Ukradł symbol wiary

W sobotę po krzyżu nie było śladu. Ktoś z rana wetnął w to miejsce flagę narodową, ktoś inny zapalił znicz. W niedzielę i po zniczu nie było śladu. Fot. Autor

STALOWA WOLA. W nocy wykopał krzyż i na bagażniku swojego samochodu wywiózł go daleko poza miasto. Podobno wszystko robił sam, ale nawet dziecko by w to nie uwierzyło, a co dopiero policja.

Nikt, z tymi którzy krzyż na Kokoszej Górce stawiali, a tymi, którzy domagali się jego usunięcia, nie spodziewali się takiego zakończenia najsłynniejszego w regionie sporu. W nocy z piątku na sobotę krzyż zniknął. Obrońcy krzyża wpadli w panikę, ksiądz zawiadomił policję o kradzieży. Nie trzeba było długo szukać, bo złodziej krzyża sam się zgłosił na policję. Powiedział, że miał już dość sporów o drewniany symbol wiary, więc wykopał go i postawił na swojej działce. – Kto teraz zechce, będzie mógł się modlić przy moim płocie – wyznał.

Krzyż na os. Młodynie stał od trzech lat z górą. Według tych co go postawili, wyznaczał miejsce, w którym miał stanąć nowy kościół. Miasto miało jednak inne plany co do tego miejsca i skierowało sprawę na drogę sądową. Sąd stanął po stronie miasta, a tym samym inspektor nadzoru budowlanego musiał doprowadzić działkę do poprzedniego stanu, czyli krzyż usunąć.

Niewierzący, ale krzyż pod domem sobie postawił

Ksiądz, który reprezentował stronę kościelną w sporze sądowym, dobrowolnie krzyża zabrać nie chciał. Powiatowy stróż ładu budowlanego ogłosił więc przetarg na rozbiórkę krzyża. Wygrała go firma z Jarosławia, ale wcześniej inspektor musiał zdobyć od właściciela krzyża, pieniądze na jego przeniesienie. Chodziło o nieco ponad 4 tys. zł, które komornik miał ściągnąć z konta parafii. Teraz komornik nie będzie musiał zajmować kont parafialnych, a Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego czym prędzej umorzy postępowanie. Krzyża na miejskiej działce już nie ma.

Odnalazł się w Zaklikowie, na prywatnej działce. Jej właściciel formalnie jest jeszcze mieszkańcem Stalowej Woli i parafianinem z parafii Opatrzności Bożej, czyli tej, która z mocy sądowego wyroku miała krzyż zabrać. Kilka miesięcy temu, ten sam człowiek zgłosił się do przetargu na rozbiórkę krzyża. Oferował rozbiórkę za symboliczną złotówkę. Wycofał swoją ofertę po rozmowie z proboszczem, który podobno miał go ostrzec, by od krzyża trzymał się z daleka. Nie posłuchał i w nocy z 15. na 16. bm., wykopał krzyż i przewiózł go do Zaklikowa, gdzie od razu krzyż wmurował na swojej działce. Zapewnia, że krzyża nie odda, bo znowu stanie się zarzewiem konfliktu. Liczy się z tym, że zostanie wyrzucony z parafialnej społeczności. Zresztą od jakiegoś czasu mówi, że jest niewierzący.

Teraz policjanci będą mieli kłopot

Wierzący czy niewierzący, ale pod osłoną nocy zabrał cudzą własność i będzie musiał ją oddać. Tym bardziej, że sam o tym powiedział policjantom. Problemu nie ma więc już inspektor nadzoru budowlanego, ale będzie go miała policja, bo będzie musiała podjąć czynności, które doprowadzą do zwrotu skradzionego mienia. Niezwykły obrót sytuacji na pewno zadowoliły włodarza Stalowej Woli, który wreszcie będzie mógł przez Kokoszą Górkę poprowadzić drogę do działek budowlanych. A na krzyż do woli będzie patrzył teraz wójt Zaklikowa, bo choć na prywatnej działce, to stoi on teraz prawie na wprost urzędu gminy.

Jerzy Mielniczuk

do “Ukradł symbol wiary”

  1. ekar

    Jak to jest? Krzyż – rzymska szubienica- jest symbolem wiary! Sadyzm i masochizm w jednym!

  2. józef

    powinni surowo ukarać tych, którzy popełnili samowolę budowlaną !

  3. K. Bimbała

    Czy aby sprawca tego czynu nie należał do palikociarni ??

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.