Urzędy pracy coraz mniej potrzebne

Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Po co są “pośredniaki”? Żeby zapewnić pracę… urzędnikom. 

Poszukujący pracy coraz częściej liczą na siebie lub na znajomości, a w pomoc z urzędów pracy przestają już wierzyć. Powiatowe “pośredniaki”, zdaniem bezrobotnych, nie spełniają już należycie swojej roli i nie wiadomo po co są. Nie pomagają w znalezieniu pracy, a utrzymują armię urzędników, którzy nic nie robią i to oni tak naprawdę powinni zasilić rzeszę ludzi bez pracy.

W 2011 roku we wszystkich powiatowych urzędach pracy na terenie całego Podkarpacia zatrudnione były 1284 osoby (w tym 1031 kobiet). Wprawdzie rok wcześniej pracowało tam więcej urzędników, bo 1305, ale zdaniem bezrobotnych i ekspertów rynku pracy, to i tak o wiele za dużo. Byłoby to zrozumiałe, gdyby pozostający bez pracy znajdowali oferty zatrudnienia, ale jest ich coraz mniej.

- Ofert pracy, które można znaleźć w powiatowych urzędach pracy, w 2011 roku, w porównaniu z poprzednimi laty, jest znacznie mniej – poinformował Marcin Dygoń z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie. – Rok temu było ich42 554, a w 2010 aż 57 481. W 2011 roku na jedną ofertę pracy przypadało aż 40 bezrobotnych, w 2010 –29, a w 2009 – 33 bezrobotnych na jedną ofertę pracy.

Coraz mniej ofert pracy

Z zestawienia jaki otrzymaliśmy z Wojewódzkiego Urzędu Pracy, wynika, że w 2011 roku w skali Podkarpacia było o ponad 15 tysięcy mniej ofert pracy niż w 2010 roku. Dla przykładu dwa lata temu dla robotników przemysłowych i rzemieślników było 8305 wonych miejsc pracy, a rok temu już o 205 mniej. Aż o 3729 mniej było ofert dla pracowników biurowych. Dlatego też bezrobotni szukają pracy w inny sposób, przez znajomych lub w Internecie.

W Powiatowym Urzędzie Pracy w Krośnie zatrudnionych jest 70 osób. – Średnie wynagrodzenie pracowników wynosi 2,4 tys. zł – poinformowała Regina Chrzanowska, dyrektor w krośnieńskim PUW. – Roczny koszt utrzymania urzędu pracy to 3 mln 34 tys. zł (na wynagrodzenia pracowników potrzeba 1,9 mln zł, a 1 mln zł to opłaty czynszowe za budynek). Dodatkowo jeszcze z funduszu pracy i budżetu państwa wydajemy 40 mln zł, m.in. na ubezpieczenia społeczne bezrobotnych. Rocznie dla 9 tysięcy bezrobotnych mamy 4 tys. ofert pracy.

***

W końcu czerwca na polskim rynku pracy pojawi się ponad pół miliona absolwentów róznego typu szkół, którzy zaczną szukać płatnego zajęcia. Niestety, większość  z nich nie znajdzie pracy. 110 tys. absolwentów mogłoby skorzystać ze staży, ale nie ma na to pieniędzy i o tyle osób powiększy się liczba bezrobotnych. Po co więc są powiatowe urzędy pracy, skoro nie będą dysponować środkami na staże. Urzędnicy z “pośredniaków” nie pomogą bezrobotnym znaleźć pracy, ale mimo to dostaną wynagrodzenia. Tylko za co?  Trzeba coś zrobić z tym urzędami, bo budżet państwa wydaje na nie pieniądze, ale ich efekty pracy z każdym rokiem są coraz mniejsze. 

Mariusz Andres

do “Urzędy pracy coraz mniej potrzebne”

  1. józef

    3/4 tych obiboków zwolnić, a reszcie obniżyć pensje o połwę
    i gonic do roboty

    Zaoszczędzone pieniadze przeznaczyć na ubogie dzieci na ścianie wschodniej czyli Polsce C
    i spłatę długów za EURO i na FIFE

  2. D.

    funkcjonowanie tych urzędów plus płace pracowników to wielomilionowe koszty, w każdym takim powiatowym urzędzie jest dyrektor, zastępca, kierownicy od tego i tamtego oraz sami pracownicy – jak można wyczytać w artykule łącznie blisko 1300 osób!! Po co tyle zamisat kase wydawać na płace to przeznaczyć je można np. na subsydiowane zatrudnienie itp. Jest Wojewódzki Urząd Pracy, zmienić powiatowe na file tego urzędu z jednym kierownikiem i kilkoma pracownikami – spokojnie wystarczy to obsługi bezrobotnych !

  3. Borjan

    urzędy pracy to tylko miejsce pracy dla kolejnej rzeszy urzędników !!!!!! Im wcale nie zależy na tym by pomagać ludziom w znalezieniu pracy .Im zależy na tym by samym mieć ciepłą posadkę …A zresztą który urząd jest dla zwykłych ludzi ? Chcesz coś załatwić to musisz brać np .wolne ,bo urzędy są czynne np .do 15.30 czy 15 a o tym czasie ludzie ,czyli interesanci pracują .

  4. mia

    Mam pytanie, a po co tyle pośredniaków w Rzeszowie, jak pracy nie ma. Gdzie tu sens.

  5. czytelniczka

    pośredniaki zlikwidować bo i tak pracę jeśli już to można dostać tylko jak się ma duuuuże plecy i znajomości.

  6. Haker

    Do pani K.Bimbała – widać, że nie ma pani pojęcia o pracy informatyków :) Proszę sobie zapamiętać, że ten co wprowadza dane do komputera to UŻYTKOWNIK a nie informatyk. Pozdrawiam

  7. K. Bimbała

    Zdecydowanie ten urząd powinien być ograniczony do z górą trzech informatyków rejestrujących jaki jest stan rzeczy, bo de facto nic innego pośredniak nie wnosi ponad kulawą statystykę. Co gorsze wydaje sie poprzez nich grube pieniądze na nieprzydatne nikomu kursu , zamiast na efektywna pomoc!.

  8. Karolina

    Przez prawie 2 lata byłam bezrobotna. W znalezieniu pracy Urząd Pracy nie pomógł mi nawet w minimalnym stopniu. Pozostało jedynie złe wspomnienie z „współpracy” z urzędem, w którym pracują mało sympatyczne osoby, które odnoszą się do petentów z wyższością i pogardą, a to własnie dzięki ludziom bezrobotnym ONI mają pracę….pracę, która głównie ogranicza się do przybicia co parę tygodni pieczątki i proponowaniu ludziom z wyższym wykształceniem odśnieżanie chodników…..wizyty w Urzędzie wspominam bardzo źle i nigdy więcej nie chciałabym wrócić do tego mało przychylneto bezrobotnym ludziom miejsca.

  9. wiesiek

    Tzw. pośredniaki mają urzędników bez podstawowego przygotowania o bezrobotnych zawodach od lat 90 ubiegłego wieku. Byłem elektrykiem konserwatorem zwolniony z przedsiębiorstwa budowlanego 11 miesięcy na zasiłku nie znaleźli mi pracy byłem zarejestrowany jako KONSERWATOR BUDOWLI. Moim zdaniem znalezienie pracy takiemu konserwatorowi w Polsce jest równe znalezieniu pracy torreadorowi

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.