Uderz w stół, obrońcy “gejów” się odezwą

Podkarpacie to bastion homofobii – oznajmił wszem i wobec na związanym z Tomaszem Lisem internetowym portalu NaTemat niejaki Michał Gąsior. Swoje przemyślenia raczył opatrzyć tytułem: “Nasza ziemia pedała Biedronia wychowała, czyli Podkarpackie bastionem homofobii.”

Co doprowadziło do takich wniosków pana Michała, przyznającego się zresztą do podkarpackiego pochodzenia? Okazuje się, że inspiracją był zamieszczony w Super Nowościach sprzed trzech tygodni (wydanie z 1-3 marca) artykuł zatytułowany “Cała prawda o naciskach gejowskiego lobby”, który wpadł mu w ręce. Oczywiście cieszymy się z bezpłatnej, ogólnopolskiej reklamy, jaką zafundował naszej regionalnej gazecie autor publikujący na popularnym bądź co bądź portalu. Wróćmy jednak do jego wynurzeń.

“Następnie, by sprawdzić, co czytelnicy Super Nowości sądzą o wizji oplatającego Polskę ze wszystkich stron homoseksualnego lobby, odwiedziłem stronę internetową dziennika. Komentarze wyraźnie sugerują odpowiedź na pytanie, dlaczego Podkarpacie tak bardzo wyróżnia się na mapie homofobii” – relacjonuje Pan Gąsior, którego owe komentarze naszych Czytelników najwyraźniej dotknęły do żywego. Rzeczywiście, zdecydowana większość z nich nie była przychylna dla działań homoaktywistów.

Nie podoba mu się również, iż Super Nowości stanęły w obronie Elżbiety Haśko, pedagog z gimnazjum w Wiązownicy, którą Gazeta Wyborcza chciała zaszczuć za wypowiedzi, że homoseksualizm można i powinno się leczyć.

“Jeśli w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu wejście Roberta Biedronia do parlamentu było rewolucją, to na Podkarpaciu oznaczało po prostu armagedon. Bo to Krosno tego pedała wychowało – przypomniano na lokalnym forum” – snuje swe rozmyślania Gąsior. I zaraz wyjaśnia przyczyny takiego stanu: “Kościół, konserwatywna rodzina i szkoła – oto trójkąt, w którym zamknięci są homoseksualiści na Podkarpaciu, a który jest kluczem do zrozumienia tego bastionu homofobii”.

Wszystko staje się więc jasne. Wróg, czy to dla bolszewików albo nazistów, czy tak jak dziś homoaktywistów jest zawsze ten sam: Kościół i rodzina (oczywiście “konserwatywna”, czyli tradycyjna), a na dodatek także szkoła. Skoro Kościół i rodzina odpowiadają za “nietolerancję”, to w domyśle trzeba je zapewne zniszczyć, albo przynajmniej mocno zreformować.

Przybliżeniu tego celu służyć ma zapewne “Krajowy Program Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2015” przygotowany przez pełnomocnik rządu Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz.

Jak ujawniono, zakłada on wprowadzenie przepisów m.in. do kodeksu karnego o zakazie krytykowania homoseksualizmu (!), wprowadzenie nakazu przeprowadzania aborcji (!) przez lekarzy (bezpośrednio bądź pośrednio) poprzez przymusową delegację do innej placówki oraz nakaz propagowania w szkołach ideologii gender, gdyż w większości autorzy podręczników nie przestrzegają zasady “gender mainstreaming”.

Dla wyjaśnienia: lansowana na Zachodzie ideologia gender zakłada, że ludzie mogą dowolnie wybierać sobie płeć, bez związku z tym czy rodzą się biologicznym mężczyzną czy kobietą oraz orientację seksualną.

W tej sytuacji, w przeciwieństwie do pana Gąsiora, cieszę się, że Podkarpackie jest “bastionem homofobii”. To oznacza po prostu, że wciąż jesteśmy normalni, wbrew homopropagandzie sączącej się z ekranów komputerów i telewizorów. Pytanie, jak długo jeszcze wytrzymamy? Może najwyższa pora zorganizować Ruch Oporu Przed Gejoagresją?

Krzysztof Kuchta