UKS w Rzeszowie kontrolował mnie przez 3 lata

- Taki stos dokumentów to nie wynik ustawowej 24-dniowej kontroli skarbowej, lecz ponad 3-letniego postępowania kontrolnego, które de facto jest kontrolą – mówi podkarpacki przedsiębiorca, który z wiadomych przyczyn nie chce pozostać anonimowy. Fot. Autor

- Ani mi nie pokazali paragrafu, ani nie powiedzieli dlaczego i po co to robią, ani nie wytłumaczyli czym się postępowanie kontrolne od kontroli skarbowej różni… – oburza się na urzędników podkarpacki przedsiębiorca.

Czy faktyczna kontrola skarbowa w firmach może trwać dłużej niż przewiduje to ustawa o swobodzie działalności gospodarczej? Po naszym artykule sprzed trzech tygodni, do redakcji zadzwoniło kilku przedsiębiorców z Podkarpacia, u których tzw. postępowanie kontrolne Urzędu Kontroli Skarbowej trwało nawet kilka lat. Twierdzą, że wyglądało ono dokładnie tak jak kontrola podatkowa, na którą UKS-owi przysługuje dokładnie określony w ustawie okres, który uzależniony jest od wielkości firmy. Czy postępowanie kontrolne rzeczywiście służy obchodzeniu przepisów o kontroli podatkowej? Jak ona wygląda i jakie ma konsekwencje dla przedsiębiorców?

Odpowiedzi na te pytania znajdziecie Państwo w naszym wywiadzie z jednym z podkarpackich przedsiębiorców, w którego firmie, zatrudniającej prawie 100 osób, rzeszowski UKS przeprowadził kilka lat temu postępowanie kontrolne, a w jego trakcie kontrolę skarbową. Z oczywistych przyczyn przedsiębiorca chce pozostać anonimowy.

- Super Nowości: Jak zaczyna się postępowanie kontrolne?
- Przedsiębiorca: Pierwsze przyszło zawiadomienie o zamiarze wszczęcia kontroli podatkowej. Równocześnie otrzymaliśmy postanowienie o wszczęciu postępowania kontrolnego. To ważne – nie kontroli, ale postępowania kontrolnego. Dopiero później w jego trakcie przychodzi postanowienie, na podstawie ustawy, o przeprowadzeniu kontroli skarbowej.

- Jak wygląda to postępowanie kontrolne? Co się podczas niego dzieje?
- W trakcie postępowania kontrolnego UKS dokonuje wszelkiego rodzaju procedur m.in. przesłuchania świadków, badania dokumentów, ewidencji, faktur, obrotów, prawidłowości rozliczeń, deklaracji podatkowych itp. Kontrolujący dokonuje również szeregu kontroli krzyżowych z firmami-kooperantami mojej firmy. Było ich kilkanaście, tylko, że to już były kontrole, a nie na zasadzie postępowania kontrolnego. W trakcie postępowania kontrolnego zażądano od nas także dokumentów źródłowych w postaci faktur, deklaracji, różnego rodzaju dokumentów źródłowych, a także odpowiedzi do setek, a może tysięcy pytań. Dotyczyły one m.in. prac, rozliczeń z kontrahentami, dlaczego tak, dlaczego nie, badane były spokrewnienia osób, mieszkania, cel zakupu, cel transakcji, w jakich okolicznościach zawierane były kontrakty. UKS prowadził też korespondencję z instytucjami, nawet z podmiotami zagranicznymi.

- Według ustawy postępowanie kontrolne może trwać aż do momentu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Jak długo trwało ono w pana firmie?
- U mnie trwało 3 lata, ale co istotne – nie ma ono ograniczenia w czasie trwania. Może trwać miesiąc, pół roku, rok, 2 lata, 3 lata. Cały dowcip tkwi w tym, że postępowanie kontrolne nosi cechy kontroli skarbowej, a jego wyniki zbierane są i wykorzystywane do kontroli, która zgodnie z prawem powinna trwać 24 dni. Jest to wybieg, ominięcie przepisów o kontroli skarbowej!

- W myśl przepisów w Pana firmie kontrola skarbowa powinna trwać właśnie 24 dni…
- Tak, ale postępowanie kontrolne jest ominięciem przepisów o swobodzie działalności gospodarczej i nieprawdą jest to co napisaliście w artykule, że kontrola skarbowa trwa 24 dni. W moim wypadku faktyczna kontrola trwała ponad 3 lata! Dlatego że postępowanie kontrolne to jest to samo co kontrola. Poprzez zmianę tytułu czyli nazwy, może ona trwać bez ograniczenia. Ale wszystkie czynności, które były podejmowane przez UKS podczas postępowania kontrolnego, noszą znamiona kontroli, a nawet są czynnościami kontrolnymi. Czyli nie jest to postępowanie kontrolne, tylko kontrola skarbowa. I korespondencja i wszystko inne wskazuje na to, że to były kontrole.

