Uwolnić rzeszowskie przystanki

– Pasażerowie jeżdżą do Rzeszowa do pracy, a nie po to, żeby się przejechać – mówi Alfred Szostek z Prywatnej Komunikacji Samochodowej w Straszydlu. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Batalia o umożliwienie prywatnym przewoźnikom korzystania z wszystkich rzeszowskich przystanków trwa. Na razie trącą przede wszystkim pasażerowie.

- Mamy przywieźć pasażera, zostawić go na dworcu i kazać szukać sobie innego środka transportu, bo my gdzie indziej zatrzymać się nie możemy? – pyta Alfred Szostek z Prywatnej Komunikacji Samochodowej, która podobnie jak inni prywatni przewoźnicy od niedawna ma zakaz zatrzymywania się w centrum miasta Rzeszowa. – Gdyby przewoźnicy nie zatrzymywali się po kilkadziesiąt minut na zatokach autobusowych tamując ruch, nie byłoby problemu – mówi Łukasz M. Dziągwa, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie.

Zgodnie z uchwałą z lipca 2012 roku, 49 z 535 rzeszowskich przystanków jest zamrożona dla prywatnych przewoźników. Oznacza to, że nie mogą oni zatrzymywać się na strategicznych przystankach w ścisłym centrum miasta, m.in. przy Urzędzie Wojewódzkim i Placu Wolności. Przewoźnicy walczą o sprawiedliwość i domagają ich “uwolnienia”. Władze miasta nie odpuszczają i tłumaczą, że uchwała zakazująca zatrzymywania się wszystkim na przystankach zamknęła problem spóźnionych kursów MPK.

- To próba ustanowienia monopolu – twierdzi Mariusz Miąsko, prezes Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego “Najlepsza Droga” z Krakowa. – Uchwała została w bardzo sprytny sposób sformułowana, ale pamiętajmy, że każdy monopol jest zły. Urzędnik musi dbać o interes publiczny – dodaje.

To konieczność?
Przewoźnicy twierdzą, że władze miasta chciały w ten sposób wyeliminować konkurencję dla MPK. Dyrektor ZTM przekonuje, że ograniczenie przewoźników korzystających z przystanków było konieczne w celu zapewniania bezpieczeństwa pasażerów i zwiększenia punktualności autobusów MPK. – Zatłoczyły się nie tylko rzeszowskie ulice, ale i przystanki, co powodują sami przewoźnicy, którzy zatrzymują się na nich czasem po 15, 30, a nawet 40 minut, oczekując na pasażerów. Takiego obciążenia nie są wstanie wytrzymać przystanki przy al. Cieplińskiego czy Piłsudskiego – wyjaśnia Dziągwa.

Dyrektor odpiera także zarzuty Międzygminnej Komunikacji Samochodowej. – Jak sama nazwa wskazuje, jest po to, aby wozić pasażerów z sąsiednim gmin. Trudno, żeby ktoś miał same korzyści, a ktoś inny koszty – mówi.  Przewoźnicy bronią się, mówiąc, że na konflikcie tracą przede wszystkim pasażerowie, których przywożą do Rzeszowa. – Przecież oni jadą tu do pracy, na zakupy, więc zostawiają podatki w mieście – argumentują. – Teraz każe się im wysiąść z autobusu i dalej jechać innym. Przecież to absurd!

Sprawa w sądzie
Przewoźnicy nie odpuszczają i próbują dochodzić swoich praw przed sądem. PKS Rzeszów S.A. zaskarżył już uchwałę Rady Miasta Rzeszowa z lipca 2012 roku. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie w grudniu 2012 r. odrzucił skargę. Sprawa obecnie toczy się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. – To, że wyroki w drugiej instancji są zmieniane, jest powszechne. Z pokorą czekamy na rozstrzygnięcie – mówi Wiesław Szeliga, prezes PKS S.A. w Rzeszowie.

Ewelina Nawrot

do “Uwolnić rzeszowskie przystanki”

  1. Piotrek

    Według mnie – poroniony pomysł. Dojeżdżam codziennie prywatnymi autobusami na PRz jadąc przez Boguchwałę. W okolicach Podkarpackiej/Dąbrowskiego wysiada połowa autobusu. Jeżeli ci ludzie jechali by na dworzec, a później wracali to by się dopiero miasto korkowało; ludzie tracili by dodatkowo przynajmniej 30 min. MPK’i były by jeszcze bardziej przepełnione; ogólnie wszyscy byli by na tym stratni. Co do biletów to większość ludzi dojeżdżających regularnie ma bilety miesięczne( bo to się po prostu bardziej opłaca) więc kierowca nie traci czasu na sprzedaż biletu. Jeżeli nie zmieni się organizacji ruchu, mentalności kierowców i infrastruktury to korki i tak będą.

