Ujawnili mapę księży pedofilów

Mapa kościelnej pedofilii w Polsce dostępna jest na stronie Fundacji Nie lękajcie się: www. nielekajciesie.org.pl

PODKARPACIE, KRAJ. Na mapie kościelnej pedofilii, opracowanej przez fundację „Nie lękajcie się”, zaznaczono kilka miejscowości na Podkarpaciu, w których doszło do nadużyć seksualnych wobec dzieci.

Mała w pow. ropczycko-sędziszowskim, Hłudno w pow. brzozowskim, Wysoka w pow. łańcuckim, Tylawa w pow. krośnieńskim, Lipa w pow. Stalowowolskim – te 5 miejscowości zostało oznaczonych na mapie kościelnej pedofilii, która jest już dostępna w Internecie. W każdej z nich rozegrała się niewyobrażalna dziecięca tragedia i zapadły już wyroki skazujące na duchownych lub sprawa jest w prokuraturze.

Na mapie zaznaczono 259 ofiar, 63 sprawców z wyrokami sądowymi, 50 opisywanych przez media spraw i 35 zgłoszeń z całej Polski. W każdym punkcie, który został na niej zaznaczony pojawiają się pinezki w dwóch kolorach – jedna oznaczająca sprawcę, a kolejna lub kolejne ofiarę/ofiary. „Na mapie oznaczamy sprawców i podejrzanych, ale przede wszystkim ich ofiary (stanowiące znacznie większą grupę), bo to krzywda dzieci i skrzywdzonych w dzieciństwie dorosłych leży w centrum naszych zainteresowań. Mamy nadzieję, że mapa pomoże pokrzywdzonym znaleźć siłę do walki o zadośćuczynienie – poczucie osamotnienia i niewiedza o innych pokrzywdzonych działa na korzyść sprawców” – piszą autorzy mapy. Na mapie oznaczone zostały także niektóre miejscowości, z których fundacja otrzymała zgłoszenia od ofiar.

Mapa nie pokazuje w tej chwili skali problemu kościelnej pedofilii. Specyfika przestępstw seksualnych wobec dzieci polega na tym, że ogromna większość z nich nigdy nie wychodzi na światło dzienne. W wypadku przestępstw popełnianych przez osoby duchowne tabuizacja problemu jest jeszcze intensywniejsza ze względu na pozycję społeczną i autorytet nadany sprawcom przez Kościół” – dodają autorzy mapy.

4 wyroki i zarzuty
Na Podkarpaciu wyszczególnionych zostało 5 miejscowości. Pierwsza sprawa dotyczy ks. Romana J., byłego proboszcza podropczyckiej miejscowości Mała, który został prawomocnie skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 za molestowanie seksualne swojej małoletniej uczennicy. Na mapie oznaczono również miejscowość Hłudno w pow. brzozowskim. Po 10 latach batalii sądowej ks. Stanisław K., były proboszcz tej parafii został uznany za winnego znęcania się nad trzema uczennicami oraz psychicznego i fizycznego pastwienia się nad 13-letnim Bartkiem, co doprowadziło go do samobójstwa. Duchowny został skazany prawomocnym wyrokiem na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5. Kolejny dziecięcy dramat wydarzył się w miejscowości Wysoka k. Łańcuta.  W czerwcu 2009 r. ks. Tomasz G. został skazany na 5 lat pozbawienia wolności za co najmniej 4-krotne obcowanie płciowe z  dziewczynką, która nie ukończyła 15 lat oraz za doprowadzenie jej oraz jeszcze jednej małoletniej do poddania się innym czynnościom seksualnym. Kilka lat później dziewczyna popełniła samobójstwo. Na mapie kościelnej pedofilii oznaczona została także miejscowość Tylawa, której były proboszcz i katecheta – ks. Michał M. został skazany na 2 lata w zawieszeniu na 5 za molestowanie seksualne 6 dziewczynek. Ostatnia z udokumentowanych przez organy ścigania spraw dotyczy miejscowości Lipa w pow. stalowowolskim. Ks. Stanisław M., były proboszcz Lipy, a wcześniej miejscowości Otrocze usłyszał cztery zarzuty dotyczące doprowadzenia małoletnich poniżej 15. roku życia do poddania się innej czynności seksualnej. Duchowny przyznał się do wszystkich  zarzucanych mu czynów. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

