Umierał z imieniem żony na ustach

Wdowa po parlamentarzyście Joanna Deptuła odsłuchała na swej poczcie głosowej wstrząsający zapis ostatnich sekund życia swego męża

PODKARPACIE. SMOLEŃSK. Jeżeli informacje o ostatnim telefonie posła Leszka Deptuły potwierdzą się, będzie to oznaczać, że część pasażerów samolotu ginęła z pełną świadomością.

Krzyk „Asia, Asia”. W tle trzaski, ostre dźwięki. Coś jakby odgłos łamiącego się wafla lub plastiku. Głos tłumu, ludzkie krzyki. Całe nagranie trwało 2-3 sekundy. Ostatnie sekundy życia podkarpackiego posła Leszka Deptuły, który tuż przed katastrofą zdołał wgrać się na telefon komórkowy swojej żony Joanny.

Joanna Deptuła odtworzyła zapis z poczty głosowej dopiero po informacjach w mediach, że doszło do katastrofy, gdy zaniepokojona chwyciła za telefon. Następnego dnia poinformowała o tym na warszawskim Okęciu przed odlotem do Moskwy na identyfikację ciała funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nagranie przypadkiem zostało skasowane, ale ponoć udało się je odtworzyć specom z ABW. To jedyny, jak na razie, znany fakt, że ktoś z podróżnych zdołał się połączyć z telefonem bliskiej osoby praktycznie w momencie katastrofy. Informacja o tym pochodzi z zeznań Joanny Deptuły w prokuraturze do których dotarli dziennikarze tygodnika „Wprost”. Wdowa po parlamentarzyście wyrażała zdziwienie, że tylko ona dostała tego typu połączenie z samolotu. Sama jest pewna, że był to głos jej męża z momentu katastrofy.

Lawina pytań

Czy w aktach sprawy, do których jedynie fragmentów dotarli dziennikarzy (dokumentacja, którą czytali to 57 tomów) jest więcej takich zeznań? Wiadomo, że w momencie katastrofy aktywnych było 19 telefonów komórkowych. Odgłosy krzyków przerażenia mogą świadczyć o tym, że przynajmniej część pasażerów prezydenckiego samolotu zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje. Ludzie umierali, że świadomością, że pozostały im sekundy życia.

- Informacja o nagraniu zmroziła mnie. Dotychczas, żyliśmy w przekonaniu, że pasażerowie ginęli bez bólu, nieświadomie. Teraz okazuje się, że było zupełnie inaczej, że zdawali sobie sprawę z tego co się dzieje – mówił wczoraj Jacek Sasin, minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Przecieki ze śledztwa wzbudziły już ogromne emocje i kolejne pytania związane z okolicznościami tragicznego lotu 10 kwietnia. Czy samolot był sprawny, czy generał Andrzej Błasik siedział za sterami maszyny, czy doszło do zatargu między polskimi BOR-owcami, a służbami rosyjskimi? Czy były przygotowane lotniska zapasowe? Czy były zaniedbania w szkoleniu pilotów na Tupolewie? Czy wszyscy zginęli od razu? Według dziennikarzy „Wprost” raczej nie, chociaż nie ma pewności. Kilkadziesiąt minut po katastrofie wśród osób znajdujących się na miejscu pojawiły się pogłoski, że trzy osoby przeżyły. Szybko zostały jednak zdementowane.

Szymon Jakubowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.