Urzędnicy nie oszczędzają na samochodach

Rząd dysponuje już 400 samochodami, w ciągu czterech lat na ich zakup wydano ponad 8,5 mln zł. Fot. Wojciech Preisner

KRAJ. PODKARPACIE. Zamiast kupować mogliby wypożyczać, byłoby taniej… czyli jak jeździ nasza władza

Obecnie same ministerstwa i urzędy wojewódzkie są w posiadaniu setek samochodów i to nie byle jakich. Nie dość, że jest ich sporo, to jeszcze władza nie oszczędza na ich zakupie. W Polsce kupuje się nowe samochody o wartości średnio 80 tys. zł. Natomiast średnia cena rządowego samochodu to prawie 130 tys zł.

W ciągu ostatnich czterech lat ministerstwa kupiły 68 nowych aut, urzędy wojewódzkie 69 nowiutkich pojazdów. Zdaniem Dziennika Gazety Prawnej, 3,5 mln zł oszczędności uzyskałby budżet państwa, gdyby ministerstwa i urzędy wojewódzkie w ciągu czterech ubiegłych lat wypożyczały, a nie kupowały nowe auta. Wtedy urzędy nie musiałyby ponosić kosztów nie tylko samochodów, ale też serwisu, ubezpieczenia, wymiany opon itd. Urzędnik musiałby tylko kontrolować wskazówkę poziomu paliwa, resztę załatwia firma leasingowa.

W Polsce na jednego ministra przypada 26 samochodów, na każdego wojewodę średnio 18. Do tego dochodzą jeszcze wozy Biura Ochrony Rządu, nie wiemy jak wiele ich jest, bo informacja ta jest tajna. Urząd Wojewódzki w Rzeszowie ma na swoim wykazie majątku 14 samochodów osobowych, 2 dostawcze i jeden terenowy oraz jeden ciągnik wielofunkcyjny. Szacunkowa wartość tej floty to 1,2 mln zł.

Rządowe resorty dysponują 400 autami. To jednak nie wystarcza ministrom, od 2008 roku kupili prawie 70 nowych. Wojewodowie mają ponad 230 samochodów, a w ciągu czterech lat też kupili podobną liczę nowych samochodów. Nowe auta kosztowały budżet ponad 15 mln zł To jednak chyba tylko wierzchołek góry lodowej, bo oprócz ministerstw i wojewodów mamy w Polsce setki innych publicznych instytucji, a tam ogromną liczbę aut służbowych.

***

To, że każda instytucja potrzebuje aut służbowych to oczywiste. Pytanie tylko – po co płacić więcej skoro można mniej? Zwłaszcza jeżeli chodzi o administrację państwową. Kraj zadłużony, budżet dziurawy, dług publiczny przeraża to czy rząd w ramach oszczędności nie mógłby pojeździć dłużej kilkuletnimi samochodami?

Artur Getler

do “Urzędnicy nie oszczędzają na samochodach”

  1. damian

    ot i taki własnie kryzys mamy próbuje sie nam wmowic ze trzeba oszczedzac a tym czasem chodzi o to zeby tym wszystkim składac sie własnie na luksusy w postaci takich własnie aut i tym podobnych człowieka moze trafic na taka pazernosc i oszustwa

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.