Miało dojść do kolejnego dramatu
Na Podkarpaciu oznaczona została również miejscowość Dydnia w pow. brzozowskim. Przy pinezce widnieje adnotacja, że fundacja otrzymała z tej miejscowości zgłoszenie od osoby, która jako dziecko lub osoba małoletnia padła ofiarą przemocy seksualnej ze strony duchownego. Autorzy mapy zaznaczają również, że niektóre zgłoszenia dotyczą wydarzeń z ostatniej dekady, inne – zdarzeń bardziej oddalonych w czasie. Oznacza to, że księża obecnie pracujący w parafii mogą nie mieć związku ze sprawą. Ze względu na dobro osoby pokrzywdzonej, na tym etapie autorzy mapy nie publikują żadnych szczegółów sprawy.

Na mapie pojawia się również Rzeszów. Sprawa (z 2011 r.) dotyczy 48-letniego wówczas księdza spod Krosna, który został ukarany 500 złotowym mandatem za nieobyczajny wybryk. Duchowny został przyłapany w aucie kiedy to nieopodal jednej z rzeszowskich uczelni dokonywał czynności seksualnych.

– Mapa z biegiem czasu będzie się rozwijała, a kolejne miejsca będą przybywały stopniowo, bo danych mamy bardzo dużo. Codziennie do naszej fundacji zgłaszają się poszkodowane osoby. Oczywiście każdą z tych informacji musimy zweryfikować, bo nie chcemy nikomu zaszkodzić – mówi Marek Lisiński, prezes fundacji „Nie lękajcie się”.

***
W Polsce jest 25 tysięcy księży i 12 tysięcy zakonników (połowa przebywa na misjach). Jakiś procent z nich to przestępcy seksualni. Zakładając, że jeden ksiądz pedofil może krzywdzić dziesiątki, a nawet setki dzieci, ofiar mogą być setki, a nawet tysiące. Czy teraz się ujawnią, czy zdecydują się poinformować organy ścigania, składać zeznania, wstąpić na drogę sądową? Dyskusja, jaką wywołują film „Kler” oraz wyrok sądu w Poznaniu, przyznający milion złotych odszkodowania i osiemset złotych miesięcznie dożywotniej renty za wielokrotne gwałty księdza na dziewczynce – to szansa na narodowe rekolekcje. Każdego z nas z osobna, ale i nas jako członków różnych wspólnot (rodzinnych, sąsiedzkich, zawodowych, kościelnych). 

***
Przestępstwo pedofilii jest ścigane z urzędu. Powiadomiona przez każdego z nas lub przez organizację zajmującą się ochroną dzieci, do której się zwrócimy, policja czy prokuratura muszą zająć się sprawą.

***
W przypadku wykorzystywania nieletnich przez duchownych istnieje problem zatajania tego przez odpowiednie władze kościelne. Po pierwsze nie zgłasza się organom ścigania faktu popełnienia przestępstwa. A po drugie wysyła się księży sprawców w inne miejsce (np. do innej parafii), narażając tym samym kolejne potencjalne ofiary.

***
My wszyscy jesteśmy winni temu, że nasze dzieci bywają nadal ofiarami, że ofiary wcześniejsze nie doczekały się zadośćuczynienia, że te same osoby mogą swój proceder uprawiać przez lata. My wszyscy. Każdy z osobna i my jako wspólnoty. Często bronimy kata, a nie chcemy wysłuchać ofiary.

Katarzyna Szczyrek

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.