos pokrywa się w czasie z naszym świętem Wszystkich Świętych, tyle że gdy nasze cmentarze spowija w tym czasie łuna z palących się zniczy i zaduma nad ludzkim losem i modlitwa za tych, którzy już odeszli, tam trwa wielkie świętowanie. Meksykanie upodabniają się do nieżyjących, malując sobie na ciele szczegółowo poszczególne części szkieletu, ubierają kolorowe stroje, głowy ozdabiają kolorowymi wiankami i kapeluszami, a na groby przynoszą nie znicze, a jedzenie i picie.

Oswojeni ze śmiercią

Święto Zmarłych w tym miejscu świata to czas spotkania żywych ze zmarłymi. Meksykanie wierzą, że w Dia de Muertos, umarli przychodzą do nich zza światów, a oni cieszą się, że mogą ich ugościć. Śmierć oswoili do tego stopnia, że potrafią się z niej cieszyć od dziecka do starca. Nie uważają jej za koniec drogi, ale początek nowego życia.

Bogdan Myśliwiec wraz z ekipą Pakuj Plecak spędził w Meksyku ponad dwa tygodnie. Miał okazję dotrzeć do miejsc, w których świętują ten niezwykły czas Indianie i Meksykanie.

– To święto jest tak inaczej obchodzone niż u nas, że może to naprawdę szokować. Meksykanie mają zupełnie inne podejście do śmierci, choć religią, która jest tam dominującą jest chrześcijaństwo – przyznaje Bogdan Myśliwiec. – Święto Zmarłych jest u nich wydarzeniem religijnym, ale i kulturalnym. To czas zabawy, gdy na ulice miast i miasteczek wychodzą barwne pochody przebranych za umarłych, dekoracje związane z Dia de Muerta są wszechobecne. W sklepach, barach, na ulicach, w domach. Śmierć w postaci szkieletu kobiety ubranego w kobiecy strój można spotkać w witrynach, na ławkach, w hotelowych hollach.

Święto Zmarłych w Meksyku to czas niezwykłej radości, której dają się ponieść wszyscy niezależnie od wieku.

Cmentarne biesiady

Cmentarze w tym czasie zamieniają się w miejsca biesiad. Na grobach rozsiadają się całe rodziny. Ucztują, piją, śmieją, wspominają. Część z przyniesionych ze sobą smakołyków przeznaczonych jest zresztą dla umarłych. Zastawione dla nich suto talerze są nie mniej ważne od tych, z których jedzą ci, na których nie przyszedł jeszcze czas, by przejść na drugą stronę życia.

Największa z parad, która przyciąga tysiące widzów odbywa się w mieście Meksyk. W barwnym pochodzie prezentowane są gigantyczne scenografie ze śmiercią w roli głównej. Jest głośno i radośnie. Na ulicy miasta pojawiają się wówczas dziesiątki makijażystów, którzy za dziesiątki lub setki peso zmieniają twarze żywych w maski umarłych.

Szamani, krew kur i coca-cola

Jednym z najbardziej niezwykłych i nie do końca dostępnych dla turystów miejsc w Meksyku jest indiańska wioska i kościół w San Juan Chamula. Nasz fotoreporter dotarł tam ze swoją ekipą. Odwiedził miejscowy cmentarz, a we wnętrzu świątyni udało mu się zrobić kilka zdjęć indiańskich rytuałów. Indianie nie życzą sobie, aby ich fotografowano podczas ich trwania i ryzykując zrobienie zdjęć, trzeba się liczyć, że można za to stracić aparat, a nawet trafić do więzienia.

Kościół w San Juan Chamula to miejsce niezwykłe dla meksykańskich Indian. Na czas święta Die de Muerta, przybywają tu szamani i inni wierni by się modlić, oddawać cześć, a także pić krew zarżniętych w tym miejscu kur i popijać ją coca–colą. Ten drugi napój jest przez nich uważany za cudowny napój mający niezwykłą moc. Butelki z coca-colą są w trakcie święta zmarłych wszechobecne i mają wyjątkowe znaczenie. W niedalekiej odległości od kościoła znajduje się także indiański cmentarz. Z usypanych niedbale kopczyków wystają różnokolorowe krzyże. Z tego, co udało się dowiedzieć turystom z Polski, inne krzyże stawia się kobietom, mężczyznom i dzieciom. Na grobach tych ostatnich znaleźć można nawet kilka krzyży w różnych kolorach. Indianie odliczają wiek zmarłych i dokładają zmarłym dzieciom kolejne krucyfiksy, gdy mijają kolejne lata od ich śmierci.

Wyjmują czaszki i je podpisują

Nie jest przy tym niczym niezwykłym znalezienie na tym cmentarzysku ludzkich kości i czaszek. Szczątki zmarłych są bowiem z czasem przez ich bliskich odkopywane i przenoszone do schowków w murze, przypominającym wielki regał. W miejsce ich pochówku chowa się kolejnych zmarłych. Te wydobyte kości podpisuje się nawet, by pamiętać do kogo należały i by nie pomylić ich z innymi. Obcowanie żywych z umarłymi jest w czasie Dia de Muerte tak wszechobecne, że przebywając w tym czasie w Meksyku, dając się ponieść radości, która płynie z tego zderzenia dwóch światów, jak nigdzie indziej na świecie czuje się, że granica pomiędzy nimi tu niemal nie istnieje. Żywi przychodzą do umarłych. Umarli odwiedzają żywych.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
hijena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
hijena
Gość
hijena

nie trzeba szukać daleko,ale słowianie obrządku wschodniego też na Wszystkich Swietych przynoszą na cmentarz rozmaite wiktuały i napitki .Jeden kieliszek stojący na nagrobku przeznaczony jest dla nieboszczyka.Zdarza się czesto ,że pod koniec świątecznej libacji piją zdrowie nieboszczyka