  2. ROMAN

    złotego środka nie ma – ale aby wszystkim dogodzić można zaadoptować kilka miejsc w mieście aby zlokalizować tam tkzw. węzły przesiadkowe gdzie będzie możliwość aby stanęło kilka autobusów od kilku przewożników- takie rozwiązania na świecie są stosowane – chodźby Wrocław będzie robił taki pierwszy węzeł w Mikołajowie / stacja PKP/ autobus – a w perspektywie i linia tramwajowe do której jest teraz z tego węzła około 100 metrów, czy np. Poznański węzeł kolejowy [ 8 lionii kolejowych] ,czy w Warszawie; węzeł komunikacyjny ; Młociny[ metro/ autobus/tramwaj, tylko pomyśleć – jeśli inni mogą to dla czego nie my ?

  3. er

    wszystkie te mksy powinny jechac na dworzec podmiejski , stamtad wiocha moze sie przesiasc w mpk lub gibac sie na lapach

  4. piotr

    Kamil miej pretensje do tych którzy wykurzyli MPK z Gmin a wprowadzili MKSy nie licząc się ze zdaniem mieszkańców i z tym że połowa straciła po tej zmianie udogodnienia jakimi były np tansze bilety albo jeden bilet na całe miasto… I teraz dalej Ci wielcy inteligenci zamiast przeniesc np sprzedaz biletów do kioskow zwalają winę na ZTM ze działa na swoją korzyść…

  5. hania

    No i bardzo dobrze. Co to ma być, że autobus MPK stoi i czeka po kilka minut bo 3-4 prywaciarzy sprzedaje bilety. I teraz, albo otworzyć drzwi poza zatoczką czego robić nie wolno a poza tym ktoś może nie zauważyć albo czekać. A po godzinie 15 to jest już kompletna masakra.
    Poza tym zakaz nie jest wprowadzony na wszystkich przystankach. Rzeszów jest taki mały, że z jednego końca na drugi można w godzinkę przejść a co dopiero jeden, dwa przystanki.
    I założę się, że najbardziej narzekają Ci co tak bardzo nie chcieli należeć do Rzeszowa. Tylko jak przyjdzie co do czego to same problemy mają.

  6. Kamil

    Każdy jest za zakazem z Rzeszowa. Pomyślicie o ludziach który jadą 40 min do Rzeszowa „MKS” a jak by był zakaz na przystanki MPK to w centrum nie wysiadanie i będzie jeszcze do pracy albo do szkoły szedł drugie tyle myślicie ze to nie jest wkurzające ze stoi tak autobus zamiast jechać a MKS to nie jest prywatny przewoźnik i jak by wprowadzić bilety do kiosków to by nie było tak jak teraz jest a nie ze zakaz i zakaz pomyślcie trochę a nie każdy chciał by mieć busa na czas ale to nie możliwe!!!

  7. iza

    Proszę rajców – pojedźcie chociażby do Wałbrzycha i zobaczcie jak na Dolnym Ślasku rozwiązano komunikację.
    Prywatne busiki pomiędzy miastami odchodzą co 15 minut. Inny świat. Jeżdzę po Polsce i widzę jak rozwiązano problem komunikacyjny ( transport miejski + prywatny). Rzeszów pod tym względem jest tragiczny.
    Ilekroć jestem w Rzeszowie – minus numer jeden tego miasta to komunikacja zarówno w obrębie miasta jak i podmiejska. Na Wszystkich Świętych na jakiekolwiek połączenie z Rzeszowa do Boguchwały czekałam około 1, 5 godziny. Nie lepiej 10 marca tego roku.
    Co z tego, że są ławki na przystankach skoro są obite blachą. Tylko latem można usiąść bez obawy o chorobę.

  8. AgA z Rzeszowa!

    Jest to nie uczciwa eliminacja konkurencji, po za tym punktualność w MPK nigdy nie była i nie jest (i prawdopodobnie nie będzie) ich silną strona, a tak po prawdzie to tylko w Rzeszowie nie jest dopuszczana konkurencja transportowa co za tym idzie wolny wybór przewoźnika, zastanawiam się co ma do powiedzenia UOKiK, prawdę pisząc MPK nie jest prywatnym przedsiębiorca lecz finansowany z budżetu Miasta czyli naszych podatków.

    • p

      Tzn że każdy kto ma swojego busa lub autobus bez żadnych zezwoleń mógłby zatrzymywać się na każdym przystanku , bo jak może inny to ja także i np na Pl.Wol. o g.15 stoi sznurek czekających na wjazd na zatokę podobnie jak TAXI na PL.Farnym czkają na klientów . Musi ktoś tego pilnować a teraz tym zajmuje się ZTM.!!!

