Ukraińcy z kontrabandą uciekali z zielonego pasa

Na granicy w Korczowej nie brak sytuacji rodem z filmów akcji.

KORCZOWA. Zawinił kierownik zmiany?

Choć na granicy nie brak sytuacji rodem, jak z filmów akcji, to zdarzenie było szczególnie niecodzienne. W nocy z 19 na 20 października samochody na ukraińskich numerach ustawiły się na wjazd do Polski na pasie „nic do oclenia”w Korczowej. Kiedy celnicy uznali, że zostaną poddane szczegółowej kontroli, ich kierowcy postanowili staranować szlaban i zapory i uciekać „w Polskę”. Zdaniem naocznego świadka tych zdarzeń, naszego informatora, winę za całą sytuację ponosi kierownik zmiany celników.

Wjazdu do Polski bez kontroli „broni” nie tylko szlaban, ale i tzw. szykany, które stanowią zaporę dla samochodów. Powinny one być ustawione tak, żeby przejazd samochodu pomiędzy szlabanem, a nimi nie był możliwy. Tymczasem zdaniem naszego informatora, tym razem było inaczej. – Odległość miedzy szlabanem, a szykanami była taka, że spokojnie mógł tam przejechać samochód – twierdzi celnik. – Dlatego Ukraińcom udało się zwiać z pasa – dodaje. Z oficjalnej informacji podanej na stronie internetowej przemyskiej Izby Celnej wynika, że „Obywatele Ukrainy podróżujący samochodami marki Grand Caravan i Renault Laguna na polskich numerach rejestracyjnych, mimo przeszkód na swojej drodze, zamiast pod budynek kontroli szczegółowej skierowali się gwałtownie w kierunku wjazdu do UE. Zamknięty szlaban i ustawione szykany nie przeszkodziły opuszczającym teren przejścia granicznego obywatelom Ukrainy, staranować separatory, wyrządzając przy tym wiele szkód materialnych”. – No pewnie – śmieje się ironicznie celnik. – Jak miało im przeszkodzić coś, co było nieprawidłowo umieszczone? – pyta.

Kierownik nie pomógł niedoświadczonej celniczce?

Zdaniem naszego informatora, niebagatelny jest w całej tej sytuacji fakt, że tamtej nocy do służby „na szlabanie” została wylosowana funkcjonariuszka z bardzo małym stażem pracy, zaledwie kilkumiesięcznym. – Nic dziwnego, że taka niedoświadczona celniczka nie orientowała się, jak powinny być umieszczone szykany – podkreśla starszy w służbie kolega funkcjonariuszki. – To kierownik zmiany nie dopilnował sprawy, a w swoi biurze ma monitoring i widział przecież, jak ustawione są szykany  – stwierdza. – A przecież pas „nic do oclenia” to powinna być wizytówka przejścia -podkreśla celnik. – Za ten „wynalazek”, o ile mi wiadomo, kierownik OC dostał nagrodę finansową – ironizuje dodając, że zielony pas, który z założenia miał być ułatwieniem dla porządnych podróżnych, jest „pokuszeniem” dla przemytników.

Jak poinformowała KPP w Jarosławiu w związku ze zdarzeniem zatrzymano 54-letniego Ukraińca. Miał on dopuścić się wykroczenia polegającego na stworzeniu zagrożenia zdrowia lub życia celnika, ponieważ gwałtownie ruszył, gdy celnik podchodził skontrolować go. Funkcjonariusz zdołał odskoczyć. Nieoficjalnie natomiast pozyskaliśmy informację, że miał on mieć w samochodzie 340 kartonów papierosów z ukraińską akcyzą. W komunikacie IC czytamy, że: „Próby uniknięcia przeprowadzenia kontroli celnej skutkowały wszczęciem wobec kierowców postępowań w sprawach o przestępstwa karne skarbowe. W obydwu przypadkach na poczet grożącej kary grzywny zajęte zostały samochody”.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.