- A jak zachowują się podczas postępowania kontrolnego sami urzędnicy?
- Normalnie. Biorą to, co im trzeba. Nie ma innych wybryków. Ale na moje pytania dlaczego inspektor zrobił tak, a nie tak i dlaczego tak, a nie inaczej interpretuje ordynację podatkową i ustawę o swobodzie działalności gospodarczej, nie było odpowiedzi. Ani mi nie pokazał paragrafu, ani nie powiedział dlaczego to robi, po co robi, dlaczego to jest postępowanie, a tutaj kontrola, czym się jedno od drugiego różni…

- Jak to wpływało na działanie Pana firmy?
- Po pierwsze, żeby odpowiadać na bzdurne pytania, należało sięgać do jakiś źródłowych, historycznych dokumentów, do przepytywania pracowników, świadków. To są setki dokumentów i odpowiedzi bardzo obszernego tekstu, gdzie odpowiedzi były przygotowywane w oparciu o dane źródłowe, historyczne. Niektórych danych trzeba było się dowiadywać od pracowników, chodzić, wzywać, przepytywać jak to było, co to było, gdzie kto z kim mieszkał, na czym spał, dlaczego mieszkał tu, a nie tu…

- Można to nazwać gnębieniem?
- Ależ oczywiście. Przecież straciliśmy tutaj setki godzin, tylko po to, żeby dokonać odpowiedzi na jakieś bzdurne pytania, które są nielogiczne. Człowiek musiał się odrywać od innych czynności. Przedsiębiorca zajmuje się czymś innym, a nie prawem podatkowym. Mało tego, nieprawdą jest to co piszecie, że w trakcie kontroli nie może przyjść inna kontrola. W trakcie postępowania kontrolnego mogą przyjść wszyscy np. ZUS, PIP. Nie jest ono żadnym ograniczeniem. Nie mogliśmy się zasłonić, że mamy kontrolę, bo nie była ona nazwana kontrolą tylko postępowaniem.

- Jaki materiał UKS zebrał podczas postępowania kontrolnego?
- W trakcie postępowania kontrolnego zgromadzono obszerny materiał dowodowy w postaci wszelkiego rodzaju informacji, oświadczeń, papierów, również w dokumentów źródłowych moich i moich kontrahentów, a także od innych instytucji, o czym byliśmy tylko szczątkowo informowani. U mnie jest to kilka kilogramów korespondencji, jakieś 500-700 stron dokumentów. Podejrzewam, że sami urzędnicy UKS-u zgromadzili tego 2-3 razy więcej…

Rozmawiał: Arkadiusz Rogowski

do “UKS w Rzeszowie kontrolował mnie przez 3 lata”

  1. BT90

    Trzyletnia kontrola… Osiwieć można albo ołysieć. Mnie wkurza też to, ze urzędnicy mogą zażądać dostarczenia im do urzędu dokumentów np. z dwóch lat! Przeciez tych dokumentów może być kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy!!! A jaką mogę mieć pewność, że ktoś zlosliwe nie podrze jakiegoś dokumentu? Albo po prostu że go nie zgubią? I kto będzie ponosił konsekwencje? Wrrr… Niestety mogą zabrać dokumenty firmowe do siebie, bo przepisy są po ich stronie – można poczytać te przepisy z komentarzem prawnika np. tutaj: http://www.eporady24.pl/kontrola_w_siedzibie_organu_podatkowego,pytania,15,92,8278.html Pozdrowionka dla wszystkich przedsiębiorców nękanych kontrolami!! ;)

  2. Marian

    Muszę się zgodzić z przedmówcą , jest w dębicy sklep z odzieżą damską (obok bazaru właścicielka gruba wredna baba , a jej mąż wygląda ……. a zresztą nie wygląda bo pijak ) w tymże sklepie nie ma opcji na uzyskanie paragonu , towar kupowany na czarnym rynku itp….itd przywożony przez funkcjonariusza policji , a jak ja miałem kontrole w firmie pod dębicą te urzednicy siedzieli u mnie ładnych pare miesięcy myśleli że ich okradam z takim założeniem przyszli ble , ble urzędy .

  3. K.Bimbała

    Śmiech na sali – kontrolują miesiącami i jakie z tego efekty ?- a są firmy słupy nie zatrudniające ani jednego pracownika i żyją sobie dostatnio i spokojniutko z przekrętów?. Nawet te superbimbrownie przerabiające ponoć tys. litrów płynu do spryskiwaczy na gatunkowe czeskie markowe alkohole , to przecież nie przypadek. . Stąd prosty wniosek chybione są na pewno kontrole tam , gdzie jest firma uczciwa i ta jest nękana do oporu.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.