Urzędnicy walczą o swoje prawa

TARNOBRZEG. Do Sądu Pracy trafiły już cztery pozwy urzędników zwolnionych z magistratu

Kilkanaście zwolnionych osób, kilka ze zmienionymi umowami o pracę. W tarnobrzeskim magistracie od kilku tygodni trwa karuzela zwolnień, z której wypadają kolejni urzędnicy. Czworo z tych, którzy straciło już pracę, postanowiło przeciwko decyzji prezydenta złożyć pozwy w sądzie.

Kilka dni po tym, gdy Norbert Mastalerz objął urząd prezydenta Tarnobrzega oświadczył, że wszyscy pracownicy magistratu i podległych mu jednostek mają białe kartki i jeśli tylko udowodnią swoją przydatność i zaangażowanie w pracę, nie muszą bać się o stanowiska. Pod koniec stycznia, prezydent przedstawia nową strukturę magistratu. W jej wyniku, traci pracę lub otrzymuje nowe warunki zatrudnienia około 20 osób.

Czworo z nich postanowiło o swoje prawa walczyć w Sądzie Pracy. Pierwsze pozwy trafiły do tarnobrzeskiego sądu w miniony piątek.

Rozmawialiśmy z jedną osób, które zdecydowały się na taki krok. – Jedyny co zostało zawarte w pozwie to stwierdzenie o bezskuteczności wypowiedzenia umowy o pracy – mówi urzędnik. – Wydaje mi się, że racja jest po mojej stronie i dlatego zamierzam ją udowodnić. A jak będzie? To się okaże. Na razie przebywam na trzymiesięcznym wypowiedzeniu. Sądy Pracy działają dość sprawnie, liczę więc, że sprawa szybko trafi na wokandę.

Jak dowiedzieliśmy się w Kancelarii Prezydenta do urzędu nie dotarła jeszcze informacja o złożeniu pozwów. – Każdy ma prawo skorzystać z możliwości dochodzenia swoich racji przed sądem więc nie ma nic dziwnego w tym, że niektórzy z tego korzystają – stwierdził Wojciech Malicki, doradca ds. kontaktów z mediami.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.