  9. mieszkaniec

    Jestem mieszkańcem Rzeszowa , korzystam z MPK i szlak mnie trafia jak nie mogę wsiąść do autobusu bo np; 3 MKS stoi na zatoce ,sprzedaje bilety a kolejka do przednich drzwi jak dawniej za kiełbasą ! Wypowiadają się ludzie ale głównie z poza Rzeszowa którzy nie korzystają z MPK , że dla nich to może każdy autobus czy bus zatrzymywać się na zatokach w Rzeszowie a tzn że ja kupię sobie np busa , wyrobię zezwolenie i jak każdy będę zatrzymywał się na każdym przystanku ,potem kupię następnego , później ktoś zrobi tak samo a musi ktoś tego pilnować bo jak nie to dopiero będzie ,, dziki zachód lub wschód „. JESTEM ZA ZAKAZEM !!!

    • Poirytowana

      Hmm, mieszkam przy granicy Rzeszowa i MPK ma „8 kursów” na dzień więc mam wybór – zapitalać na drugi koniec miasta na nogach albo jechać prywatnym czy MKSem. Uwierz, gdyby była praca w wiosce z którą graniczę to bym się nie wahała. Aha i poproszę o więcej stojaków na rowery w mieście – bezpłatnych. Wtedy będę mogła mieć w nosie Wasze prywatne przystanki.

  10. blokers

    jak zwykle p. dziągwa opowiada dyrdymały.Są przystanki na ktorych nie zatrzymuje się konkurencja,a empekowskie autobusy i tak jezdza opożnione

  11. Jan

    Pojechać do cywilzowanych krajów i zobaczyć, jak wygląda transport miejski i regionalny. Wdrożyć bilet elektroniczny. Zlikwidować sprzedaż biletów w pojazdach. Rozbudować przystanki i stworzyć centra przesiadkowe. Promować transport szynowy – przepustowość kolei w aglomeracji rzeszowskiej jest dramatycznie niewykorzystana.

  12. karina

    Popieram zakaz. Autobusy przywatnych przewoźników stoją stadami na przystankach po kilkanaście minut, bo kierowcy wszytstkim sprzedają bilety. A my czekamy jak osły na autobus miejski, który stoi nieopodal w kolejce do przystanku. Niech sobie wprowadzą bilety miesięczne albo jednorazowe w sprzedazy w kioskach. Wyobraźcie sobie co by się działo, gdyby wszyscy kierowcy sprzedawali bilety w autobusach.

    • pawel

      karina ja jestem przeciwny zakazu autobusy prywatnych lin powinni stawasc na wszystkich przystanki jak 123,126 , kudlik 33P,3P,23P, I MKS tylko gminy sie powinni porozmawiasc z prezesem ztm dzagawa i sprobowasc zrobic poruzumienie jeli nie to jest inny sposob jest przystanek jeden przystosowasc na lisa kuli w kierunku dworca zostawisc prywatnym pks i mks a autobusy ztmu na cieplinskiego to samo zdruga strone to samo na pilsudskiego i lisa kuli i potem na dabrowskiego tu gdzie staja pksy to samo mozna na lubelskiej za swiatlami kolo kosciola pksy i mks na tzrebownisko i spowrotem do centrum

  13. ROMAN

    nie korzystam z tych autobusów – ale problem jest taki że to ci co wsiadają do tych pojazdów a nie mają biletów powodują te kilkuminutowe postoje na przystankach , gdzie często 3/ 4 pojazdy powodują jego zakorkowanie , gdyż kierowca bawi się w kasjera.
    Ten dylemat jest do rozwiązania w prosty sposób- tj. należy zorganizować to tak jak jest w Hanoi [ 6.472.000- mieszkańców]
    - czyli; jeden kieruje/ drugi kasuje pieniądze/ trzeci wydaje bilety/ czwarty upycha klientów i podaje info o kursie – pojazd praktycznie jedzie non-stop a postuj jest ograniczony do minimum.
    Należy teraz wysłać delegację aby to zobaczyła na miejscu i wprowadziła na nasz rynek , zamiast siedzieć na taboretach i bić pianę – z którego to bicia nic nie wynika.

  14. piotr

    a czy ktos pomyslal zeby jakos rozwiazac kwestie sprzedazy biletow? w 123 i 126 jeszcze z tym problemu nie ma bo jezdzi konduktor ale mksy stale blokuja przystanki jesli ustawi sie ich 2-3 w zatoczce i przez kilka minut handlują biletami.. łatwo głosic o „uwolnieniu przystanków” nie zaczynajac od siebie… a co do MKSów wójt Fedan głosił na zebraniach że Gminie Rzeszów i jego komunikacja nie potrzebne bo on ma swoj transport. do kogo teraz wszyscy mają pretensje?do ferenca że chce zeby komunikacja w rzeszowie działała sprawnie?

    • komentator

      Łukasz M. Dziągwa, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie – takich ludzi powinno sie wysyłać spowrotem do szkół a jesli to nie pomoze – bacutil i ponowna przeróbka na pasze,
      im się wydaje, ze przystanki budowali tylko oni lub inne osły miastowe i tylko ci maja prawo z nich korzystać

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.