Urzędnik zapłaci za błędne decyzje

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę, na mocy której urzędnicy mają odpowiadać finansowo za swoje decyzje. Kara może wynieść nawet równowartość 12 pensji. Ustawa, chociaż pozornie wróży zmianę, nie zapewni nam ochrony przed szkodliwymi i bezprawnymi decyzjami urzędników. Problem leży m. in. w odgórnym ograniczeniu wysokości kary. Spowoduje to bowiem tylko wzrost wysokości łapówek, bo będzie e nie wkalkulowana wysokość kary, jaką będzie musiał ponieść urzędnik za bezprawną decyzję.

W myśl ustawy do odpowiedzialności mają być pociągani ci urzędnicy, którzy swoimi decyzjami lub zaniechaniem decyzji działają na szkodę obywateli lub przedsiębiorców. Procedura karania urzędników rozpoczyna się, jeżeli sąd nakaże urzędowi wypłatę zadośćuczynienia obywatelowi poszkodowanemu złą decyzją pracownika tego urzędu. Wtedy dopiero prokuratura wszczyna postępowanie mające ustalić, który urzędnik odpowiada za złą decyzję i czy doszło do rażącego złamania prawa. Urzędnicy będą więc pociągani do odpowiedzialności, jeżeli z powodu ich błędów państwo będzie musiało wypłacić ze swojego budżetu odszkodowanie.

Urzędniku, ukarz się sam

Zanim prokuratura wytoczy urzędnikowi sprawę w sądzie, winny będzie mógł dobrowolnie poddać się karze i sam zapłacić kwotę wskazaną przez prokuraturę. Jeżeli tego nie zrobi, sprawa zostanie skierowana do sądu.
Ustawa jeszcze nie obowiązuje, wejdzie ona w życie dopiero w 3 miesiące po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw. Będzie ona dotyczyła decyzji urzędników podjętych od dnia wejścia ustawy w życie.

Nie taki urzędnik zły jak go malują…

Ustawa nie rozwiązuje najważniejszego problemu, jakim są nie same decyzje, ale wadliwe polskie prawo. Jest ono niejasne, a zapisy w różnych aktach prawnych często przeczą sobie nawzajem. Nie należy więc tylko wytykać urzędniczych błędów. Szeregowi pracownicy urzędów mogą gubić się w gąszczu przepisów, które na dodatek wciąż się zmieniają. Wiele błędów popełnianych jest nieumyślnie, ponieważ prawo jest tak niejasno sformułowane, że ile urzędów, tyle interpretacji. W polskim prawie funkcjonuje np. kilkanaście definicji przedsiębiorstwa. Każda ta definicja niesie za sobą inne skutki prawne. Urzędnicy nawet przy najlepszej woli są wobec takiego systemu prawa bezradni.

Pijarowski chwyt

Proponowane rozwiązania nie rozwiązują więc problemu, a tylko nieznacznie go maskują. Przyczyną zarówno błędów, jak i bezprawnych decyzji popełnionych z premedytacją jest to, że prawo daje taką możliwość. Ponadto nierozwiązany pozostaje problem szybkości rozstrzygania przez sądy kontrowersyjnych decyzji. Sprawy często ciągną się latami, a w tym czasie przedsiębiorcy ponoszą straty, bo komornik zajmuje majątek przedsiębiorstwa lub wstrzymana zostaje inwestycja. Gdyby sądy rozpatrywały takie sprawy od razu, można by uniknąć wielu krzywd obywateli.

Jak powinno być

Procesy trwają, a w tym czasie poszkodowani przedsiębiorcy muszą zwalniać pracowników i zamykać działalność. Do kuriozalnej sytuacji doszło w przypadku budowy obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy. Inwestycja została wstrzymana. Dopiero po trzech latach sąd podjął ostateczną decyzję o zakazie budowy tej drogi. Przez tak długi więc czas rozstrzygano, czy decyzja urzędników o wydaniu pozwolenia była zgodna z przepisami. Taką decyzję sąd powinien był wydać w najbliższym czasie po zaistnieniu spornej sytuacji. Strat uniknęliby inwestorzy, którzy budowę już rozpoczęli i obyłoby się też bez dramatycznych protestów.

Podrożeje łapówka

Nowa ustawa ma jeszcze jedną lukę. Wysokość kary nie może przekroczyć równowartości rocznej pensji. Oznacza to, że urzędnicy, którzy będą z premedytacją podejmowali niezgodną z prawem decyzję w celu uzyskania korzyści finansowej, będą wliczać potencjalne koszty swojej odpowiedzialności w wysokość oczekiwanej za załatwienie sprawy łapówki. W wypadku decyzji dotyczących dużych pieniędzy, zagrożenie taką karą wciąż może być niewystarczające, bo urzędnik będzie mógł z łapówki zapłacić karę i jeszcze mu sporo zostanie. W Polsce przedwojennej obowiązywała zasada, że od urzędnika egzekwowano całą równowartość wyrządzonej szkody. Takie rozwiązanie było jak najbardziej sprawiedliwe. Kara była proporcjonalna do przewinienia.

Paraliż decyzyjny

Zapisy ustawy mogą mieć natomiast jeszcze inny uboczny skutek. Urzędnicy będą się bali podejmować drobne decyzje i będą przerzucali odpowiedzialność na kogoś innego. Może się więc zdarzyć, że aby nie podjąć decyzji błędnej, zaczną unikać podejmowania jakiejkolwiek. Szczególnie może się tak dziać w wypadku sytuacji, w których przepisy będą niejasne. Wtedy każdy urzędnik będzie się obawiał, że interpretując źle uchwalone prawo, będzie potem pociągnięty do odpowiedzialności.

Migracje pracodawców

Echem głośnych afer związanych z błędami urzędników jest zjawisko migracji przedsiębiorców między urzędami skarbowymi. Rejestrują oni swoje firmy w takich miastach, gdzie urzędy mają dobrą opinię i przyjmują korzystniejszą interpretację przepisów. Omijają urzędy skarbowe, które zasłynęły absurdalnymi wykładniami prawa. Przedsiębiorcy szukają w ten sposób nie tylko interpretacji korzystniejszych dla nich finansowo, ale takich, które w ogóle umożliwią im bezpieczne prowadzenie interesu. Jedną z najgłośniejszych spraw jest historia Romana Kluski aresztowanego na podstawie błędnej decyzji urzędników fiskusa i oskarżonego o niezapłacenie podatku VAT za komputery zakupione przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Komputery na prośbę ministerstwa trafiały najpierw na Słowację a potem znów do Polski po to, aby MEN mógł je taniej kupić. Po ponad roku Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że urzędnicy skarbowi błędnie zażądali zapłaty podatku, a transakcja była w pełni zgodna z prawem.

Artur Getler

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.