W Autosanie zaległe pensje jeszcze przed świętami

- Zapewniam, że robimy wszystko, aby zakład przetrwał, a ludzie mieli pracę. Ale wszystko wymaga czasu. Prowadzimy rozmowy z różnymi potencjalnymi kontrahentami, szukamy najlepszego, najbardziej korzystnego rozwiązania dla fabryki - zapewnia syndyk Ludwik Noworolski. Fot. Martyna Sokołowska
– Zapewniam, że robimy wszystko, aby zakład przetrwał, a ludzie mieli pracę. Ale wszystko wymaga czasu. Prowadzimy rozmowy z różnymi potencjalnymi kontrahentami, szukamy najlepszego, najbardziej korzystnego rozwiązania dla fabryki – zapewnia syndyk Ludwik Noworolski. Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Jest szansa na wielomilionowy kontrakt, który uratuje sanocką fabrykę.

Jeszcze przed świętami pracownicy Autosanu otrzymają zaległe pieniądze z Funduszu Świadczeń Gwarantowanych. Łącznie z tytułu zaległych wynagrodzeń, odpraw i odszkodowań za skrócony okres wypowiedzeń do 455 pracowników trafi blisko 10 milionów złotych.

Ponad 4 mln zł to pieniądze z tytułu zaległych wynagrodzeń. Kolejne 5,5 mln zł to odprawy i odszkodowania za skrócony czas wypowiedzeń. Po ogłoszeniu upadłości firmy wszyscy pracownicy Autosanu zostali zwolnieni, a ponieważ skrócono im okres wypowiedzeń do jednego miesiąca, za pozostałe dwa miesiące należały im się odszkodowania.

– Po tylu miesiącach wyrzeczeń załoga w końcu coś dostała. Będzie można jakoś zrobić święta, ale większość pieniędzy pochłoną nasze długi. Przez kilka miesięcy nie dostawaliśmy ani grosza, a trzeba było jakoś żyć, dojeżdżać do pracy, płacić rachunki – mówi Jan Harłacz, prezes związku Metalowców przy Autosanie.

Do tej pory w urzędach pracy zarejestrowało się 30 pracowników Autosanu, z którymi syndyk nie zwarł nowej umowy. Z tej liczby 23 osoby mogą liczyć m. in. na szkolenia w ramach projektów, które są uruchomione w urzędach pracy.

Pieniądze za bieżącą pracę trafią do załogi dopiero, kiedy Autosan zacznie sprzedawać.

Jest szansa na kontrakt na 37 milionów złotych
Szansą na odbicie się Autosanu od dna miałaby być realizacja wspólnego projektu z Politechniką Rzeszowską, który zakłada zaprojektowanie i budowę prototypu niskoemisyjnych autobusów.

Budżet projektu to 37 milionów złotych, z czego 31 milionów to unijne dofinansowanie.

Jak zapewnia Tadeusz Pióro, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego samorządowcy będą wspierać projekt. – Zarząd województwa będzie się starał, by znalazł się na liście projektów kluczowych. Liczymy, że w 2014 r. te pieniądze trafią do zakładu – powiedział Pióro.

– Jestem zadowolony, że marszałek poparł nasze działania. Będzie miał szansę udowodnić, że los 360-osobowej załogi nie jest mu obojętny – komentuje Ludwik Noworolski, syndyk Autosanu.

Zdaniem syndyka, najgorszy będzie pierwszy kwartał przyszłego roku. – To będzie dla nas „być albo nie być” – przyznaje szczerze. Ratunkiem dla legendarnej fabryki mógłby być inwestor, który kupi i dokapitalizuje zakład.

Wiadomo, że jest czterech kontrahentów, którzy rozważają zakup i kontynuowanie produkcji w Autosanie. Syndyk nie zdradza, czy są to polscy czy zagraniczni inwestorzy. Wiadomo, że syndyk i udziałowcy fabryki prowadzili rozmowy z inwestorami z Afryki i z Bliskiego Wschodu.

Potencjalni kontrahenci chcą przejąć fabrykę razem z długami. Według zapewnień syndyka, zatrudnią obecnych pracowników, chcą produkować autobusy. Aby produkcja się bilansowała, z taśm fabryki rocznie musi zjeżdżać co najmniej 180 autobusów. – Z realizacją zamówień nie będzie problemów, bo mamy w Autosanie świetnych fachowców, potrzebujemy jedynie zamówień – podsumowuje syndyk.

Martyna Sokołowska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments